Czy nie dawniej jak wczoraj pisałem, że rano to ja nie jeżdżę? Otóż jednak wybrałem się o poranku i to był strzał w dziesiątkę. Mimo że od wschodu słońca minęły już dobre dwie i pół godziny, w pobliskiej dolince nadal utrzymywała się gęsta mgła. Już wtedy wiedziałem, co mnie tam czeka.
Nie pomyliłem się. Była przede wszystkim biała tęcza, co prawda już bardzo niska, ale nadal świetnie widoczna. Do tego doszło fantastyczne światło słońca przebijającego się przez mgłę. Sami zobaczcie.









































