Tup, tup, krok za krokiem. Żeby tylko czegoś nie przegapić. Głowa w prawo, w lewo… co by tu sfotografować?
Główne skrzypce z pewnością grało niebo. Słońce niziutko nad horyzontem dosięgało jeszcze tu i ówdzie pól. Było gorąco jak na porę zachodu słońca. 30 stopni jak nic. Przyjemny wiaterek próbował rozgonić to gęste powietrze, aparat rwał się do pstrykania zdjęć, a bąki próbowały dobrać się do mojej skóry.
Cóż… niby dużo się działo, a jednak było spokojnie i cicho. Wszystko działo się powoli.







































