Temperatura znośniejsza

To nie tak miało być w niedzielę. Od samego rana miało być bezchmurnie. No cóż, były gęste chmury, które odpuściły dopiero później. Przynajmniej było już cieplej, choć ciężko 10 stopni nazwać ciepłem. Jednak z każdą chwilą, im słońce było wyżej, temperatura stawała się znośniejsza do jazdy.

Między innymi zaglądnąłem nad stawy w leśnictwie Sokole.

Nie ma tego złego

W sobotę ranek nie dopisał, jeśli chodzi o pogodę, za to w niedzielę miało być od rana pięknie. No niestety, i tu meteorolodzy się pomylili, a słońce wyszło dopiero po ósmej. Nie ma tego złego, przynajmniej mogłem poleniuchować rano, czekając na poprawę aury.

A potem w ruch poszedł oczywiście rower i włóczęga po lasach.

Wertepy

Słońce było od rana. Tylko… chwilę później zaszło za chmury. Początek przejażdżki udany, kilka fotek zrobionych, potem chmurzyska, a na końcówce znowu słońce.

Wczoraj znów jazda po lesie, ale tym razem mniej szutrów, a więcej wąskich ścieżek i single tracków. Oj, bardziej męczące są te wertepy…