Chmur na niebie nie widziałem dawno. Więc spektakularne wschody czy zachody słońca z kolorowym niebem nie były tematem moich zdjęć, bo ich po prostu nie było. Ale przez jeden wieczór i jeden poranek skupiłem się na samym słońcu.
Dwa zdjęcia przedstawiają zachodzące słońce za kościołem w Górze Ropczyckiej, a dwa kolejne wschodzące, w okolicy naszego rzeszowskiego „drapacza chmur”.








































