Co na łące

Trochę gorąco, choć słońce schowane było za delikatnymi chmurkmi. A to wymarzone warunki do makrofotografii. Naturalnie rozproszone światło. Wziąłem więc aparat i wyruszyłem na pobliską łąkę w poszukiwaniu owadów. Najciekawsze okazy przedstawiam poniżej.

Najpierw w oczy rzucił mi się chrząszcz, który w dziwnej pozie, trzymając się tylko przednimi odnóżami, zwisał ze ździebełka. Myślałem, że coś z nim nie tak, ale szturchnięty lekko tylko pomachał czułkami i wisiał sobie dalej. Możliwe, że jakowyś jogin…

Kolejny, to przedsatwiciel przostoskrzydłych. Sądząc po mieczu wystającym spod płaszcza, to jakowyś miecznik. Swoją drogą, ciekwy jestem po co mu on potrzebny. Pewnie do obrony przed obcymi najeźdźcami z sąsiedniej łąki….

Następny pod obiektyw poszedł malutki chrząszczyk o długim nochalu. Nie wnikam w jego charakter, ale mimo niezbyt pięknej buźki wygląda na porządnego chrząszcza.

Ostatni to pluskwiak, którego znalazłem na jednej z dzikiwch wiśni. O mało go nie zjadłem razem z nią.

Kwietniki i mrówka

Gdy niewiele ciekawego dzieje się na niebie, zabieram obiektyw do makrofotografii i buszuję na łąkach. Wspominałem, że oczy już nie te, a i rękami człowieka coraz bardziej trzęsie na stare lata, nie wpominając, że wyszedł z wprawy przez to fotografowanie krajobrazów.

Jednak ten mikro świat niewidoczny na codzień gołym okiem nie przestał mnie fascynować. Wiele owadów tylko obserwuję, nie próbując ich nawet sfotografować. Ale kiedy trafiam na interesujące mnie egzemplarze robię wszystko, aby udało się je uwiecznić.

Na dzisiaj mam kwietnika, który upolował utaplaną w pyle pszczołę (lub coś podobnego), drugiego kwietnika, który wyglądał jak z żurnala, zadbany, wykąpany i prawie że z makijażem oraz mrówkę, która aż przysiadła tak zaangażowała się w odrywanie kory z gałązki.

Mali na łące

Na dzisiaj mam kilka kolejnych zdjęć owadów, które zrobiłem niedawno. Co prawda oczy już nie te co dawniej i coraz ciężej wypatrzeć tych maluczkich, ale kilka udało się dostrzec i zrobić fotki.

Jegomość o długich rzęsach to najprawdopodobniej jeden z mieszkańców łąki, który szykuje się do programu „Top Model Owadów”. Być może to Ogniczek, ale nie wiem jak nazwisko.

Jeden z najmniejszych przedstawicieli łąki, mający zaledwie kilka milimetrów długości (razem z długim nochalem), Pędruś.

Kolejne to chrząszcze, mierzące grubo ponad dwa centymetry, to pewnie któreś z Biegaczy, być może Biegacz Granulowany. No można się przestraszyć takiego kolosa, zwłaszcza, gdyby zdażyło mu się wylądować za kołnierzem.

Na koniec najprawdopodobniej budowla jakiejś larwy, albo innego czegoś. Trzeba przyznać, że miał ów ktoś polot architektoniczny.

Od tego się zaczęło

Kolejny rok z rzędu postanawiam sobie, że poświęcę również trochę swojego czasu na fotografię makro. Od tego dwanaście lat temu zaczynałem swoją przygodę z aparatem. Wtedy był to kompakt olympusa z soczewką raynox. Do tego dyfuzor rozpraszający światło lampy błyskowej. Kilka lat później próbowałem już swoich sił tylko i wyłącznie w naturalnym zastanym świetle używając obiektywu canona 60 mm makro. W tym roku wchodzę na mam nadzieję wyższy poziom doznań makrofotograficznych z obiektywem canona RF 100 mm.

Wszystkie zdjęcia owadów robię bez dodatkowego doświetlania. Owady fotografuję w ich naturalnym świecie. Staram się je jak najmniej niepokoić i jestem im wdzięczny za każde pozowanie. A nie jest to takie łatwe. Bo jeśli nawet już wypatrzy się owada, to musi on jeszcze być w miejscu, gdzie możliwe jest zrobienie zdjęcia no i musi przynajmniej przez kilka, kilkanaście sekund się nie ruszać. Fotografowanie w ten sposób wyklucza używanie statywu. Nie ma na to czasu. To wyjątkowo niecierpliwe modele.

Motyli latało dziesiątki, były wyjątkowo pobudzone i przysiadały tylko na kilka sekund. Kiedy zbliżałem się z obiektywem od razu porywały się do lotu. Ale z tym tutaj wygrałem.

Gąsienice, uwielbiam je, zwłaszcza te największe i włochate. Ta tutaj chyba akurat ucieła sobie małą drzemkę, bo w ogóle nie zwracała na mnie uwagi.

Zmora fotografów, zwierząt domowych i chyba wszystkich – kleszcze. Na tego zawsze można liczyć, chętnie zapozuje do zdjęcia i jeszcze chętniej wskoczy na ubranie, aby wyszukać sobie fajne mniejsce do wkręcenia się w skórę 😦

Budząca się do życia przyroda to między innymi świeżutkie, delikatne liście.

Pomyłka | Złotook

Które owady pokazują się jako pierwsze? Chyba pszczoły… w tym roku jednak ich jeszcze nie spotkałem. Za to kiedy były dwucyfrowe temperatury na plusie, spotkałem złotooka. Wydawało mi się, że to zwiastun wiosny i mrozów już nie będzie. Pomyłka…

Złotook (Chrysopidae)
Złotook (Chrysopidae)

W bajkowym świetle

Ciepły sierpniowy wieczór i ani jednej chmurki na niebie. Wybrałem się na łąkę pod wieczór, kiedy słońce było już nisko. Spacerowałem ze wzrokiem utkwionym w trawie i wypatrywałem owadów, kiedy zobaczyłem tego uroczego motyla. Zajmował miejsce w gęstwinie, więc trzeba było się nagimnastykować. Udało się zrobić zdjęcie, kiedy podleciał w bardziej usłonecznione miejsce, a tam to już światełko było po prostu bajkowe.

O czym myśli wojsiłka

Wracam do piątkowych postów o tematyce owadów. Wiosną, latem i nawet jesienią zrobiłem sporo zdjęć makro i aż serce mi się kraje, że leżą one na dysku i nikt poza mną nie może ich oglądnąć.

Na początek dwa portrety wojsiłki pospolitej (Panorpa communis). Samiczka i samiec. Spotkałem ich oboje w połowie wrześnie wieczorową porą. Słońce było już niziutko, a oni siedzieli na oddalonych o kilka metrów od siebie trawach. Być może nawet o sobie nie wiedzieli, bo dla takiego małego owada, 5 metrów, to jak dla ludzi pewnie z 5 kilometrów… Zresztą pewnie i tak o tej porze roku amory nie były im w głowie. Prędzej ich myśli zaprzątała myśl, jak to przetrwać zimę.

Wojsiłka pospolita (Panorpa communis), samoca
Wojsiłka pospolita (Panorpa communis), samiec

Rzemlik topolowiec

Ciepłe i słoneczne wieczory wrześniowe kilkakrotnie spędzałem na okolicznych łąkach w poszukiwaniu owadów. Jeden z nich sam do mnie przyleciał. Potężny chrząszcz długości aż około trzech centymetrów wylądował na mojej koszulce i był niezwykle chętny do pozowania. To Rzemlik topolowiec (Saperda carcharias).

Rzemlik topolowiec. (Saperda carcharias)
Rzemlik topolowiec. (Saperda carcharias)
Rzemlik topolowiec. (Saperda carcharias)

Jak wygląda ćma bukszpanowa?

Tyle mówi się o ćmie bukszpanowej (Cydalima perspectalis), jaki to szkodnik, jaka ekspansywna, że inwazja nie do opanowania, ale czy ktoś ją kiedyś widział? Tak naprawdę, to całkiem ładna ćma. Biała, półprzeźroczysta, z brązowym obrzeżem na skrzydłach prezentuje się elegancko. W locie zachowuje się co najmniej jak arystokracja. Szczególną uwagę zwróciłem na dziwne wyrostki na ogonie. Kilka miesięcy temu pisałem o wróblach, które zjadały u mnie jej larwy. Niestety naturalny wróg ćmy bukszpanowej nie dał rady i na dzień dzisiejszy moje bukszpany są niestety do wykopania. Nie umniejsza to jednak faktu iż mimo że szkodnik, to piękny.

Ćma bukszpanowa (Cydalima perspectalis)
%d blogerów lubi to: