Jedna z najsłynniejszych kapliczek w okolicy. Dlaczego? Nie przez swoją historię, a przez… kanapę domowej roboty, na której można usiąść i odpocząć.
Swoją drogą zawsze zastanawiam się, kto i kiedy na niej przesiaduje. Jeszcze nigdy nikogo tam nie spotkałem. Ale z drugiej strony, najczęściej zaglądam tu o świcie, więc żebyśmy się nie minęli, ktoś musiałby chyba na tej kanapie nocować.
Sama kapliczka stoi pośrodku pól, na niewielkim wzniesieniu, pod okazałym drzewem. Dzięki temu widać ją z daleka i łatwo wypatrzyć z okolicznych pagórków. Nie mam do niej blisko, ale gdy tylko jestem w okolicy, prawie zawsze zbaczam tu na chwilę.







































