Jak znajduję te miejscówki? Tak naprawdę ich nie szukam. Po prostu jadę i fotografuję tam, gdzie zastanie mnie wschód słońca albo gdzie po drodze coś przykuje moją uwagę. To całkowity spontan.
Nawet nie staram się zapamiętywać wszystkich tych miejsc. Wiem, że prędzej czy później znowu na nie trafię. Może za rok, może za dwa.
A jeśli nie, to odkryję kolejne. Być może ciekawsze, być może mniej spektakularne, ale wciąż takie, które mnie fascynują i dają motywację do jeżdżenia rowerem po okolicy. Tej bliskiej i tej nieco dalszej.













































