Kot w dom, Bóg w dom

Tak się poukładało, że wczesną jesienią trafiły do nas trzy przybłędy. Dwie dzikie kocice postanowiły uraczyć nas swoim potomstwem i wkrótce później zniknęły. Trójka kociąt z różnych miotów szybko się ze sobą zaprzyjaźniła i z naszym ogrodem. Ciągle jednak są nieufne, choć mam nadzieję, że jeszcze chwila i się oswoją. Imiona na wszelki wypadek mają już wymyślone: Morgan, Fazi i Tutu 😛

Obraz zapisany w głowie

Wszystko ułożyło się idealnie. Rozłożyłem statyw i niespiesznie fotografowałem wschodzącą kulę słońca. Na długiej ogniskowej, częściowo przysłonięta niską mgłą wyglądała majestatycznie wisząc tuż nad horyzontem. Nagle z pobliskich zarośli wybiegła sarna. Była dobrych kilkadziesiąt metrów ode mnie. Stałem nieruchomo, ale być może odbicie światła od soczewki obiektywu zwróciło jej uwagę. Przystanęła na kilka sekund i pobiegła dalej. Ja stałem nadal nieruchomo, a w mojej głowie utrwalał się ten niesamowity widok – mała sarenka i potężna kula słońca. Dzięki zrządzeniu losu mam ten obrazek nie tylko w głowie ale i na dysku 😀

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA PRZYRODNICZA PODKARPACIE BRATKOWICE SARNA NA ŁĄCE WSCHÓD SŁOŃCA

Rykowisko na miarę moich możliwości

Wybory są trudne – jechać na wschód słońca, czy lepiej do lasu na rykowisko. Do tej pory zawsze wygrywał wschód słońca. Spacerowałem sobie po łące w poszukiwaniu oszronionych pajęczyn i kiedy podniosłem głowę zobaczyłem to nieliczne stadko biegnące na horyzoncie kilkadziesiąt metrów ode mnie. Łut szczęścia sprawił, że miałem akurat założony właściwy obiektyw i aparat gotowy do strzału. Strzał zdołałem wykonać tylko jeden, bo potem zniknęły za polem nawłoci. Jelonki to młodziaki, no ale lepsze mieć takie na zdjęciu, niż żadne. Zwłaszcza w takich epickich okolicznościach przyrody.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT RZESZOWSKI FOTOGRAFIA PRZYRODNICZA BRATKOWICE PODKARPACIE JELENIE RYKOWISKO

474 sztuki

Ja doliczyłem się 474 sztuk, kto nie wierzy, niech mnie sprawdzi 🙂

Wieczorową porą jechałem niespiesznie na miejscówkę, skąd miałem zamiar fotografować zachód słońca, kiedy zauważyłem to pokaźne stadko zasiadające na drutach. Kilka szybkich fotek i ruszyłem w dalszą drogę, kiedy ptaki zerwały się do lotu. Udało mi się to jeszcze złapać na tle ładnie uformowanej chmury soczewkowej. W domu policzyłem (sic!) ptaszki i nie mogłem uwierzyć, że było ich tam aż prawie 500! 😉

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE GÓRA ROPCZYCKA PTAKI DUŻO PTAKÓW

Pierwszy dzień szkoły

1 września, nie wnikajmy którego roku. Małe sarniątko idzie z mamą za rękę przez łąkę w stronę szkoły. Małe strasznie się ślamazarzy i ociąga. Mam tłumaczy mu, że nie ma się czego bać, będzie miało mnóstwo nowych kolegów i koleżanek sarniątek, a noszenie maseczki wcale nie będzie takie złe. W końcu zdenerwowana wyskakuje na drogę, a maleństwo krok za krokiem, powłócząc nogami ciągnie się za nią.

Czapla siwa (Ardea cinerea)

Czapla siwa (Ardea cinerea), to duże ptaszysko. Osiąga rozpiętość skrzydeł do 175 cm, długość ciała do 100 cm, a masę do 2,3 k.

Dostałem cynk, że nad pobliskim stawem od czasu do czasu pokazują się rano czaple. Postanowiłem to sprawdzić i miałem na tyle szczęścia, że jedna z nich moczyła nogi na brzegu. Zacząłem się skradać i udało mi się to nawet, na całkiem niewielką odległość, kiedy… czapla zerwała się do lotu, ale nie uciekła, tylko przeparadowała jeszcze bliżej mnie pozwalając sobie zrobić piękne zdjęcie w locie!

Czapla siwa (Ardea cinerea)
Czapla siwa (Ardea cinerea)
Czapla siwa (Ardea cinerea)
Czapla siwa (Ardea cinerea)

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA PRZYRODNICZA PODKARPACIE SĘDZISZOW MAŁOPOLSKI CZAPLA SIWA ARDEA CINEREA

Sarna hojnie obdarzona

Jechałem sobie niespiesznie boczną dróżką, kiedy zobaczyłem to – sarnę hojnie obdarzoną przez naturę… nogami.

Nie, nie, spokojnie. Zdjęcie, które zrobiłem ułamek sekundy wcześniej wszystko wyjaśnia:

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA PRZYRODNICZA SARNA CZARNA SĘDZISZOWSKA PODKARPACIE

Konie na wypasie

Hasające po porannej rosie konie? Bardzo duży przypadek sprawił, że udało się je sfotografować.

Wracaliśmy wraz z kolegą z porannego fotografowania. Było krótko po szóstej. Zwróciliśmy uwagę na szpaler wysokich i wąskich drzew. Chciałem znaleźć miejsce, skąd można by je było ciekawie sfotografować. Nagle droga się skończyła, a my wylądowaliśmy w stadninie koni. Przypadek sprawił, że spotkaliśmy Pana, który właśnie wybierał się po konie na pastwisko i zgodził się, byśmy z nim poszedł. Tak właśnie powstały te niezwykłe ujęcia wyglądających jak dzikie koni 😉

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ŁAŃCUCKI PODKARPACIE ALBIGOWA STADNINA KONI ALBIGOWA BASK

Kacza jedenastka

Tak coś czułem, że wysiaduje gdzieś w ogrodzie jajka. Dość często widywałem ją na stawie. Aż któregoś dnia wypłynęła z całą jedenastką na wodę. W ciągu dnia potrenowały pływanie, a następnego już ich nie było…

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA KACZA RODZINA KACZKA Z MAŁYMI KACZĄTKAMI

%d blogerów lubi to: