Suche lato

Kiedy robiłem te zdjęcia śmiało można było mówić o suchym lecie. Dzień później (ubiegła sobota) w ciągu dnia przechodziły liczne burze i deszcze, a ja uganiałem się za burzami. Tego dnia spadło w okolicy miejscami 80 litrów wody na metr kwadratowy! U mnie jakaś jedna trzecia tego. Od tamtej pory znów ani kropli. Temperatury również nie powalają na kolana, choć ja wolę jak jest jednak chłodniej.

W poszukiwaniu wiosny

Kiedy w niedzielę, po tygodniu zachmurzenia wyjrzało na chwilę słońce postanowiłem sprawdzić co słychać w najbliższej okolicy. Liczyłem na jakieś oznaki wiosny, ale niewiele ich znalazłem… Przyznać jednak muszę, że powoli, powoli wyrastają młode listki, a trawa na co bardziej podmokłych terenach zaczyna się zielenić.

%d blogerów lubi to: