Krasula i krasula

Kiedy przedwczoraj wieczorem jechałem fotografować księżyc trafiłem na scenkę, która sprawiła, że zatrzymałem samochód z piskiem opon. Aparat tradycyjnie leżał na siedzeniu obok gotowy do strzału. I fajnie, bo zaciekawiona Krasula jeszcze patrzyła w moją stronę, by po chwili wrócić do swojego ulubionego zajęcia, czyli leniwego skubania trawy.

Te promienie zachodzącego słońca wpadające pomiędzy drzewami na niewielką łączkę, a w oddali pola i lasy i ten dym z ogniska stworzyły niesamowity klimat. Pasące się krowy to widok raczej rzadki, przynajmniej w moich okolicach, tym bardziej cieszy taki kadr.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT RZESZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE WOLA ZGŁOBIEŃSKA PASĄCE SIĘ KROWY KRASULA

Wschód Księżyca | 23.07.2021

Księżyc wschodził bardzo opornie. Blady i widoczny tylko częściowo pomiędzy chmurami. Zrezygnowany wracałem do domu, kiedy będąc ok 3° nad horyzontem zaczął świecić całym swoim blaskiem. Przypadek (przysięgam) sprawił, że znalazłem się w miejscu, gdzie kombajny kosiły zboże.

Porzuciłem szybko samochód i zacząłem w pośpiechu fotografować. Załapałem się na dosłownie ostatni pokos. Mimo bardzo trudnych warunków, bo było już ciemno, a kombajny w ruchu udało mi się zrobić dwie w miarą ostre fotki. Ale pal sześć ostrość, liczy się uwieczniona chwila i emocje temu towarzyszące 🙂

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE BĘDZIENICA ŻNIWA KOMBAJN KSIĘŻYC WSCHODZĄCY KSIĘŻYC

Zachód Księżyca za Tatrami | 24.07.2021

To była trzecia możliwość złapania Księżyca za Tatrami z mojej okolicy, skąd jest do nich ponad 130 km w linii prostej. Poprzednie dwie możliwości przespałem, albo się nie udały ze względu na pogodę. Dziś rano podjąłem próbę numer trzy i w końcu sukces. Pomimo trudnych warunków – bo było już dość jasno a w powietrzu wisiała wilgoć udało się zaobserwować zachodzący za Tatrami Księżyc.

Na pierwszej fotografii Księżyc wisi sobie jeszcze wysoko nad odległą o kilkadziesiąt kilometrów górą Liwocz. Wtedy był jeszcze bardzo dobrze widoczny. Na kolejnych – chowa się za Sławkowski Szczyt (144 km) i na kolejnym za Łomnicą (136 km). Wtedy Księżyc był już na granicy widzialności gołym okiem. Matryca aparatu jednak widzi lepiej 😉

A tutaj moja obserwacja zachodzącego Księżyca za Tatrami z 2019 r

Zachodzący Księżyc nad Liwoczem
Zachód Księżyca za Sławkowskim Szczytem, 144 km
Zachód Księżyca za Łomnicą, 136 km

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE MAŁOPOLSKA DALEKIE OBSERWACJE TATRY ZE SZKODNEJ ZACHÓD KSIĘŻYCA ZA TATRAMI

Bocian romantyk

Mgła. Kiedy tylko prognozy pogody wskazują na możliwość jej pojawienia się, staram się wyjeżdżać w teren. Mgła działa jak potężny dyfuzor, który wspaniale potrafi rozproszyć światło. I nie ważne czy jest gęsta, czy rzadsza, czy przepuszcza więcej czy mniej światła. Zawsze mnie ona fascynuje, lubię spacerować i zastanawiać się co mi się zza niej zaraz wyłoni. Tym razem wyłonił się spacerujący bocian, który chyba podobnie jak ja napawał się tym klimatem i nie zwracał na mnie większej uwagi.

Kwiaty potrzebne

Raz te kolory wychodzą grubo przed zachodem, innym razem tuż po. Patrząc na układ chmur można to mniej więcej przewidzieć. Ale zawsze warto być na miejscu nawet na godzinę przed zachodem. Kilka dni temu wieczorem trafiłem na światło tak złote i oślepiające, że ciężko uwierzyć w realność tego zdjęcia. Ta spora kępa białych polnych kwiatów oświetlona słońcem, któremu dopiero nad samym horyzontem udało się wyjrzeć zza chmur również przyczyniła się w sporej mierze do klimatu tego zdjęcia.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE SĘDZISZÓW MAŁOPOLSKI ZACHÓD SŁOŃCA POLNE KWIATY

Trawa nie dla mnie

Czy może być coś piękniejszego niż konie hasające o poranku samopas po łące? Zapewne tak. Wiele innych widoków. Ale na obecną chwilę jestem zauroczony tymi chwilami spędzonymi w towarzystwie pięknych i szczęśliwych koników. Im do szczęścia nie potrzeba wile więcej niż świeża soczysta trawa z kroplami porannej rosy i kilkadziesiąt hektarów wybiegu. Chyba jestem do nich trochę podobny, ale tylko z tą przestrzenią, bo za trawą nie przepadam 🙂

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ŁAŃCUCKI PODKARPACIE ALBIGOWA STADNINA KONI ALBIGOWA BASK

Mało ale konkretne

Nadchodziła burza. Taka niewielka, tylko kilka grzmotów. Nie było jakiś widowiskowych chmur ani szelfu. Ale to właśnie z tej niepozornej, cudnie podświetlonej zachodzącym słońcem chmurki, wyleciało niewiele, ale konkretnych błysków. Niestety żadnego nie udało się złapać. Miałem trochę stracha, bo wyładowania były dość blisko, ale to połączenie pierwszych w tym roku słomianych beli, lekki fiolet nieba i strzelające błyskawice sprawiły, że na chwilę się zapomniałem podziwiając spektakl przyrody.

Druga fotka to rzut oka na południe, na pofalowane pola i w oddali parujące lasy.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE NOCKOWA BURZA ZACHÓD SŁOŃCA BELE ŻNIWA

Niebo zgasło

Bywa i tak, że wychodzę w teren bez większych nadziei na ciekawe warunki. Nawet niedługi spacer pośród łąk i pól zasianych zbożem sprawia mi dużą przyjemność, więc czemu nie korzystać… Tego wieczoru było podobnie. Niebo bardzo powoli nabierało kolorów, aż w końcu na sam koniec się zmobilizowało i zalało okolice swoją łuną. Trwało to kilkanaście minut, potem niebo zgasło.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE ZAGORZYCE ZŁOTA GODZINA ZACHÓD SŁOŃCA POLA ZBOŻA ŁĄKI

Nowe kolory

Do zachodu było sporo czasu. Od południa zbliżała się burza i to ją pojechałem obadać na pobliskie wzniesienie. Jednak widok, który zastałem był o niebo lepszy niż burzowe chmury. Świat skąpany w ciepłej żółci. Przedburzowe chmury tak niesamowicie rozproszyły światło słoneczne, że aż mieniło mi się w oczach. Fotografuję tyle lat, ale natura ciągle zaskakuje mnie nowymi kolorami.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE PODLASEK KRZYŻ ZACHÓD SŁOŃCA

Krowy wyluzowane

Potężna chmura szelfowa i niczego nieświadome krowy. Jest już ponad pół godziny po zachodzie słońca i dość ciemno ze względu na chmury i tę właśnie nadchodzącą burzę. O krowach ktoś zapomniał, a może zostają na noc, bo na pastwisku mają wodę i poidło. Wszystkie cztery jakby od niechcenie przeżuwają trawę. Widać, że się im nudzi, bo wszystkie zwracają na mnie uwagę i pozują do zdjęć nie zdając sobie sprawy, co jest za nimi.