Zaglądnąłem do ogrodu

Zaglądnąłem kilka razy do ogrodu, żeby sprawdzić, co słychać w świecie makro. Trafiło się kilka ciekawych okazów.

Nad stawem zauważyłem potężną ropuchę (a może żabę?), która odpoczywała sobie jak gdyby nigdy nic. Nie zdawała sobie sprawy, że na głowie siedzi jej muchówka mocno przypominająca komara, która przygląda mi się podejrzliwie, zastanawiając się pewnie, co będę robił. Niestety ropucha nie była zbyt towarzyska i po chwili hopsnęła do wody.

Skakun zawsze jest mile widziany, a ten siedział sobie na suchym liściu przyklejonym do trawy. Było mu tam całkiem do twarzy. Ma chłop gust.

Pajęczyca z kokonem to również widok, który zawsze cieszy. Ta była na tyle cierpliwa, że pozwoliła zrobić sobie kilka ujęć.

Kolesia z czwartego zdjęcia nie znam i nie wiem, co to za jeden, ale jakoś tak wydał mi się godzien uwiecznienia.

Z bliska

Tak rzadko wyciągam obiektyw do makrofotografii… że aż zaczynam za nim tęsknić. Wiosną i latem lubię jednak do niego wracać, bo to właśnie od makro zaczęła się moja przygoda z fotografią.

Tym razem nie znalazłem tam zbyt wiele spektakularnych kadrów, ale i tak było warto zwolnić i popatrzeć na świat z bliska.

Wrzućmy więc chociaż te trzy ujęcia, takie małe przypomnienie, że czasem detale potrafią powiedzieć więcej niż szeroki plan.

Wiosenne zwiastuny i… durszlak

Wiosna powoli budzi się do życia – pierwsze listki, pierwsze kwiatki… i pierwsze dziwne znaleziska w lesie. Bo obok delikatnych pączków i świeżej zieleni natrafiłem na drzewo, na którym dumnie wisiał… durszlak. 🤨

Czyżby leśne skrzaty gotowały makaron? A może ktoś postanowił odcedzić wiosnę z zimowych resztek? Tego się pewnie nie dowiem, ale jedno jest pewne – natura zawsze zaskakuje! 😄🌿

Wzrok nie ten

Wzrok już nie ten. To raz. Coraz trudniej dostrzec owada. Trzęsie rękami, bo fotografuję z ręki, idę na żywioł. Fotografuję pełną klatką, a to do makrofotografii nie jest dobre. A może szukam sobie wymówek, a po prostu wyszedłem z wprawy. Dawniej wiosną i latem nie było dnia, żebym się nie uganiał za owadami. Teraz wyciągam obiektyw do makro bardzo rzadko.

Niemniej udało się złapać malutkiego chrząszcza (naliściak) i fajnie ubarwioną muchę (smętka). No i te listki mnie urzekły, bo światło zacne było. I jeszcze opuszczone gniazdo os. Albo gniazdo w budowie dopiero.

Kilka makrofotek

Dawno nie pokazywałem nic z makrofotografii i już to nadrabiam. Dziś cztery fotografie, które powstały w ostatnim czasie w moim ogródku, na łące i w lesie.

Dla mnie wszystko co skacze to konik polny, ale oczywiście tak nie jest 😉 Ten tu wskoczył mi na dłoń, kiedy odgarniałem trawę, aby zrobić mu zdjęcie. Miłe stworzenie, wie jak sie zachować w obecności fotografa 🙂

Tego malutkiego niemowlaka ledwo dostrzegłem na jednej trawce. Był tak malutki, że pozwoliłem sobie zerwać trawę, aby zrobić mu zdjęcie w dogodniejszych warunkach, bo u mnie z kładzeniem się na trawie to już ciężko jest 🙂 Po wszystim oczywiście odniosłem maluszka w to samo miejsce, żeby jego mama się nie niepokoiła 😉

Zagdka, co to może być…

Kiedy zbieracze grzybów chodzili po lesie z pustymi koszykami, ja znalazłem kontaktowego grzyba. Szkoda, że nie jadalny. Ale za to w fajnych okolicznościach przyrody 😉

Postanowienie poprawy

Odrobina porannego słońca i jakiś krzak w ogrodzie. I ten cudowny bokeh, w którym zakochałem się od pierwszego wejrzenia. Bliskie spojrzenie na otaczający świat – od zawsze to lubiłem, ale jakiś czas temu porzuciłem na rzecz krajobrazów. Może pora wrócić do tego, od czego zaczynałem… Nie no, tak już nie da rady, ale postanawiam publicznie po raz kolejny, że choćby raz na jakiś czas powrócę do makrofotografii, ale takiej trochę w stylu art. Może tym razem uda się dotrzymać postanowienia.

Grzybki mikroskopijne

Dawno nie było tu nic z makrofotografii. Już spieszę to nadrobić. Kilka dni temu odkurzyłem obiektyw i wyszedłem z nim do ogrodu. Wrzesień to czas, kiedy tu i tam pojawiają się grzyby. Te jadalne i te niejadalne. I te mikroskopijne. Grzybki, który ledwo wystają sponad mchu. Może centymetr lub półtorej wysokości. Nikt nie zwraca na nie uwagi, a mnie zainteresowały jako doskonały obiekt do zdjęć.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE MIKROSKOPIJNE GRZYBY MAKROFOTOGRAFIA