Wschód Księżyca | 20.10.2021

Dzisiaj kolejny dzień, a raczej wieczór polowania na wschodzący Księżyc. Niestety dziś przeszkodziły chmury i Księżyc pokazał się dopiero 5° nad horyzontem. Na początku trochę żałowałem bo w planie było złapać go na długiej ogniskowej tuż nad widocznym po lewej stronie kadru kościołem, ale później stwierdziłem, że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.

Postawiłem na nieco szerszy kadr z panoramą na kościół i bardziej odległy komin elektrociepłowni i podświetlony pylon mostu. Księżyc, który pokazał się w niewielkiej szczelinie w chmurach dopełnił mój kadr piękną żółtą poświatą kontrastująca z ciemnym niebem.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT RZESZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE TRZCIANA WOLICZKA RZESZÓW MOST KOMIN KOŚCIÓŁ WSCHODZĄCY KSIĘŻYC

Wschód Księżyca | 19.10.2021

Czy mogło być inaczej? Że przegapiłem pełnię Księżyca i jego wschód? O mały włos tak się nie stało. Nie było czasu na szukanie miejscówki, więc wybrałem się w miejsce, skąd fotografowałem Księżyc już dwukrotnie. Zdjęcia satelitarne co prawda pokazywały lekkie zachmurzenie, ale kto nie ryzykuje, ten nie ma zdjęć.

Mnie to się dzisiaj udało i pośpiech w dotarciu na miejsce został wynagrodzony. Cudowna kula srebrnego (choć przy wschodzie żółtego) globu wyłoniła się zza pola kukurydzy pomiędzy dwoma drzewami. Widziałem wschody Księżyca dziesiątki razy, ale za każdym razem robi na mnie takie samo wrażenie.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE SĘDZISZÓW MAŁOPOLSKI SIELEC WSCHODZĄCY KSIĘŻYC DRZEWA KUKURYDZA

Niebo i nawłoć

Nie specjalnie lubię to miejsce na żwirowni. Zawsze ciężko mi tam o jakiś ciekawy kadr. Przydałoby się jakieś drzewo lun wysepka do urozmaicenia krajobrazu. Szczytem marzeń byłyby pływające lub zacumowane łódki lub żaglówki. Jednak zajeżdżam tam od czasu do czasu i ostatnio trafiłem na bardzo fajne niebo, które w połączeniu w przekwitającą nawłocią stworzyło mi poniższe obrazki.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE CZARNA SĘDZISZOWSKA ŻWIROWNIA PORANEK NIEBO ODBICIA

Światło nietypowe

Wschód słońca był jakiś taki nijaki. Szare niebo, kilka chmurek. Światło jednak było wyjątkowo ciepłe i mocno rozproszone. Takie nietypowe. Jak fotografuję po raz pierwszy spotkałem się z takimi warunkami o wschodzie słońca. Woda, pozostałości po liliach wodnych, kilka łąkowych kwiatów. Udało się znaleźć kilka mam nadzieję ciekawych kadrów.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE KAMIONKA ZALEW PORANEK WSCHÓD SŁOŃCA

Zanim zgaśnie niebo

Będąc na Pogórzu Przemyskim, wracałem po całym dniu włóczęgi na nocleg. Zrezygnowany, bo niebo nad horyzontem było zachmurzone. Nagle zobaczyłem na czubkach drzew jakąś poświatę. To słońce przebiło się przez chmury na ostatnie minuty dnia. Akurat przy drodze zarośniętej drzewami była mała przecinka. Tu mogłem się zatrzymać i podziwiac ten piękny spektakl. Rozległy widok na Huwniki, Makową i dalej sam nie wiem co, ale to nie było ważne. Skupiłem sie na tym, aby uwiecznić ten niezwyły widok, zanim niebo zgaśnie.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT PRZEMYSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE POGÓRZE PRZEMYSKIE HIP HUWNIKI MAKOWA ZACHÓD SŁOŃCA Z HIPU

Kopystańka | Pogórze Przemyskie | cz. II

Na szczycie Kopstańki znajduje się metalowy krzyż ustawiony w 2003 roku na miejscu poprzedniego drewnianego, który upamiętnia wizytę św. Jana Pawła II w diecezji przemyskiej. Tuż obok niego trójnóg, czyli punkt triangulacyjny, pozostałość z czasów, kiedy nie było GPS 😉 No i wszechobecne bele. Cały szczyt w belach.

Tuż obok stoi wiekowa zgrabiarka, ale jak widać sprawna i robi swoją robotę wysmienicie.

Spaceruję dosyć spiesznie dookoła, ponieważ od zachodu nachodzą chmury, które za chwilę mogą zasłonić słońce. Poza tym kilkadziesiąt kilometrów stąd na radarach lokalizuję burzę, która idzie w moją stronę.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT PRZEMYSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE POGÓRZE PRZEMYSKIE RYBOTYCZE KOPYSTAŃKA

O czym rozmawiać z elfami

Wstaję wcześnie rano. Do wschodu słońca jeszcze ponad godzina, ale ja mam trzydzieści minut drogi samochodem i jeszcze kolejne piętnaście na nogach, aby dotrzeć na wcześniej upatrzoną polanę w lesie. Gdy do polany mam jeszcze kilka minut drogi, słyszę już w oddali porykiwania jeleni. W końcu trwa rykowisko. Mam mieszane uczucia – próbować podejść jelenie, czy fotografować wschód słońca. Wybieram to drugie.

Na polanie powoli robi się coraz jaśniej, choć chmury nad horyzontem nieco blokują światło słoneczne. Mgła wisi sobie niziutko i ogranicza widoczność do kilkudziesięciu metrów. Światło jest wielce specyficzne. Mgła, chmury, korony drzew, to wszystko działa jak potężny dyfuzor, który miesza wszystkie odcienie światła. Czuję się jak w nierzeczywistym świecie, chwilami odnoszę wrażenie, że z tej mgły wyłoni się jakaś baśniowa postać. Tak się w to wkręcam, że układam sobie w głowie, o czym z nią pogadam….

Po chwili faktycznie z mgły wyłaniają się… łanie. Ledwo je widać, bo mgła gęsta, a one daleko. Odjęło mi niestety mowę…

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE CZARNA SĘDZISZOWSKA MGLISTY PORANEK NA POLANIE W LESIE

O rowerowaniu

Dziś trochę o rowerowaniu i moim małym sukcesie, bo właśnie mija dwa miesiące, od kiedy wsiadłem na siodełko po długiej przerwie spowodowanej między innymi zdrowiem i innymi zainteresowaniami (fotografią). Postanowiłem nieco odpuścić fotografowanie na rzecz dwóch kółek. Od tego czasu zdecydowanie rzadziej jeżdżę na plenery, choć stary wysłużony aparat, zawsze jeździ sobie w sakwie, tak na wszelki wypadek.

Pamiętam, że kiedy dwa miesiące temu wsiadałem na rower i przejechałem z dwadzieścia kilometrów, to później już do końca dnia umierałem i nie wstawałem do pozycji poziomej. Dziwiłem się jak jest możliwe jeździć dziesiątki kilometrów i to ze średnimi prędkościami powyżej 20 km/h. Teraz 50 km to spacerek, a ostatnio spróbowałem dobić do setki. Wykręciłem 90 km ze średnią 23 km/h. I wcale potem nie musiałem leżeć do wieczora 😉 Na liczniku już prawie 1500 km i mam w planie kręcić również jesienią.

Jeśli chodzi o zdjęcia, spokojna głowa, staram się kilka razy w miesiącu skoczyć również na zdjęcia, więc fotek nie zabraknie, a te poniżej zrobiłem na powrocie w ubiegły wtorek. Światełko ładnie mi zagrało i rower koniecznie chciał pozować 😉

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE SĘDZISZÓW MAŁOPOLSKI ZACHÓD SŁOŃCA WIECZÓR

Zachód Księżyca | 8.09.2021

Księżyc w nowiu. Widoczne 4% tarczy. Dla mnie równie piękny, jak ten w pełni i równie chętnie go fotografuję, choć jest to trudniejsze zadanie. Cieniutki Księżyc znajduje się tuż nad horyzontem, kiedy jest już dosyć ciemno.

Tym razem wybór towarzystwa Księżyca padł na kościół w mojej okolicy, który znajduje się na wyższym wzniesieniu i łatwo znaleźć odległe miejsce, skąd go widać. Miałem spore pole manewru, jeśli chodzi o przemieszczanie się w prawo i lewo, więc mogłem sobie dowolnie wycelować Księżycem, gdzie chciałem 🙂

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE GÓRA ROPCZYCKA ZACHÓD KSIĘŻYCA W NOWIU ZA KOŚCIOŁEM

Kolory nierealne

Zastanawiałem się, którym zdjęciem pożegnać odchodzący sierpień i meteorologiczne lato. Tak, tak, od jutra meteorologiczna jesień. I taka pogoda ostatnio panuje – jesienna. Ale, ale. Na horyzoncie już widać odwrócenie trendu i weekend zapowiada się słoneczny.

Wracając do zdjęć – fotografowałem słoneczniki, które pokazywałem wczoraj w okolicach autostrady, kiedy na barierkach zauważyłem pomarańczową poświatę – to oznaczało, że słońce w końcu wydostało się sponad mgły. Musiałem jednak podjechać kawałek dalej (zgodnie z przepisami), a tam moim oczom pokazał się poniższy widok. Tuż nad znajdującym się kilkaset metrów przede mną przejściem dla zwierząt wisiała potężna kula. Mgły wiły się w tym świetle tworząc niesamowity spektakl o aż nierealnie intensywnych kolorach.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE SĘDZISZÓW MAŁOPOLSKI AUTOSTRADA SWSCHODZĄCE SŁOŃCE NAD AUTOSTRADĄ

%d blogerów lubi to: