Utknąłem w lesie

Można już teraz śmiało powiedzieć, że wiosna jest w pełnym rozkwicie. Co prawda utknąłem w lesie, ale wyjdę z niego i przyjrzę się niedługo z bliska temu, co dzieje się na naszych otwartych przestrzeniach Pogórza Strzyżowskiego.

Wilgoć

Jeden dzień solidnie popadało, spadło około 30 mm deszczu. To solidna dawka wilgoci dla roślin, zwłaszcza wczesną wiosną. Czy spacer w tak wilgotnych okolicznościach przyrody jest fajny? Jak już nie pada, to jak najbardziej. To jedyny w swoim rodzaju klimat.

Zresztą… nie ma złej pogody na spacer. Może być tylko źle dobrane ubranie.

Królestwo Czosnku Niedźwiedziego cz. II

No nie ukrywam, trochę tych zdjęć zrobiłem w moim królestwie czosnku niedźwiedziego. Dlatego dziś część druga z tej ostoi spokoju, a nawet śmiem powiedzieć z raju.

Bo być może tak właśnie wygląda raj. Miejsce, w którym łapie się równowagę i harmonię. W otoczeniu tego, co się lubi, z kojącymi zapachami i dźwiękami natury.

Królestwo Czosnku Niedźwiedziego cz. I

To prawdziwe królestwo czosnku niedźwiedziego. Po bokach strome, leśne zbocza, a na dole niepozornie wijący się strumyk. Dookoła unosi się zapach, który aż kręci w nosie.

Wybrałem się tam niezbyt późnym popołudniem, aby zbocza lasu nie zasłaniały jeszcze słońca. Na drzewach nie było jeszcze wielu liści, więc wpadało całkiem sporo światła. A wiadomo, w pięknym świetle wszystko wygląda jeszcze lepiej.

Chyba dawno nie stanęła tam ludzka stopa. Mnóstwo powalonych drzew, teren trudno dostępny, więc pewnie mało kto się tam zapuszcza. Stąpając ostrożnie między roślinami i idąc wzdłuż strumyka, chłonąłem ten krajobraz okraszony zapachem i śpiewem ptaków.

Po weekendzie

Może to i lepiej, że dziś cały dzień pada deszcz. Mogę bez skrupułów siedzieć w czterech ścianach i poświęcić ten dzień na regenerację. Przedłużony weekend był intensywny. Dwie wymagające trasy piesze i dwie rowerowe. Niby nie czuję tego w kościach, ale odpoczynek dobrze mi zrobi.

A poniżej kilka miejscówek, które uchwyciłem na zdjęciach w ostatnim czasie. Wierzby z pewnością znacie doskonale. Dwa urokliwe krzyże – jeździłem koło nich wielokrotnie, ale dopiero teraz wpadłem na pomysł, żeby zrobić zdjęcia. Z kolei na te potężne pnie, pozostałe po wierzbach, trafiłem po raz pierwszy. Swoją drogą ciekawe, dlaczego tak uschły i nie odrodziły się po cięciu… 

Zdjęcie wiosny

Jeśli miałbym wybrać najpiękniejszą miejscówkę, w jakiej byłem tej wiosny, to ta poniższa zdecydowanie wygrywa. Oniemiałem, kiedy zjechałem do tej niepozornej dolinki.

Pięknie oświetlona, mieniąca się wiosennymi kolorami. A tam po lewej rozciągała się podmokła łąka, porośnięta dywanem kaczeńców.

Zieleń niepowtarzalna

No dobra, przyznaję się. Trochę przesadziłem wczoraj z aktywnościami, a dziś jeszcze przed południem dorzuciłem rower.

Resztę dnia poświęciłem na odpoczynek, bo przecież weekend jeszcze się nie skończył i jutro też wypadałoby wybrać się na jakąś wyprawę. Ta soczysta, niepowtarzalna o innej porze roku zieleń nie będzie na mnie czekać.

Do tego, odpukać, pogoda dopisuje i słońce przygrzewa. Grzechem byłoby siedzieć w domu.

Na skróty

Słoneczny poranek to było coś, na co dziś czekałem. I udało się tak pół na pół. Bo owszem, słońce przebijało się zza chmur, ale tych było też sporo i chwilami robiło się dość ponuro.

Nie zmienia to faktu, że zgodnie z planem przewędrowałem kawał drogi po lasach. Wyszło coś około 16 km i ponad 600 m przewyższeń, więc zmęczyłem się na tyle, że na dziś miałem dość.

Większość trasy prowadziła leśnymi ścieżkami, ale próbowałem też tu i tam iść „na skróty”… co kilka razy skończyło się błądzeniem w gąszczu, bez żadnej drogi.

Od rana w teren

Kto już od jutra robi sobie przedłużony weekend? Bo jak sądzę, pogoda będzie dopisywać. A jak pogoda dopisuje i są trzy dni wolnego, to może oznaczać tylko jedno: mnóstwo czasu spędzonego na ulubionych aktywnościach. Oczywiście ze smartfonem w kieszeni, gotowym do fotografowania i nagrywania.

Ja już przebieram nóżkami na myśl o jutrzejszym poranku. Bateria w smartfonie naładowana do 100%. Swoją naładuję za chwilę podczas długiego snu, żeby od rana ruszyć w teren.