Czy mi się wydaje, czy ten blog z typowo fotograficznego powoli zmienił się w blog… włóczęgi? Chyba właśnie za takiego zaczynam się uważać. Jak nie rower, to własne nogi, a w ostateczności biegiem. Jeszcze tylko brakuje, żebym zaczął pływać rzekami.
Zdjęcia oczywiście przy okazji powstają, ale zauważyłem, że prawie całkowicie przestałem fotografować o wschodzie i zachodzie słońca. Wtedy albo jeszcze śpię, albo odpoczywam już po swoich wojażach. Odpuściłem też polowania na wschodzące i zachodzące księżyce. Kiedyś nie pomyślałbym, że może do tego dojść.
To chyba po prostu dowód na to, że zainteresowania z czasem się zmieniają. I wcale nie wykluczam, że jeszcze wrócę do typowego fotografowania. Takiego z prawdziwym aparatem, a nie smartfonem. A przynajmniej chciałbym.









































