Krowy na połoninkach

Połoninki Kalwaryjskie na wzgórzu Żytne nieopodal Kalwarii Pacławskiej i Pacławia oraz Paportno – nieistniejąca już wieś. To był jeden z moich celów podczas pobytu na Pogórzu Przemyskim. Warunki do fotografowania tego dnia nie były niestety dobre. Zrobiłem nieco zdjęć, ale głównie dokumentacyjnie. Natomiast co mnie urzekło i sprawiło, że wyprawa była udana? Kilka pasących się krów, które chętnie pozowały na tle okolicznych wzgórz, między innymi Kopystańki. Szczęściary z nich, móc podziwiać takie widoki na co dzień.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT PRZEMYSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE POGÓRZE PRZEMYSKIE KROWY Z POŁONINEK KALWARYJSKICH

Jeleń na wyciągnięcie ręki

Zawsze gdy widziałem coś ciekawego, starałem się to uchwycić w obiektywie. Dziś mi się to do końca nie udało, ale przeżycia są niezapomniane. Po godzinach spędzonych w lesie w końcu znalazłem miejsce, gdzie odbywa się rykowisko. Teren porośnięty gęsto młodnikiem i podmokły. Dookoła mnóstwo śladów racic.

Mimo później godziny (było już grubo po 10-tej) dochodziły mnie odgłosy ryczenia jeleni. Wydawało się, że są tuż obok. Nie będę zgrywał chojraka i przyznam się, że miałem trochę w gaciach, ale ciekawość kazała mi iść dalej i dalej. W końcu w zaroślach zobaczyłem jednego. Odnosiłem wrażenie, że jest na wyciągnięcie ręki, a dzieliło nas na pewno co najmniej dziesięć metrów.

Spróbowałem zrobić zdjęcia, ale zza zarośli widać było tylko rogi i kawałek łba. Pokręcił się chwilę po zaroślach, ale niestety nie wyszedł tak, aby zrobić lepsze zdjęcia. W sumie to odetchnąłem z ulgą, bo kiedy poszedł dopiero zauważyłem że mam tętno z dwieście.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE CZARNA SĘDZISZOWSKA JELEŃ RYKOWISKO 2021 LAS

Przyjazny liseł

Ostatnie dni spędziłem aktywnie i intensywnie fotograficznie na Pogórzu Przemyskim. W dwa dni przemierzyłem ponad 30 kilometrów po szlakach, parkach i bezdrożach. Przywiozłem setki zdjęć. Większość dokumentacyjnych i pamiątkowych, ale trafiło się też kilka ciekawych warunków pogodowych w ciekawych miejscach.

Zaczynam jednak od zdjęcia liska, bo spotkanie z nim wywarło na mnie największe wrażenie. Nigdy do tej pory nie zdarzyło mi się, żeby lis podszedł do mnie na kilka metrów! Mało tego, chciał podejść jeszcze bliżej, zachowywał się bardziej jak pies, a nie dziki lis! A to wszystko na Kopcu Tatarskim w Przemyślu! Wstąpiłem tam w środę rano na powrocie, aby uwiecznić zalegające w dole mgły, ale lisek przebił wszystko 😉

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT PRZEMYSKI FOTOGRAFIA PRZYRODNICZA PODKARPACIE PRZEMYŚL KOPIEC TATARSKI ZNIESIENIE LIS BLISKIE SPOTKANIE Z LISEM

Konie

Konie. Niezwykle wdzięczny temat do fotografowania. Spotykam je często, jednak fotografuję tylko wtedy, kiedy światło jest niezwykłe. Najlepsze jest niskie poranne słońce, z lekka przytłumione mgiełką. Świat nabiera wtedy zupełnie odmiennego wymiaru. Wydaje się nierzeczywisty, często przedstawiany w ten sposób w bajkach. Jednak to nie bajka. Co prawda te chwile trwają bardzo krótko i w porze, kiedy zazwyczaj śpimy, ale twórcy bajek musieli się przecież inspirować czymś zaczerpniętym z natury.

Konie zauważyłem wracając już z pleneru. Podjechałem jednak nieco dalej i postanowiłem podejść do nich z innej strony, tak, aby mieć je pod lekkim kątem pod światło. Uznałem, że tak wyjdą na zdjęciach najkorzystniej.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE KRZYWA KONIE O PORANKU MGLISTY PORANEK

Bociany na wylocie

Bociany. Ostatnio widuje je coraz częściej i w coraz większych grupach. Lada dzień odlecą do cieplejszych krajów. Szkoda trochę, bo jakoś tak zawsze, przynajmniej mnie, na widok bociana robi się miło, to chyba taki trochę symbol naszego kraju jest… Poniżej składanka zdjęć zrobionych w sierpniu.

Sarna i bohater drugiego planu

Jest potencjał do modelingu. Ta figlarnie podniesiona nóżka i spojrzenie jak u rasowej modelki. Do tego ten bezruch przez kilka sekund, aby można było spokojnie zrobić zdjęcie.

Chwilkę wcześniej przestał padać deszcz i wyjrzało chylące się ku zachodowi słońce. Ja spacerowałem po jednej z polnych dróg. Wtem zobaczyłem małego ptaszka siedzącego na ździeble zboża. Spróbowałem podejść bliżej i wtedy ją zobaczyłem. Ptaszek uciekł (co widać na załączonym obrazku, gdzie występuje jako bohater drugiego planu), a sarna zastygła na kilka sekund w bezruchu w pozie, jakiej nie powstydziłaby się niejedna modelka 😉

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA PRZYRODNICZA PODKARPACIE NOCKOWA SARNA I BOHATER DRUGIEGO PLANU

500+++++++

Poranek, kiedy wychodzisz rano na spacer ogrodem po zroszonej trawie, a nad stawem siedzi sobie kaczka ze swoimi małymi kaczątkami. To nie pierwszy raz, gdy w lecie nagle ni stąd ni zowąd pojawiają się nad moim małym stawikiem kaczki z potomstwem. Nigdy nie mam pojęcia w którym miejscu miały gniazdo, ale w sumie zakamarków, które by się do tego nadawały jest u mnie sporo. Widać, że maleństwa mają już kilka dni i tryskają energią. Nie odstępują jednak mamy na krok. Smutne jest tylko to, że po kilku dniach odchodzą 😦

Krasula i krasula

Kiedy przedwczoraj wieczorem jechałem fotografować księżyc trafiłem na scenkę, która sprawiła, że zatrzymałem samochód z piskiem opon. Aparat tradycyjnie leżał na siedzeniu obok gotowy do strzału. I fajnie, bo zaciekawiona Krasula jeszcze patrzyła w moją stronę, by po chwili wrócić do swojego ulubionego zajęcia, czyli leniwego skubania trawy.

Te promienie zachodzącego słońca wpadające pomiędzy drzewami na niewielką łączkę, a w oddali pola i lasy i ten dym z ogniska stworzyły niesamowity klimat. Pasące się krowy to widok raczej rzadki, przynajmniej w moich okolicach, tym bardziej cieszy taki kadr.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT RZESZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE WOLA ZGŁOBIEŃSKA PASĄCE SIĘ KROWY KRASULA

Bocian romantyk

Mgła. Kiedy tylko prognozy pogody wskazują na możliwość jej pojawienia się, staram się wyjeżdżać w teren. Mgła działa jak potężny dyfuzor, który wspaniale potrafi rozproszyć światło. I nie ważne czy jest gęsta, czy rzadsza, czy przepuszcza więcej czy mniej światła. Zawsze mnie ona fascynuje, lubię spacerować i zastanawiać się co mi się zza niej zaraz wyłoni. Tym razem wyłonił się spacerujący bocian, który chyba podobnie jak ja napawał się tym klimatem i nie zwracał na mnie większej uwagi.

Trawa nie dla mnie

Czy może być coś piękniejszego niż konie hasające o poranku samopas po łące? Zapewne tak. Wiele innych widoków. Ale na obecną chwilę jestem zauroczony tymi chwilami spędzonymi w towarzystwie pięknych i szczęśliwych koników. Im do szczęścia nie potrzeba wile więcej niż świeża soczysta trawa z kroplami porannej rosy i kilkadziesiąt hektarów wybiegu. Chyba jestem do nich trochę podobny, ale tylko z tą przestrzenią, bo za trawą nie przepadam 🙂

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ŁAŃCUCKI PODKARPACIE ALBIGOWA STADNINA KONI ALBIGOWA BASK

%d blogerów lubi to: