Spektakl natury

Jak całe lato niewiele fotografowałem, bo i warunków nie było zbyt często, a i rower pochłaniał sporo czasu, tak w mijającym tygodniu wszystko się odwróciło. Wszystkie sześć wieczorów spędziłem w terenie i trzy razy trafiłem na istny szał na niebie. Z dwóch pozostałych wieczorów również wpadło po kilka zdjęć.

Poniżej fotki ze środy. Plany były zupełnie inne niż fotografowanie, ale na szczęście wziąłem ze sobą aparat, a plany musiały ulec na bieżąco zmianie, kiedy zobaczyłem co się dzieje na niebie. Jak jeszcze chwilę wcześniej wydawało się, że niebo nie zaświeci, tak później na kilkanaście minut wszystko mieniło się kolorami. Pędziłem jak szalony na najbliższą znaną mi miejscówkę i udało się uwiecznić ten spektakl natury.

Niepogodny las

Pogoda nie rozpieszcza. Więcej chmur, niż czystego nieba. Temperatury też jakby jesienne. Nic na to nie poradzimy i trzeba cieszyć się z przebywania na świeżym powietrzu, na ile możemy. Taki na przykład las również w zachmurzone dni potrafi wyglądać całkiem fajnie. Spacer po nim daje poczucie wolności, szczęścia i zdrowego spędzania czasu. Czasu na wewnętrzne wyciszenie i wsłuchanie się w odgłosy natury.

Straszyło deszczem

Pochmurny wieczór, straszyło deszczem, to i ludzi nad wodą nie było. Ale gdyby nawet popadało, to taki ciepły sierpniowy deszczyk to nic takiego. Nie lubie siedzieć bezczynnie w domu i pojechałem rowerem nad pobliski zalew. W sakwę spakowałem aparat i dobrze, bo na koniec dnia chmury się przerzedziły i pojawiło się to ulubione rozproszone miękkie, ciepłe światło.

Aż nie chciało mi się wracać do domu. Postałem tam chwilę, aby nacieszyć się tym widokiem, ciszą i spokojem, dopóki słońce nie schowało się na powrót za chmurami.

Droga nie dla zwierząt

Gdy jadę rowerem i spotykam różne żywe istoty na drodze zatrzymuję się i zanoszę je lub odpędzam na pobocze. Ratowałem już jeże, potrącone motyle, przepędzałem jaszczurki i raz zaskrońca, który w najlepsze wygrzewał się na rozgrzanym asfalcie…

Ostatnio nawinął mi się ślimak. Wyglądał tak uroczo w porannym świetle, że aż wyciągnąłem aparat z sakwy i zrobiłem mu fotkę, zanim wylądaował na sąsiadującej z drogą łące.

Chodzi lisek koło drogi…

Po południu wybrałem się na niezobowiązujący spacer po okolicznych polach Aparat na wszelki wypadek wisiał sobie na szyi i dobrze, bo jakieś 130 metrów ode mnie zauważyłem lisa, który oddawał się polowaniu. Od razu przed oczyma stanęły mi zdjęcia widziane w internecie, jak lis pobija sie do góry i atakuje na gryzonia i zamarzyło mi się takie same.

Odległość była znaczna, ale spróbowałem. Stałem tak z aparatem przy oku i faktycznie – lis wyskoczył w górę i zaatakował jakowegoś gryzonia. Choć kiepskiej jakości, ale udało się zrobić pamiątkowe zdjęcie. Potem spróbowałem podejść nieco bliżej, aby zrobić jeszcze kilka zdjęć, po czym wycofałem się. Nie chiałem przeszkadzać mu w polowaniu. Gdzieś w norze pewnie czekała gromadka małych lisków do wykarmienia.

Rozwojowa miejscówka

Pozwolę sobie dzisiaj wrócić do tematyki kolejowej. Ostatnio będąc w miejscu, gdzie wielokrotnie już fotografowałem, odkryłem zupełnie nowy kadr. Pozakręcane tory wyłaniające się zza nasypu i prowadzące aż pod wiadukt drogowy. Nie wiem jak to się stało, że do tej pory tego nie wypatrzyłem. Ale to właśnie jest piękne w fotografii, że będąc w tym samym miejscu można raz – trafić na zupełnie różne warunki atmosferyczne, ale też dwa – znaleźć nowe kadry, których do tej pory nie zauważaliśmy.

Tak mi się spodobała ta miejscówka, że spędziłem tam dużo czasu w oczekiwaniu na pociąg. Te jednak nadjechały dopiero po zmroku i sfotografowałem je na długim czasie aby rozmyć światła. Z pewnością jeszcze tam wrócę, bo miejscówka jak widać ciągle jest rozwojowa 😉

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KOLEJOWA OLCHOWA

Cerkiew w Wyszatycach

Dziś trochę inny temat i kolejna odsłona cerkiewii Przemienienia Pańskiego w Wyszatycach. Tym razem po zmroku podczas niebieskiej godziny.

Jest pół godziny, może więcej po zachodzie słońca. Po niebie dynamicznie przesuwają się chmury. To taki czas, że jest już dosyć ciemno, ale używając długiego czasu naświetlania można wydobyć wszystkie szczegóły otoczenia, których gołym okiem już nie widać. Słyszę pohukiwanie jakowejś sowy (tak sądzę), co dodaje tylko dramturgii i żałuję, że tego dźwięku nie będzie słychać na moich zdjęciach.

Rejestrują się bardzo zimne barwy, oddające klimat pory. Z jednej strony ze zdjęć emanuje spokój, z drugiej rozmyte chmury dodają dynamiki obrazom.

Coraz mniej

Jakoś tak się złożyło, że coraz rzadziej jeżdżę w okolice akacji. A jak już pojadę, to zdjęcia leżą długo na dysku i czekają na publikację. Myślę, że to dlatego, że miejscówka się rozpowszechniła i widzę w internecie coraz więcej zdjęć z tego miejsca. Mnie jednak kręcą miejscówki, gdzie żywy duch nie zagląda, gdzie przychodząc fotografować wiem, że będę sam, w ciszy i spokoju zdążę i zrobić zdjęcia i nacieszyć się bliskim obcowaniem z naturą.

Fotorafię zrobiłem jakieś dwa tygodnie temu wieczorem, kiedy drzewa były cudownie oświetlone przez zachodzące słońce, w okolicy zakwitały pierwsze rzepaki, a wschodzące zboża zieleniły się soczystym kolorem.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI AKACJE NOCKOWA

Dzień flagi Rzeczpospolitej Polskiej

Dzień flagi Rzeczpospolitej Polskiej – święto ustanowione przez Sejm 18 lat temu. I fajnie, że flaga ma swoje święto, bo to zaraz po orle najważniejszy symbol narodowy.

A żeby uczcić to święto zaprzyjaźniony motoparalotniarz postanowił przelecieć nad okolicą z dużą flagą. Ustawiłem się tak, aby złapać ten przelot nad pobliskim miasteczkiem (Sędziszów Małopolski).

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PRZELOT Z FLAGĄ NARODOWĄ NAD SĘDZISZOWEM MAŁOPOLSKIM