Niedziela w końcu okazała się dniem ze słoneczną pogodą. Co prawda z małymi przerwami, ale już od rana było cudowne światło, i mimo że na termometrze było ledwo kilka stopni, nie czekałem aż się ociepli i ruszyłem w drogę.
Po ponad czterech godzinach zrobiło się już całkiem gorąco. Ubieranie na cebulkę ma jednak to do siebie, że warstwy można po kolei ściągać i upychać do sakwy.






































