Moment odpowiedni

Ciągnie mnie od czasu do czasu w okolice torów kolejowych. Fajnie jak się uda, że akurat przejedzie pociąg i tak waśnie było ostatnim razem, choć długo na niego czekałem i obawiałem się, że nie zdąży zanim niebo przestanie być tak ładne.

Ustawiłem aparat i uzbroiłem się w cierpliwość. A InterCity stanął na wysokości zadania i przejechał w odpowiednim momencie.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI OLCHOWA

Zanim opuszczono kurtynę

Co za dynamiczne warunki trafiły mi się kilka dni temu na chwilę przed opadami deszczu. Słońce jeszcze świeciło nisko nad horyzontem, a deszczowe chmury już nadciągały od boku.

Kwitnące krzewy wydawały sie płonąc w tym kontrastowym świetle słońca muskającym je ostatkiem sił, zanim zastało zasłonięte przez chmury. Trawa oświetlona w ten sposób wydawała się być gorąca, że chwilę się zastanawiałem, czy nie poparzę butów goniąc co sił w nogach w to miejsce.

Zdążyłem zrobić jedno zdjęcie, nim ciemne deszczowe chmury zasłoniły dostęp do światła, jakby ktoś opuścił kurtynę.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI ZAGORZYCE

Zauważyć

Chwila, ulotny moment. Światło pada tak, a nie inaczej w tej konkretnej minucie… może kilku. Głowa musi się kręcić dookoła jak u sowy, żeby niczego nie przegapić. Nie ma dużo czasu. Klimat wieczoru nie trwa wiecznie. Jeśli w tym czasie nie znajdę tego miejsca, które właśnie wtedy, na ulotną chwilę zamiania się w bajkowy klimat… nic straconego. Jutro też jest dzień, będa inne warunki i inne miejsca.

Namiastka

Ja wiem, że jest Ponidzie, Mazury Garbate, Roztocze, gdzie piękne pofalowane, rozległe tereny to norma. Ja jednak szukam tego samego u nas, w powiecie ropczycko-sędziszowskim na Podkarpaciu. Jeśli dobrze się postarać można i tu znaleźć namiastkę wspomnianych na początku terenów.

Coraz więcej pól zarasta drzewami i co za tym idzie jest coraz mniej punktów widokowych, a tereny rolnicze poprzeplatane są w dużym stopniu lasami i zabudowaniami. Tym bardziej cieszy znalezienie miejsc z widokiem na odległe pagórki pomalowane, zwłaszcza wieczorem w cudowny sposób różnorodnością krajobrazu i moim ulubionym miękkim światłem niskiego słońca.

Wschód Księżyca | 15.05.2022

Oto i mamy kolejną pełnię Księżyca. Co miesiąc oczekuję jej z niecierpliwieniem i planuję kolejne fotki. Nieraz z dużym wyprzedzeniem, innym razem spontanicznie, jak wczoraj wieczorem.

Z jednej strony jeszcze świeci słońce, a z drugiej już wschodzi Księżyc. Jestem ustawiony równo siedemset pięćdziesiąt metrów od drzew, w okolicy których pojawia się Księżyc. Mimo, że fotografowałem go dziesiątki razy, za każdym razem ten widok zapiera mi dech. Pewnie dlatego, że z tak odległej perspektywy w porównaniu z drzewami wydaje się być naprawdę ogromny.

Mokry sen fotografa

Mokry sen fotografa pogody – chmura szelfowa, a tuż za nią podświetlone słońcem smugi opadowe. Do pełni szczęścia brakło może tylko zarejestrowanego razem z tym wyładowania atmosferycznego.

Jest pótorej godziny do zachodu słońca, kiedy na radarach zauważam zbliżającą się potężną komórkę burzową. Nie zastanawiając się wyjeżdżam na punkt obserwacyjny. Niewiele się jednak dzieje przez najbliższą godzinę. Widać co prawda w oddali ciemną chmurę, od czasu do czasu wyładowanie i coraz mocniej podświetlane przez zachodzące słońce smugi opadowe.

Czekam cierpliwie, a kiedy spadają pierwsze krople postanawiam zrobić kilka pamiątkowych zdjęć. Wtedy w kilka minut zaczyna tworzyć się wyraźny szelf i zbliżać do mnie w zastraszającym tempie. Jest obszerny na jedną czwartą horyzontu. Aby go zarejestrować w całości muszę wykonać szeroką panoramę (dwa rzędy po pięć zdjęć). Każde zdjęcie to dwie sekundy, a po każdym trzeba przetrzeć obiektyw szmatką, bo deszcz już leje, a nie kropi. Na szczęście samochód stoi tuż obok i po wszystkim mogę się szybko ewakuować.

Teraz niepewność przy postprodukcji, czy panoramę wykonałem prawidłowo. Na szczęscie jest OK, poza kilkoma plamami z deszczu, które łatwo dało się usunąć. I tak oto mam fotografię, którą osobiście uważam za najlepsze zdjęcie meteo, jakie udało mi się zrobić od kiedy interesuję się tym tematem.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI METEOFOTOGRAFIA CHMURA SZELFOWA ZACHÓD SŁOŃCA ZAGORZYCE SIELEC PODLASEK

Amatorzy hałasu

Co za cudowne miejsce, skąd rozpościera się rozległy widok na okolicę. Stojąc tam dosłownie czuć tę przestrzeń. Prawie jak w górach. A to zaledwie podnóżek Pogóza Strzyżowskiego.

Cisza i spokój, niestety przerywane przez jeżdżącą po okolicy młodzież na motocyklach crossowych i motorowerach. Widocznie wzbudziłem niemałą sensację na wiosce, bo kierowcy owych motocykli krążyli wokół mnie nie pozwalając na sto procent zjednoczyć się z przyrodą.

No cóż, bywa i tak. Nie zawsze uda się trafić w odludne miejsce i mieć wszystko dla siebie… Co prawda warunki na niebie były obłędne, ale nie czułem tego do końca niepokojony przez wspomnianych amatorów hałasu.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA GLINIK

Nie czuję kości

Lubię fotografować w tym miejscu. Pagórki u nas co prawda są, ale niezbyt wysokie i większość z roku na rok coraz bardziej porośnięta lasami. A tutaj widoczna jest urokliwa, choć niezbyt rozległa dolinka, gdzie zostały pola uprawne i poza tym nie ma żadnych widocznych śladów cywilizacji. Mowa o zabudowaniach i wszechobecnych liniach energetycznych.

Fotografując w tym miejscu czuję się jakby ten kawałek okolicy należał tylko i wyłącznie do mnie. Cisza, spokój i klimat wieczoru tylko wzmagają te doznania. W takich chwilach myślenie o codziennych sprawach jest wyłączone, nie czuje się bólu starych kości, wszystkie zmysły chłoną to co mnie otacza.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI GNOJNICA

Kapliczka olśniona

Przejeżdżałem koło tej z pewnością pamiętającej zamierzchłe czasy kapliczki wiele razy. I rowerem i samochodem. Kilka razy nawet zastanawiałem się jakby tu ją ująć, wykadrować, aby zdjęcie było dla mnie zadowalające. Jakoś albo nie miałem pomysłu, albo światło było nie to.

Ale wczoraj w końcu mnie olśniło. Albo wieczorne światło olśniło kapliczkę. Spodobały mi się te ciepłe barwy, cienie liści na kapliczce i tych kilka gałązek dzikiej wiśni z kwitnącymi kwiatkami.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI KAPLICZKA W OLCHOWEJ

Dawno temu

O ile dobrze pamiętam, to owa chatka gościła już u mnie na blogu co najmniej dwukrotnie. Przedwczoraj wybrałem się w jej okolice po raz kolejny. Pamiętałem, że wokół niej rosną drzewka owocowe i liczyłem, że będą już kwitły.

Nie myliłem się. Domek jest w opłakanym stanie, dookoła nieporządek i może wydawać się smutny. Jednak wieczorową porą w otoczeniu tych cudownie kwitnących drzew prezentuje się całkiem nieźle, jakbyśmy nagle przenieśli sie o co najmniej kilkadziesiąt lat wstecz.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA SĘDZISZÓW MAŁOPOLSKI OPUCZONA CHATKA WIOSNA KWITNĄCE DRZEWA

%d blogerów lubi to: