Namiastka

Ja wiem, że jest Ponidzie, Mazury Garbate, Roztocze, gdzie piękne pofalowane, rozległe tereny to norma. Ja jednak szukam tego samego u nas, w powiecie ropczycko-sędziszowskim na Podkarpaciu. Jeśli dobrze się postarać można i tu znaleźć namiastkę wspomnianych na początku terenów.

Coraz więcej pól zarasta drzewami i co za tym idzie jest coraz mniej punktów widokowych, a tereny rolnicze poprzeplatane są w dużym stopniu lasami i zabudowaniami. Tym bardziej cieszy znalezienie miejsc z widokiem na odległe pagórki pomalowane, zwłaszcza wieczorem w cudowny sposób różnorodnością krajobrazu i moim ulubionym miękkim światłem niskiego słońca.

Malowane przez mistrza

Bywa tak, że gdzieś jadę i nagle zauważę jakiś kawałek okolicy, który mi się spodoba i widzę w nim potencjalny kadr. Zazwyczaj bywa to chwila, kiedy gdzieś ładnie padnie światło, albo zza drzew, czy krzaków wyłoni sie jakiś obiekt.

Wtedy jeśli tylko mogę zatrzymuję się i wrzucam wsteczny. Lub jak sie nie da, to zawracam. Tak też było tym razem. Wyjechałem zza zakrętu i rzuciło mi się w oczy to pięknie oświetlone wieczornym słońcem kwitnące drzewo. Zwykły, popularny widok, jakich teraz sporo na wsi, a jednak ten kadr ujął mnie szczególnie.

Światło padało w ten sposób, że zwykła droga, zwykłe krzaki i zwykłe drzewo na kilka minut stały sie niezwykłe. Jakby nie z tego świata, a z obrazu malowanego ręką wprawnego malarza.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA IWIERZYCE

W wieczornym świetle

Teraz to już chyba jest naprawdę ładnie. Czekałem aż zakwitną rzepaki i w końcu się doczekałem. Nie odpuszczam ani jednego popołudnia, aby napawać się widokiem kolorowych pól w mojej okolicy. Codziennie biorę na cel inne pagórki i wyszukuję tych najpiękniejszych kawałków naszej podkarpackiej ziemi. Nie zapuszczam się daleko, wystarczy mi tych miejscówek w najbliższej okollicy. Podziwiam ją tylko w wieczornym świetle, bo wiadomo, że wtedy jest najpiękniej.

Hit meteofoto

To był zdecydowanie jeden z bardziej udanych wypadów fotograficznych tej wiosny. Nie będę ukrywał, że mimo wszystko to co dzieje się na niebie najbardziej mnie kręci. A tego wieczoru działo się sporo. Już wielokrotnie wspominałem, że lepiej wieczorem być w plenerze, niż nie być i tak też uczyniłem – czyli byłem 🙂

A to dlatego, że od popołudnia po okolicy przemieszczały się komórki opadowe. Gdy wyruszałem, nic jednak blisko nie było, więc mocno się zdziwiłem, gdy nagle na niebie pojawiły się smugi opadowe. I to jakie! Cudownie podświetlone przez zachodzące i ostatkiem siły wyzierające zza ciemnych chmur, słońce!

Pierwsze krople deszczu już na mnie spadały, a ja dzielnie osłaniając własną bluzą aparat wciąż fotografowałem. To poświęcenie nie poszło na marne, bo poniższe zdjęcie osobiście uważam za hit meteofoto tego sezonu 😉

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA ZAGORZYCE SMUGI OPADOWE PODŚWIETLONE ZACHODZĄCYM SŁOŃCEM

Amatorzy hałasu

Co za cudowne miejsce, skąd rozpościera się rozległy widok na okolicę. Stojąc tam dosłownie czuć tę przestrzeń. Prawie jak w górach. A to zaledwie podnóżek Pogóza Strzyżowskiego.

Cisza i spokój, niestety przerywane przez jeżdżącą po okolicy młodzież na motocyklach crossowych i motorowerach. Widocznie wzbudziłem niemałą sensację na wiosce, bo kierowcy owych motocykli krążyli wokół mnie nie pozwalając na sto procent zjednoczyć się z przyrodą.

No cóż, bywa i tak. Nie zawsze uda się trafić w odludne miejsce i mieć wszystko dla siebie… Co prawda warunki na niebie były obłędne, ale nie czułem tego do końca niepokojony przez wspomnianych amatorów hałasu.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA GLINIK

Szperanie obiektywem

Warto poszperać w krajobrazie długim teleobiektywem. Przyłożyć go oka i przeglądać krajobraz jak przez lornetkę. Okolica od razu nabiera innego wymiaru. Można wynaleźć te małe wycinki, które są wyjątkowe, które z tej perspektywy malują się zupełnie inaczej niż widziane gołym okiem.

Nie jest to łatwe, bo trzeba się sporo nachodzić po pagórkach i szukać doskonałych punktów widokowych. A nieraz przejście o kilkadziesiąt kroków odkrywa przed nami zupełnie nowe wycinki krajobrazu.

Ja wypatrzyłem ten kawałek polnej drogi wijący się zakrętami i przy niej kwitnące drzewo owocowe. Bardzo mnie ten widok urzekł i tak naprawdę nie mogłem się zdecydować, czy lepiej to wygląda na długiej ogniskowej (370 mm), czy może na nieco szerszej (100 i 170 mm) razem z odległymi, częściowo zatopionymi w mgle wzgórzami.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT STRZYŻOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA JASZCZUROWA

Nie czuję kości

Lubię fotografować w tym miejscu. Pagórki u nas co prawda są, ale niezbyt wysokie i większość z roku na rok coraz bardziej porośnięta lasami. A tutaj widoczna jest urokliwa, choć niezbyt rozległa dolinka, gdzie zostały pola uprawne i poza tym nie ma żadnych widocznych śladów cywilizacji. Mowa o zabudowaniach i wszechobecnych liniach energetycznych.

Fotografując w tym miejscu czuję się jakby ten kawałek okolicy należał tylko i wyłącznie do mnie. Cisza, spokój i klimat wieczoru tylko wzmagają te doznania. W takich chwilach myślenie o codziennych sprawach jest wyłączone, nie czuje się bólu starych kości, wszystkie zmysły chłoną to co mnie otacza.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI GNOJNICA

Krótko a regularnie

Dzisiaj kolejna dawka zieleni. Nie mogę się powstrzymać, rzucam wszystko i lecę w pola odkrywać coraz to nowe miejscówki. Poszukuję cikewych kadrów, w których wszystko musi mi się ładnie układać. Nie pstrykam przypadkowo gdzie popadnie, próbuję z jedej strony, robię kilkadziesiąt kroków i próbuję pod innym kątem. Czasem te kilka kroków i inny kąt padania światła robi dużą różnicę. Może niezauważalną dla Was, ale ja jestem wybredny.

Goni mnie czas, bo najlepsze światło szybko ucieka. Mam na to godzinę, może półtorej po wschodzie lub przed zachodem słońca. Ale następnego dnia znów ruszam, bo ta zieleń i klimat wiosny szybko minie. Pozostaną tylko wspomnienia zapisane na dysku komputera.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA GNOJNICA WIOSNA

Brama Frysztacka

Jedno z ciekwszych ukształtowań terenu na Pogórzu Strzyżowskim. Z jednej strony Pasmo Klonowej Góry, z drugiej Pasmo Jazowej. Pomiędzy nimi urokliwa dolinka, którą płynie Wisłok i rozpościera się widok na miejscowość Frysztak z zabytkowym kościołem w roli głównej.

Jak dla mnie wspaniały widok i już wiem, że muszę odkryć więcej miejscówek, skąd widać Bramę Frysztacką. Trafiłem tam rankiem, kiedy najpierwsze promienie słońca muskały tylko te najwyższe punkty krajobrazu. Zazdroszczę widoku mieszkańcom tych domów na pierwszym planie. Mieszkając tam, pewnie przesiadywał bym każda wolną chwilę w oknie 🙂

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT STRZYŻOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA FRYSZTAK SZUFNAROWA

Kiedy znów?

Ajjj, co to był za widok. Wyjechałem sobie na plener długo przed zachodem słońce, żeby na spokojnie sobie pospacerować. Ale to na początku drogi zwróciłem uwagę na dużą pojedyńczą chmurę, która niespiesznie nasuwała sie na słońce. Już prawie je przysłaniała. Byłem niedaleko krzyża na Podlasku, więc tam postanowiłem jak najszybciej dotrzeć i zrobić kilka zdjęć.

Chyba tym razem zdjęcia nie oddają piękna tego zjawiska, na żywo wyglądało to o wiele bardziej niesamowicie. Słońce i jasno, a nagle coraz ciemniej i te pojawiające się znikąd promienie. Jedna z tych chwil, których się nie zapomina i marzy o zobaczeniu czegoś takiego ponowne.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODLASEK PROMIENIE CHMURA KRZYŻ SŁOŃCE

%d blogerów lubi to: