Zatrzymaj się

A mam kolejną porcję nowych kapliczek. Jakoś mnie zauroczyły, więc przystanąłem i zrobiłem kilka zdjęć.

Stały one na uboczach i przyciągnęły mój wzrok. Niektóre z nich po prostu mówią mi: „zatrzymaj się, zrób fotę i dopiero jedź dalej”.

Tym razem również nie mogłem przejechać obok obojętnie. Zatrzymałem się i wróciłem do domu z kilkoma kolejnymi kadrami do kolekcji.

Miejscówki pomijane

W ramach lajtowej przejażdżki po najbliższej okolicy zatrzymałem się w trzech miejscówkach, obok których często przejeżdżam, a bardzo rzadko fotografuję. Pierwsza to młyn wiatrowy, położony kilkanaście kilometrów od domu. Równie urokliwy jak ten w Różance, a przy tym sporo bliżej.

Kolejnym przystankiem był drewniany, zabytkowy kościół w Bystrzycy ⛪. Ostatnie miejsce to niepozorna kapliczka porośnięta dziką różą. Stoi na rozstaju dróg, z dala od gęstej wiejskiej zabudowy, dodając temu zakątkowi wyjątkowego klimatu.

Kolejne

Dziś kolejna porcja kapliczek spotkanych po drodze. Większość z nich pewnie już kiedyś tutaj pokazywałem, ale jak wiadomo, za każdym razem wszystko wygląda trochę inaczej. Inna pogoda, inne światło i zupełnie inne okoliczności.

Nie ma dwóch takich samych kadrów, nawet jeśli powstają dokładnie w tym samym miejscu.

Znowu

Podczas ostatnich przejażdżek rowerowych sfotografowałem kolejne kapliczki. Może nie są tak urokliwe jak te z poprzednich postów, ale również przyciągnęły moją uwagę. Jedne niepozorne, ukryte gdzieś w lesie albo pod drzewem, inne wręcz przeciwnie, nie do niezauważenia.

Najbardziej zafrapowała mnie kapliczka ze zdjęcia nr 2. A właściwie sam już nie wiem, czy to na pewno kapliczka. Być może zmylił mnie stojący obok tej budki krzyż. Im dłużej się jej przyglądałem, tym więcej miałem wątpliwości…

Kaplica św Jana z dukli – Na Puszczy

Są takie miejsca, gdzie czas zwalnia z automatu. Kaplica Kaplica św. Jana z Dukli Na Puszczy właśnie ma w sobie taki klimat. Deszczowa pogoda chyba skutecznie odstraszyła ludzi, bo trafiłem tam praktycznie sam (nie licząc pierwszej żony) i dzięki temu można było naprawdę poczuć spokój tego miejsca.

Bez tłumów wszystko odbiera się inaczej. Cisza, szum drzew i perspektywa, że w każdej chwili może spaść deszcz, robiły lepszą robotę niż jakikolwiek przewodnik. Takie zwiedzanie zdecydowanie bardziej do mnie trafia niż przeciskanie się między ludźmi.

To jedno z tych miejsc, gdzie fajnie pospacerować albo posiedzieć i popatrzeć, posłuchać…

Przyznaję się

Muszę się do czegoś przyznać. Ja znowu narobiłem zdjęć kapliczek.

Nie wiem, co ja z nimi mam, ale jak światło dopisuje, to jakoś same rzucają mi się w oczy i od razu chce mi się wyciągać smartfon. Niektóre z nich po prostu nie pozwalają spokojnie przejechać obok i przejść nad nimi do porządku dziennego. Mają jakąś moc przyciągania. Oczywiście nie wszystkie.

Bo muszą być pięknie usytuowane. Z dala od zabudowań. Często na rozstajach dróg. Przy drogach mniej uczęszczanych. To właśnie te mają w sobie magnez…

Cerkiew św. Paraskewy w Rzepniku

Muszę się na bieżąco podzielić tym, co mnie dziś spotkało. Otóż skoro świt wybrałem się na kolejną rowerową setkę. Między innymi przejeżdżałem przez Rzepnik, żeby odwiedzić cerkiew św. Paraskewy. Zawsze, gdy tamtędy jechałem, trafiałem na wycieczki zwiedzających, a dziś byłem tam zupełnie sam. Mogłem spokojnie podejść od drugiej strony i zrobić zdjęcia w ciszy, spokoju i bez pośpiechu.

Kiedy wszedłem na polanę za cerkwią i odwróciłem głowę, zobaczyłem coś niesamowitego. Na niebie widniało okazałe i bardzo wyraźne halo słoneczne. Lepszego warunu do fotografowania nie mogłem sobie wymarzyć. Od razu chwyciłem za smartfon, żeby uwiecznić ten niecodzienny widok.

Słońce było już bardzo wysoko, bo zbliżało się południe, więc obiektyw nie obejmował całej sceny. Ale od czego jest tryb „panorama”. Może zdjęcie wyszło lekko zniekształcone, ale udało się uchwycić i halo, i cerkiew, i całe jej klimatyczne otoczenie.

Wiatrak w Różance pieszo

Po piątkowej stówie na dwóch kółkach sobota musiała być już spokojniejsza, więc tym razem ruszyłem na własnych nogach, ale już bez roweru. Wybrałem piętnastokilometrową trasę polnymi drogami do wiatraka w Różance.

Miałem pewne obawy, jak będzie się maszerowało po polnych drogach, które po ostatnich opadach zrobiły się dość błotniste, ale wcale nie było tak źle. Mimo braku słońca i niezbyt ciepłej aury widoki wynagrodziły wszystko z nawiązką.

Na razie wrzucam sam wiatrak i dwa widoczki ze stojącej obok niego wieży widokowej, ale to, co było po drodze, zrobiło na mnie największe wrażenie. O tym jednak będzie już w kolejnych wpisach.

Ulubione

W najbliższej okolicy to są chyba moje ulubione kapliczki i krzyże. Wszystkie stoją gdzieś na uboczu, z dala od zabudowań. Tam, gdzie rzadko ktoś przejeżdża, więc można znaleźć ciszę i spokój.

Każde z tych miejsc ma swój niepowtarzalny urok. Zazwyczaj zatrzymuję się tam na kilka chwil, żeby zrobić zdjęcie, albo po prostu chwilę odpocząć w drodze.