Pójdę pieszo

Jeszcze jest całkiem zielono i jeszcze cały miesiąc kalendarzowego lata. Liczę więc na większą ilość mglistych poranków. Nawet jestem w stanie zostawić rower i pójść pieszo.

Pieszo mniej mi umknie. Będzie czas na rozglądanie się za kadrami, skupienie tylko na przyrodzie. Kiedy większość jeszcze śpi, dla zwierząt to często jeden z najbardziej aktywnych momentów dnia i wtedy dzieje się najwięcej. 

Emocje przy spotkaniu

Kiedy dzikie zwierzę staje mi na drodze, zawsze są emocje. Jeśli jest to sarna czy daniel, emocje pojawiają się niezależnie od odległości. No, może sarna tylko wtedy, gdy jest blisko, bo to jednak dość popularne zwierzę i wszędzie ich pełno.

Ale wcale nie mniej gęba cieszy się na spotkanie z końmi czy krowami. W dzisiejszych czasach takie spotkanie potrafi być czasem rzadszym widokiem niż sarna, hihi.

Tyłek wykolebotant

Te długie, poranne cienie potrafią naprawdę czarować. Kilka kadrów z sobotniej przejażdżki.

Wpadła kolejna setka, tym razem ze sporą ilością szutrowych dróg. Tyłek trochę wykolebotany, ale karta pamięci zapełniona kilkunastoma zdjęciami i kilkudziesięcioma ujęciami do filmów. Czyli bilans zdecydowanie na plus. 

Teatr cieni

Co to światło i mgła potrafią zrobić… A takie spektakle zdarzają się tylko o świcie, kiedy słońce jest jeszcze nisko, a mgła snuje się tuż nad ziemią.

Spacerowałem leśną polaną, miejscami przykrytą delikatną mgiełką. Czekałem tylko, aż słońce wyłoni się zza drzew i rozpocznie swój spektakl. Zostało mi już tylko zająć miejsce na widowni i patrzeć, jak zwykła polana zamienia się w teatr cieni.

Łanie we mgle

W niedzielę zostawiłem rower w domu i wybrałem się do lasu. Mam tam taką fajną, rozległą polanę, na którą od dawna obiecywałem sobie przyjechać o poranku. Wczoraj w końcu się udało.

I co? Mimo że było ciepło i zupełnie nie zapowiadało się na mgłę, polanka była spowita białym mlekiem. A na samo dzień dobry, jeszcze przed wschodem słońca, wypatrzyłem w niej małe stadko łań. Zajadały się co lepszymi kąskami roślin, a ja, schowany za trawami, mogłem je spokojnie obserwować.

Jak to zazwyczaj bywa, obserwowałem do czasu. W końcu mnie zauważyły….

To dopiero sierpień

Czy w przyrodzie czuć już jesień? Niektórzy tak twierdzą. Ja jednak jestem z tych, którzy jesieni jeszcze nie czują. Czuję za to pełnię lata, bo przecież to właśnie sierpień jest najbardziej letnim miesiącem. A i we wrześniu potrafi być jeszcze całkiem po letniemu.

Oby więc piękna, słoneczna pogoda była dla nas łaskawa jak najdłużej. Na jesień mamy jeszcze czas.

Dożynki na dwóch kołach

Święto, nie święto, trzeba rano wstać, jak się później nie chce jeździć w upale. Tak myślałem, ale mimo że wyjechałem przed piątą, ostatnie kilometry kręciłem już w 30-stopniowym upale.

Ale wracając do początku trasy. Po godzinie dotarłem akurat na piękny wschód słońca nad zalewem w Kamionce. Odrobina mgieł i wyzierające zza drzew słońce zrobiły bardzo dobrą robotę.

Dopowiedziane

Coś szczególnego? Nie, nic takiego. Zwykłe polne drogi, jakieś drzewa, parę beli na polu…

A jednak te zdjęcia, jak dla mnie, mają coś w sobie. Co? Może wspomnienie tego, co bardzo lubię robić. I może nie tyle chodzi o samo fotografowanie, ale o bycie częścią tego wszystkiego. Przyrody, poranka, tej krótkiej, ulotnej chwili.

Niby jestem sam, a przecież dookoła mnóstwo życia. Słyszę poszczekiwanie saren, szum skrzydeł przelatujących chmar ptaków, z oddali klekot bociana, a w trawie pewnie odgłosy przebiegających gryzoni. Na zdjęciach tego nie widać, bo pokazują tylko mały wycinek mojego otoczenia. Ale patrząc na nie, można sobie dopowiedzieć, co działo się i mogło dziać dookoła.

Niby szybko, a wolno

Piąta dwadzieścia to już rozsądniejsza pora. To właśnie o tej godzinie jest teraz wschód słońca. Można i pospać, i jednocześnie korzystać z tej przepięknej pory dnia. Uczestniczyć w tym spektaklu natury. Niby codziennie to samo, a jednak za każdym razem coś innego.

A tu jakaś sarna, a tu coraz częściej spotykane stada ptaków. Być może szykują się do odlotu, nie wiem. A może spotykają się w zupełnie innym celu. To wszystko dzieje się tak szybko. Tak szybko mijaja te najpiękniejsze kilkadziesiąt minut poranka.

A potem, oglądając dziesiątki zdjęć, wydaje się, że trwało to wieczność. Tyle chwil zatrzymanych w kadrze…

Zaćmienie słońca | 12.08.2026

Miejscówka miała być spokojna i cicha, a na miejscu zastałem pielgrzymkę ludzi. I fajnie, że aż tyle osób zainteresowało się tym niezwykłym zjawiskiem, jakie miało miejsce dzisiejszego wieczora! Mowa oczywiście o częściowym zaćmieniu Słońca. Na dodatek spektakularnym, bo miało miejsce tuż nad horyzontem!

Kiedy już znalazłem wśród tych wszystkich ludzi miejsce do fotografowania, a miałem je upatrzone, bo chciałem złapać zaćmienie dokładnie nad tutejszymi Zakładami Magnezytowymi, oddalonymi o dokładnie 9,7 kilometra, okazało się, że… jako że rzadko używam lustrzanki, bateria była na wyczerpaniu! Ale może to i lepiej, bo nie napstrykałem setki zdjęć, tylko dosłownie kilka 🙂

Fajnie było po 27 latach znowu zobaczyć to zjawisko. Kolejne za 26 lat… i tego mogę już nie dożyć…