Księżyc na pierzynce

95 % oświetlonej tarczy. To chyba prawie pełnia. Tym razem zdjęcie Księżyca na chmurowej pierzynce.

Kiedy spacerowałem wczoraj w poszukiwaniu kadrów, rzucił mi się w oczy nasz satelita znajdujący się jeszcze stosunkowo nisko nad horyzontem. Odnosiło się wrażenie, że spoczywa na jednym z obłoków.

Rozwojowa miejscówka

Pozwolę sobie dzisiaj wrócić do tematyki kolejowej. Ostatnio będąc w miejscu, gdzie wielokrotnie już fotografowałem, odkryłem zupełnie nowy kadr. Pozakręcane tory wyłaniające się zza nasypu i prowadzące aż pod wiadukt drogowy. Nie wiem jak to się stało, że do tej pory tego nie wypatrzyłem. Ale to właśnie jest piękne w fotografii, że będąc w tym samym miejscu można raz – trafić na zupełnie różne warunki atmosferyczne, ale też dwa – znaleźć nowe kadry, których do tej pory nie zauważaliśmy.

Tak mi się spodobała ta miejscówka, że spędziłem tam dużo czasu w oczekiwaniu na pociąg. Te jednak nadjechały dopiero po zmroku i sfotografowałem je na długim czasie aby rozmyć światła. Z pewnością jeszcze tam wrócę, bo miejscówka jak widać ciągle jest rozwojowa 😉

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KOLEJOWA OLCHOWA

Cerkiew w Wyszatycach

Dziś trochę inny temat i kolejna odsłona cerkiewii Przemienienia Pańskiego w Wyszatycach. Tym razem po zmroku podczas niebieskiej godziny.

Jest pół godziny, może więcej po zachodzie słońca. Po niebie dynamicznie przesuwają się chmury. To taki czas, że jest już dosyć ciemno, ale używając długiego czasu naświetlania można wydobyć wszystkie szczegóły otoczenia, których gołym okiem już nie widać. Słyszę pohukiwanie jakowejś sowy (tak sądzę), co dodaje tylko dramturgii i żałuję, że tego dźwięku nie będzie słychać na moich zdjęciach.

Rejestrują się bardzo zimne barwy, oddające klimat pory. Z jednej strony ze zdjęć emanuje spokój, z drugiej rozmyte chmury dodają dynamiki obrazom.

Coraz mniej

Jakoś tak się złożyło, że coraz rzadziej jeżdżę w okolice akacji. A jak już pojadę, to zdjęcia leżą długo na dysku i czekają na publikację. Myślę, że to dlatego, że miejscówka się rozpowszechniła i widzę w internecie coraz więcej zdjęć z tego miejsca. Mnie jednak kręcą miejscówki, gdzie żywy duch nie zagląda, gdzie przychodząc fotografować wiem, że będę sam, w ciszy i spokoju zdążę i zrobić zdjęcia i nacieszyć się bliskim obcowaniem z naturą.

Fotorafię zrobiłem jakieś dwa tygodnie temu wieczorem, kiedy drzewa były cudownie oświetlone przez zachodzące słońce, w okolicy zakwitały pierwsze rzepaki, a wschodzące zboża zieleniły się soczystym kolorem.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI AKACJE NOCKOWA

Dzień flagi Rzeczpospolitej Polskiej

Dzień flagi Rzeczpospolitej Polskiej – święto ustanowione przez Sejm 18 lat temu. I fajnie, że flaga ma swoje święto, bo to zaraz po orle najważniejszy symbol narodowy.

A żeby uczcić to święto zaprzyjaźniony motoparalotniarz postanowił przelecieć nad okolicą z dużą flagą. Ustawiłem się tak, aby złapać ten przelot nad pobliskim miasteczkiem (Sędziszów Małopolski).

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PRZELOT Z FLAGĄ NARODOWĄ NAD SĘDZISZOWEM MAŁOPOLSKIM

Koparka zostawiona

To co lubię najbardziej. Zasnute niebo i tylko mała dziurka nad horyzontem. Wtedy podcas oczekwiania jest ten dreszczyk emocji, czy słońce się niej pokaże, czy jednak układ chmur się zmieni i nici z fajnych ujęć.

Podobnie było i tym razem. Niebo zasnute gęstymi chmurami, tylko nad samym horyzontem odrobina nieba. Upatrzyłem sobie kilka kadrów. Jeden z malowniczą, świeżo wybudowaną drogą ciągnącą się pośród zielonych pól i wiatrakami na horyzoncie, a drugi z koparką pozostawioną w środku owych pól. Przewidywałem, że słońce wyjdzie mi właśnie tuż nad nią.

Ostatnie zdjęcie zrobiłem na szerokiej ogniskowej, aby pokazać ten niesamowity kontrast wściekle granatowego nieba i oświetlonego odrobiną słońca pola.

Odwrót

Dacie wiarę, że właśnie minął miesiąc kalendarzowej i astronomicznej wiosny? Pewnie dacie, bo każdy ma kalendarz i wie. Patrząc jednak za okno wydawać by się mogło, że to wciąż wczesne przedwiośnie. Tylko nielicze drzewa zaczynają się zielenić i kwitną tylko te najwcześniejsze drzewka owocowe.

Nawiązując do wcześniejszego wiosenno – kwiatowego wpisu z szachownicą kostkowatą w roli głównej, w którym wspominałem o ucieczce przed deszczem, na dowód zamieszczam poniższe zdjęcie. To było ostatnie pstryknięcie przed paniczną ucieczką do samochodu. Chmury zaczęły mi się kłębić nad głową, a ja miałem te mieszane uczucia – fotografować, czy robić odwrót. Zdążyłem tylko to pierwsze. Odwrót był mokry i nieprzyjemny. Ale nie mieć w swoich fotozbiorach tę niesamowitą formację – tego bym nie przełknął 😉

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT PRZEMYSKI FOTOGRAFIA METEOROLOGICZNA KRÓWNIKI CHMURA KONWEKCJA BURZA </p

Krzyże

Bardzo wczesny ranek. Do wschodu jest jeszcze sporo czasu, a nad wschodnim horyzntem wisi kilka niepozornych chmurek, które z chwili na chwilę nabierają kolorów. I to jakich kolorów – purpura, pomarańcz, fiolet. Kieruję aparat w stronę krzyży stojących na wzgórzu. W połączeniu z tymi kolorami tworzą taki klimat, że aż mnie ciarki przechodzą. Tym bardziej, że jest jeszcze zupełnie ciemno, a ja jestem sam jak palec…

Sarny płochliwe

Sarny są zawsze mile widziane, jeśli napatoczą sie przed obiektyw. Te tutaj spostrzegłem wracając z porannego pleneru. Były doś daleko, ale gnany chęcią zrobienia zdjęcia brnąłem w błotnistej orance, aby podejść je jak najbliżej.

Nie wiem, czy wszystkie sarny tak mają, czy tylko te w mojej okolicy, że są strasznie płochliwe. Albo lubią się ze mną droczyć. Nie podszedłem jeszcze dość blisko, kiedy mnie zauważyły. Jedyna, pierwsza i ostatnia fotka, kiedy podniosły głowy, a chwilę później zawinęły zadki i tyle ich widziałem.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA SIELEC PORANEK ŚWIT SARNY

Słońce zaskakujące

Jeśli mam tę chwilkę czasu, to wolę podczas zachodu być gdzieś w terenie. Choćby gdzieś niedaleko domu, wolę niczego nie przegapić. Czasami nawet na czystym niebie ni stąd ni zowąd potrafią pojawić się niepozorne obłoczki. A zachodzące słońce potrafi malować jak niejeden malarz. Wymyśla sobie te swoje kolory i potem znika za horyzontem, aby kolejnego dnia rano wstać znowu i zaskoczyć czymś innym.

%d blogerów lubi to: