Podczas ostatnich przejażdżek rowerowych sfotografowałem kolejne kapliczki. Może nie są tak urokliwe jak te z poprzednich postów, ale również przyciągnęły moją uwagę. Jedne niepozorne, ukryte gdzieś w lesie albo pod drzewem, inne wręcz przeciwnie, nie do niezauważenia.
Najbardziej zafrapowała mnie kapliczka ze zdjęcia nr 2. A właściwie sam już nie wiem, czy to na pewno kapliczka. Być może zmylił mnie stojący obok tej budki krzyż. Im dłużej się jej przyglądałem, tym więcej miałem wątpliwości…













































