Moment odpowiedni

Ciągnie mnie od czasu do czasu w okolice torów kolejowych. Fajnie jak się uda, że akurat przejedzie pociąg i tak waśnie było ostatnim razem, choć długo na niego czekałem i obawiałem się, że nie zdąży zanim niebo przestanie być tak ładne.

Ustawiłem aparat i uzbroiłem się w cierpliwość. A InterCity stanął na wysokości zadania i przejechał w odpowiednim momencie.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI OLCHOWA

Pył zasłonił kulkę

Późny wieczór. Na niebie nie ma zbyt wielu chmur, ale w powietrzu wisi pył przyniesiony aż znad Sahary. Postanawiam wybrać się na zdjęcia, bo być może uda się uwiecznić czerwone, bądź pomarańczowe słońce.

Faktycznie, niebo jest pomarańczowe nad horyzontem. Jednak słońce chowa się w ten zawieszony nisko pył jeszcze kilka stopni nad ziemią, co uniemożliwia mi zrobienie zbliżenia na kościół z zachodzącą za nim kulką. Wcześniej udaje się jednak zrobić kilka fotek, a ostatnie już po zachodzie słońca, podczas niebieskiej godziny.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI SĘDZISZÓW MAŁOPOLSKI

Zanim opuszczono kurtynę

Co za dynamiczne warunki trafiły mi się kilka dni temu na chwilę przed opadami deszczu. Słońce jeszcze świeciło nisko nad horyzontem, a deszczowe chmury już nadciągały od boku.

Kwitnące krzewy wydawały sie płonąc w tym kontrastowym świetle słońca muskającym je ostatkiem sił, zanim zastało zasłonięte przez chmury. Trawa oświetlona w ten sposób wydawała się być gorąca, że chwilę się zastanawiałem, czy nie poparzę butów goniąc co sił w nogach w to miejsce.

Zdążyłem zrobić jedno zdjęcie, nim ciemne deszczowe chmury zasłoniły dostęp do światła, jakby ktoś opuścił kurtynę.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI ZAGORZYCE

Przed snem

Ostatnie kwitnące drzewka owcowe i pofalowane szachownice zielono-żółtych pól. To taka kwitesencja maja w mojej okolicy.

Spokój i cisza. Słychać tylko brzęczące pszczoły, które mają teraz pełne „ręce” roboty. Jest późne popołudnie, ale to jeszcze nie wieczór. Nie świeci słońce, na niebie nimbo, ale mnie to nie przeszkadza. Za kilkaset metrów dotrę do zarośli, a tam niedługo ptaki zaczną swoje wieczorne trele.

Może usiądę chwilę na miedzy i posłucham tej muzyki przyrody. Poczekam do zmroku, może troszkę się rozchmurzy i będzie łądny zachód. Będzie już ciemno, kiedy dotrę do samochodu. Chyba będzie się dobrze spało po takim wyciszeniu.

Radość utrwalania

Pewnie wiele z nas by przeszło i nie zwróciło na to najmnijeszej uwagi. Co w tym ciekawego – kawałek pola, jakieś ślady kół ciągnika rolniczego, odrobina rzepaku na zboczu pola, równiutko wschodząca kukurydza…

Ja lubię włóczyć się po tych okolicznych polnych drogach z aparatem wiszącym na szyi , przyglądac się uważnie okolicy. Wyszukiwać te miejsca, które z pozoru zwykłe, w pięknym świetle wieczoru nabierają innego wymiaru. Wiele z tych miejsc już pewnie więcej nie odwiedzę, albo następnym razem przegapię. Ba, pewnie nie zdarzy się, że wrócę kiedykolwiek do oglądania tych zdjęć. Będe wolał zrobić sobie nowe. To jest jednak silnijesze ode mnie, sama możliwość podziwiania i utrwalania na matrycy aparatu tego, co dla innych niezauważalne, daje mi najwięcej radości.

Zauważyć

Chwila, ulotny moment. Światło pada tak, a nie inaczej w tej konkretnej minucie… może kilku. Głowa musi się kręcić dookoła jak u sowy, żeby niczego nie przegapić. Nie ma dużo czasu. Klimat wieczoru nie trwa wiecznie. Jeśli w tym czasie nie znajdę tego miejsca, które właśnie wtedy, na ulotną chwilę zamiania się w bajkowy klimat… nic straconego. Jutro też jest dzień, będa inne warunki i inne miejsca.

Wschód Księżyca | 16.05.2022

Poniższy kadr wymyśliłem sobie już kilka dobrych miesięcy temu, kiedy to podświetlono znajdujący się na okolicznym wzgórzu krzyż. Generalnie pomysł dodania do okolicy kolejnego sztucznego światła nie bardzo mi się podoba, no ale jeśli już ten krzyż podświetlono, nie mógłbym nie wykorzystać tego do fotografii.

To właśnie w poniedziałek był ten wyczekiwany przeze mnie dzień. Warunki były idealne. Księżyc wschodził ponad godzinę po zachodzie słońce, a to wtedy właśnie włączne jest oświetlenie. Do tego wszystkiego, delikatne chmurki na niebie dodały mega klimatu, bo gdyby ich nie było, z pewnością kadry nie były by aż tak dynamiczne. Sprzyjała również bezwietrzna aura. Pozostało tylko zając miejscówkę i czekać na to cudowne widowisko. Mimo trudnych warunków (całkowita ciemność) udało się wycisnąć z aparatu maksimum możliwości i oto mamy te kilka fotek.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI PODLASEK KRZYŻ WSCHODZĄCY KSIĘŻYC

Namiastka

Ja wiem, że jest Ponidzie, Mazury Garbate, Roztocze, gdzie piękne pofalowane, rozległe tereny to norma. Ja jednak szukam tego samego u nas, w powiecie ropczycko-sędziszowskim na Podkarpaciu. Jeśli dobrze się postarać można i tu znaleźć namiastkę wspomnianych na początku terenów.

Coraz więcej pól zarasta drzewami i co za tym idzie jest coraz mniej punktów widokowych, a tereny rolnicze poprzeplatane są w dużym stopniu lasami i zabudowaniami. Tym bardziej cieszy znalezienie miejsc z widokiem na odległe pagórki pomalowane, zwłaszcza wieczorem w cudowny sposób różnorodnością krajobrazu i moim ulubionym miękkim światłem niskiego słońca.

Wschód Księżyca | 15.05.2022

Oto i mamy kolejną pełnię Księżyca. Co miesiąc oczekuję jej z niecierpliwieniem i planuję kolejne fotki. Nieraz z dużym wyprzedzeniem, innym razem spontanicznie, jak wczoraj wieczorem.

Z jednej strony jeszcze świeci słońce, a z drugiej już wschodzi Księżyc. Jestem ustawiony równo siedemset pięćdziesiąt metrów od drzew, w okolicy których pojawia się Księżyc. Mimo, że fotografowałem go dziesiątki razy, za każdym razem ten widok zapiera mi dech. Pewnie dlatego, że z tak odległej perspektywy w porównaniu z drzewami wydaje się być naprawdę ogromny.

Mokry sen fotografa

Mokry sen fotografa pogody – chmura szelfowa, a tuż za nią podświetlone słońcem smugi opadowe. Do pełni szczęścia brakło może tylko zarejestrowanego razem z tym wyładowania atmosferycznego.

Jest pótorej godziny do zachodu słońca, kiedy na radarach zauważam zbliżającą się potężną komórkę burzową. Nie zastanawiając się wyjeżdżam na punkt obserwacyjny. Niewiele się jednak dzieje przez najbliższą godzinę. Widać co prawda w oddali ciemną chmurę, od czasu do czasu wyładowanie i coraz mocniej podświetlane przez zachodzące słońce smugi opadowe.

Czekam cierpliwie, a kiedy spadają pierwsze krople postanawiam zrobić kilka pamiątkowych zdjęć. Wtedy w kilka minut zaczyna tworzyć się wyraźny szelf i zbliżać do mnie w zastraszającym tempie. Jest obszerny na jedną czwartą horyzontu. Aby go zarejestrować w całości muszę wykonać szeroką panoramę (dwa rzędy po pięć zdjęć). Każde zdjęcie to dwie sekundy, a po każdym trzeba przetrzeć obiektyw szmatką, bo deszcz już leje, a nie kropi. Na szczęście samochód stoi tuż obok i po wszystkim mogę się szybko ewakuować.

Teraz niepewność przy postprodukcji, czy panoramę wykonałem prawidłowo. Na szczęscie jest OK, poza kilkoma plamami z deszczu, które łatwo dało się usunąć. I tak oto mam fotografię, którą osobiście uważam za najlepsze zdjęcie meteo, jakie udało mi się zrobić od kiedy interesuję się tym tematem.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI METEOFOTOGRAFIA CHMURA SZELFOWA ZACHÓD SŁOŃCA ZAGORZYCE SIELEC PODLASEK

%d blogerów lubi to: