Kulka i wiatraki

Wysokie niezbyt gęste chmury mogą zwiastować tylko jedno – kolor różowy na niebie. Kilkadziesiąt kilometrów ode mnie znajduje się ferma wiatrowa. To właśnie tam zaczaiłem się, aby uwiecznić ten niesamowity poranek.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ŁAŃCUCKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE SONINA FARMA WIATROWA W SONINIE RÓŻOWE NIEBO

Co to za kolory?

Nie chciało się wychodzić z łóżka, kiedy za oknem huczał wiatr. Jednak po pięciodniowym poście od fotografowania nic nie mogło mnie powstrzymać od wyjścia w plener.

Pierwsze zdjęcia, jako rozgrzewkę robiłem już na godzinę przed wschodem. O tej porze niebo było już kolorowe, ale ja ciągle czekałem na to najlepsze światło. To przyszło na kilka minut przed wschodem słońca. To wtedy przez kilka minut kolory były najintensywniejsze. Niebo zaświeciło taką mieszanką kolorów, że wybaczcie, ale ja nie potrafię ich nawet nazwać.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE ZAGORZYCE KOLOROWY WSCHÓD SŁOŃCA KOLORY O PORANKU

Pocztówkowo

Wstałem przed świtem. Ale to nic nowego w weekendy. Po nocy śniegu jeszcze przybyło. Na drogach (na szczęście odśnieżonych) pusto, bo kto w niedzielę wstaje o takiej porze. Pojechałem na gościnne występy do parku Zespół Parkowo Dworskiego i Folwarcznego w Wiśniowej. Cóż, szczerze mówiąc park ten o wiele lepiej prezentuje się choćby jesienią, ale skoro już tam byłem, to brnąc w śniegu zrobiłem kilka pocztówek na pamiątkę.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT STRZYŻOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE WIŚNIOWA ALEJA GRABOWA PORANEK ŚWIT

Kulka w dziurze

Najmroźniej było u mnie w poniedziałek wieczorem i choć w takich warunkach wolę nie kozaczyć, to wybrałem się na kilka szybkich zdjęć. Ponieważ nie było wiatru, okolica spowita była w dymie z kominów. Ale dzięki zamgleniu ze słońca zrobiła się urokliwa czerwona kulka, która jak widać na zdjęciach wpadła prosto do dziury.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE ZAGORZYCE CZERWONA KULKA

Puch dziewiczy

Zasypany świeżym puchem las zawsze będzie mnie fascynował tak samo. Mimo iż jakoś specjalnie za zimą nie przepadam, to czyściutki świeży puch toleruję, a nawet lubię. Zanim zacznie się topić i robić chlapa, krajobrazy są tak piękne że wybaczam aurze panujący mróz i niedogodności z dojazdem w ulubione miejsca.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE KRZYWA LAS POD SNIEGIEM

Chłodne kolory

Przez weekend mogłem nacieszyć się śnieżnymi krajobrazami do woli. Brakowało mi jednak do szczęścia kolorowego wschodu lub zachodu słońca. Dopiero wczoraj, w niedzielny wieczór na koniec dnia, kiedy słońce było już za horyzontem pokazały się wspaniałe chłodne i delikatne kolory na niebie.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE SIELEC PODLASEK KRZYŻ MILENIJNY ZACHÓD SŁOŃCA PODCZAS NIEBIESKIEJ GODZINY

Śnieżynka i mini bałwan

Nie sądziłem, że w zimie pójdzie w ruch obiektyw makro. Kolega podsunął mi pomysł z fotografowaniem płatków śniegu. Kiedyś, kiedy jeszcze były zimy pamiętam, że próbowałem i średnio mi to wyszło. Dziś udało się sfotografować pojedynczy płatek 😉

Do głowy przyszedł mi jeszcze jeden pomysł – z zamarzającymi bańkami lodowymi. Pamiętam, że i w to się bawiłem, a dziś postanowiłem ulepić z nich mini bałwana 🙂

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI BAŃKI MYDLANE MRÓZ LÓD ŚNIEZYNKA ŚNIEG

Stado czyży

Kolejny poranek z zimowymi warunkami. Przyjemny o dziwo mrozik, raptem -10 ° C, ale sucho i bezwietrznie. Jadę do jakiegoś lasu, gdy na drodze spotykam dziwne czarne punkty. Podjeżdżam bliżej, porzucam auto i skradam się w ich kierunku. Czarne punkty okazują się żółtymi i nic nie robią sobie z mojej obecności nadal zjadając jakieś nasiona leżące po drzewem. To liczne stadko czyży.

Jelenie, ale płci żeńskiej

Rano nie spieszyłem się z wyjściem w teren. Czekałem cierpliwie, aż wyjdzie choć odrobina słońca. Wybór dzisiejszej tułaczki padł na pobliski las, gdzie spodziewałem się bajkowego widoku oblepionych śniegiem drzew.

Gwoździem pleneru okazało się jednak spotkanie ze stadem łani. Zauważyłem stadko kilkunastu pań nadbiegających przez las. Kiedy przebiegały moją drożyną jakieś dwadzieścia kilka metrów przede mną, ja czekałem już w pogotowiu. Przebiegły niespiesznie i dostojnie, a ostatnia zatrzymała się na kilka sekund, zmierzyła mnie wzrokiem i truchtem pobiegła dalej.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA KRZYWA PODKARPACIE JELEŃ ŁANIA STADO ŁĄŃ ZIMA SNIEG LAS

%d blogerów lubi to: