Każda minuta wykorzystana

Miło zobaczyć w dzisiajszych czasach taki obrazek. Jakbym przeniósł się o kilkadziesiąt lat wstecz. Mam jednak bardzo mieszane uczucia, bo z jednej strony chciałoby się, aby te czasy nigdy nie przeminęły, ale z drugiej – nie wspominam ich dobrze. Non stop było coś do zrobienia, często ponad siły dziecka. Nie miałem zbyt dużo czasu dla siebie, na zabawę, na hobby. Może dlatego teraz sobie to odbijam… i każdą minutę wolnego czasu wykorzystuję na swoje pasje i zainteresowania…

Las prawie tropikalny

Dawno nie byłem w lesie i postanowiłem to naprawić. Powietrze było rzeźkie jak na maj, ale już za kilka dni prognozowane są cieplejsze dni. Ptaki dawały przepiękne koncerty, a komary skutecznie nie pozwalały zatrzymać się bez ruchu na dłużej niż kilkanaście sekund. Ale takie uroki majowego lasu i brałem je z „dobrodziejstwem inwentarza”, bez wyjątków 🙂

Na zdjęcia wybrałem cudowny kawałek lasu porośnięty wysokimi paprociami, które pięknie mi się mieniły do porannego słońca. Chodząc między nimi i oganiając się nieustannie od komarów można było się poczuć jak w tropikalnym lesie. Tylko chłód przypominał, że to nasze Podkarpacie.

„Globcio” i sarny

W sieci można znaleźć setki zdjęć Globemastera. Globcio startujący, Globcio lądujący, Globcio na płycie, Globcio z drugim Globciem, Globcio z Herkulesem, Globcio kołujący, itd,. itp. Ale ja nie mógłbym się do końca zadowolić zwykłym zdjęciem tego wojskowego samolotu.

W niedzielę będąc przejazdem w okolicy lotniska w Jasionce postanowiłem poczekać między innymi na przylatującego C-17. Na polu pod lotniskiem zauważyłem stadko saren. Nie zważając, że buty miałem „kościołowe” 🙂 pobiegłem w orankę, aby ustawić się tak, by złapać sarenki razem z Globemasterem. Miałem szczęście, że nie wystraszyły się ani mnie, ani podchodzącej do lądowania maszyny. Nie ma się co zresztą co dziwić, to dla nich pewnie codzienność. I lądujące samoloty i chłopy z lufami.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT RZESZOWSKI FOTOGRAFIA LOTNICZA JASIONKA C-17 GLOBEMASTER SARNY LĄDOWANIE

Boeing C-17 Globemaster w Jasionce

Od kilkunastu dni na pobliskie lotnisko w Jasionce przylatują amerykańskie samoloty transportowe. Pomijam fakt, w jakim celu i uprzejmie proszę o powstrzymanie się od ewentualnych politycznych komentarzy, bo to jest blog fotograficzny i tylko o fotografię tu chodzi.

Pierwsze zdjęcie powstało zupełnie przypadkiem. Przechadzałem się po błotnistych polnych dróżkach, kiedy go zauważyłem i na dodatek leciał centralnie w stronę księżyca, który był niespełna 10° nad horyzontem. W ostatniej chwili udało się „odbezpieczyć” aparat, szybko poustawiać co trzeba i zrobić zdjęcie. Z duszą na ramieniu spoglądałem na ekranik aparatu, czy wyszło ostre. Udało się!

Drugie zdjęcie powstało też trochę przypadek, bo właśnie kończyłem szwendanie i wracałem do auta, kiedy zauważyłem drugiego „Globcia” w tych cudownych promieniach słońca, które już zaszło, ale dosięgało jeszcze znajdującego się wysoko samolotu. Widok na żywo – niezapomniany, bo tym razem przelatywał prawie centralnie nad głową.

Boeing C-17 Globemaster
Boeing C-17 Globemaster

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA LOTNICZA GLOBMASTER C-17

Antonov An-225 Mrija we mgle

Dziś miała miejsce bodajże piąta wizyta największego latającego samolotu transportowego na świecie – Antonova An-225 Mrija na lotnisku w podrzeszowskiej Jasionce. Przylatywał rano, a ja do ostatniej chwili wahałem się, czy jechać, czy nie. Zebrałem się jednak w sobie i wskoczyłem w auto.

Już w połowie drogi nabrałem wątpliwości, bo im bliżej lotniska tym mgła była większa. Zająłem jednak pozycję kilkaset metrów od podejścia do lądowania i czekałem bez większych nadziei. Kolosa było słychać już kilka dobrych minut, ale nie można było go dostrzec. Zobaczyłem go dopiero na wprost mnie, jak na dosłownie kilka sekund wyłonił się jak potężny potwór zza mgły. Zdążyłem zrobić raptem trzy zdjęcia, gdy zniknął z powrotem.

Mimo wszystko wyjazd uważam za udany, bo zdjęcia Mriji w takich okolicznościach przyrody nie mogłem sobie wymarzyć.

Antonov An-225 Mrija

FOT. WITOLD OCHAŁ RZESZOWSKI FOTOGRAFIA LOTNICZA PODKARPACIE JASIONKA ANTONOV AN-225 MRIJA W JASIONCE MGŁA

Pogoń za jednym kadrem

Jeśli chodzi o pogodę do fotografowania, to chwilowo jest szaro, buro, zimno i wietrznie. Mimo wszystko postanowiłem zadbać o to, aby aparat nie zardzewiał i wybrałem się w poszukiwaniu kadrów podczas tej nieprzyjaznej aury. Szedłem i szedłem rozglądając się na wszystkie strony i o ile na początku liczyłem, że uda się coś wypatrzeć, z każdym krokiem oczekiwania malały.

Po kilku kilometrach szeptałem do siebie pod nosem, że będę przeszczęśliwy, jeśli choć raz włączę aparat i zrobię choćby jedno zdjęcie. I w końcu wypatrzyłem tę mikro scenkę – pień ściętego drzewa porośnięty grzybami, a tuz obok pniak po innym ściętym drzewie z malutkim dąbkiem, który jakimś cudem na nim wyrósł. A chwilę później drugi kadr z majestatycznym pniem.

Antonov An-225 Mrija na lotnisku w Jasionce

Nie dawniej jak dwa tygodnie temu moim szczytem marzeń, jeśli chodzi o fotografię lotniczą było sfotografowanie Mriji na niebie. O fotografowaniu Aa-225 na płycie lotniska nawet nie ośmieliłem się marzyć. Tymczasem ten największy latający samolot na świecie dzisiejszej nocy wylądował na pobliskim lotnisku w Jasionce.

Wiadoma sprawa, że wstałem skoro świt, aby zobaczyć Antonova na własne oczy i zrobić kilka pamiątkowych fotek. Do ostatniej chwili nie wierzyłem, że on tam naprawdę stoi! Po dotarciu na miejsce, pierwszy rzut oka – jest! Niesamowity kolos i niezapomniane pierwsze wrażenia. Do tego świetnie dopisało światło. Lekko zamglone poranne mięciutkie światło idealnie rozproszone naturalną blendą z chmur.

Antonov An-225 Mrija
Antonov An-225 Mrija
Antonov An-225 Mrija
Antonov An-225 Mrija
Antonov An-225 Mrija
Antonov An-225 Mrija
Antonov An-225 Mrija
Antonov An-225 Mrija

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT STRZYŻOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE JASIONKA ANTONOV AN-225 MRIJA W JASIONCE

Antonov An-225 Mrija nad Podkarpaciem

Czasami zdarza mi się celować obiektywem do przelatujących wysoko samolotów. Mój teleobiektyw na niewiele pozwala, ale mimo to fascynuję mnie te mknące na wysokościach żelazne ptaszki 😉 Wczoraj znalazłem informację, że nad Podkarpaciem będzie przelatywał największy i najcięższy z obecnie używanych samolotów transportowych – Antonov An-225 Mrija.

To prawdziwy kolos, rozpiętość skrzydeł wynosi 88 metrów, a długość 80. Masa własna to 200 ton, a masa całkowita z paliwem i ładunkiem, bagatela 640 ton! Dlatego nie zastanawiałem się ani chwili i pojechałem 40 kilometrów aby przeleciał dokładnie nade mną. Niezapomniane wrażenia, mimo że dzieliło mnie od niego 10 kilometrów, bo na takiej wysokości leciał.

Antonov An-225 Mrija
Antonov An-225 Mrija
Antonov An-225 Mrija
Antonov An-225 Mrija

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT STRZYŻOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE WIDACZ ANTONOV AN-225 MRIJA NAD PODKARPACIEM