Nie jesiennie

Dawno nie było moich najbliższych stron, czyli dolinki z wierzbami, gdzie stawiałem moje pierwsze fotograficzne kroki kilka lat temu. Mam sentyment do tego miejsca i tak naprawdę tam chyba najczęściej wybieram się na fotograficzne i nie tylko spacery. Jak widać u mnie jest jeszcze całkiem zielono i wcale nie jesiennie 😉

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE ZAGORZYCE WIERZBY DOLINA

Kopystańka | Pogórze Przemyskie | cz. III

Chmury nachodzą coraz szybciej, a ja zaglądam na zachodnie zbocze Kopystańki. I to co tam zastaję sprawia, że moja wyprawa jest spełniona co do joty. Widok rozległej łąki pokrytej małymi punkcikami beli i oświetlona ciepłymi promieniami słońca sprawia, że zapiera mi dech w piersi. Aż ciężko mi uwierzyć, że to dzieje się naprawdę. Układ chmur z tymi swoimi smugami światła sprawia niesamowite wrażenie. Uwieczniam tę dolinkę na kilku zdjęciach używając różnych ogniskowych.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT PRZEMYSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE POGÓRZE PRZEMYSKIE RYBOTYCZE KOPYSTAŃKA

Kopystańka | Pogórze Przemyskie | cz. II

Na szczycie Kopstańki znajduje się metalowy krzyż ustawiony w 2003 roku na miejscu poprzedniego drewnianego, który upamiętnia wizytę św. Jana Pawła II w diecezji przemyskiej. Tuż obok niego trójnóg, czyli punkt triangulacyjny, pozostałość z czasów, kiedy nie było GPS 😉 No i wszechobecne bele. Cały szczyt w belach.

Tuż obok stoi wiekowa zgrabiarka, ale jak widać sprawna i robi swoją robotę wysmienicie.

Spaceruję dosyć spiesznie dookoła, ponieważ od zachodu nachodzą chmury, które za chwilę mogą zasłonić słońce. Poza tym kilkadziesiąt kilometrów stąd na radarach lokalizuję burzę, która idzie w moją stronę.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT PRZEMYSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE POGÓRZE PRZEMYSKIE RYBOTYCZE KOPYSTAŃKA

Kopystańka | Pogórze Przemyskie | cz. I

Dzisiaj i przez kolejne dwa dni zabieram Was ze sobą na jedno z najwyższych wzniesień Pogórza Przemyskiego – Kopystańkę (541 m n.p.m.) oraz Połoninki Rybotyckie. Mimo, iż na Pogórzu bywam stosunkowo często, jakoś do tej pory nie udało mi się wybrać. W ciągu dnia przechodziły burze i opady deszczu, ale kiedy tylko na mapach satelitarnych wyczaiłem okienko pogodowe, w te pędy pojechałem do Rybotycz, skąd ruszyłem w drogę na Kopystańkę.

Kiedy idąc lasem pokazał się mały prześwit, już wiedziałem, że warunki mogą być wyśmienite. Liczne chmury, ale również prześwitujące zza nich słońce.

Kiedy po około trzech kilometrach marszu przez las dotarłem do Połoninek, utwierdziłem się w przekonaniu, że pogoda mi sprzyja.

Po kolejnych kilkuset metrach moim oczom ukazał się ten niesamowity widok, dla którego turyści tu wracają. W oczy rzuca mi się wzgórze z Kalwarią Pacławską, którą darzę szczególnym sentymentem ze względu na to, że to tutaj x lat temu brałem ślub. I to również we wrześniu.

Zawsze to Kopystańce przyglądałem się z Kalwarii, aż w końcu mam okazję do odwrotnej obserwacji.

Urokliwa samotna sosna na Połoninkach.

I co…? I na szczycie mnóstwo beli, czyli moich ulubionych obiektów do fotografowania. W skowronkach prawię biegnę na szczyt.

Jutro kolejne fotki ze szczytu.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT PRZEMYSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE POGÓRZE PRZEMYSKIE RYBOTYCZE KOPYSTAŃKA

Pogoda nie przeszkoda

To był poranek zupełnie podobny do dzisiejszego. Na niebie wisiały chmury, wiał wiatr i pokrapywał deszcz. Wystarczyło jednak kilka chwil bez deszczu i udało się złapać kilka kadrów. Zachmurzone niebo potrafi dać miłe dla oka rozproszone, jednolite i kontrastowe światło.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE SĘDZISZÓW MAŁOPOLSKI BELE PORANEK MGŁA POCHMURNO

Szczegóły wydobyte

Jest już godzina po zachodzie słońca. Nad horyzontem niebo wciąż nie traci pomarańczowego koloru. Jest tak ciemno, że nie widać szczegółów krajobrazu. Jedynie wystający ponad horyzont kościół i przejeżdżające w oddali samochody. Celuję w tamtą stronę aparatem. Czas naświetlania kilkanaście sekund. Czekam cierpliwie, co pokaże się na ekraniku.

Migawka się zamyka, a moim oczom ukazuje się fantastyczny klimat i kolorystyka. Widać szczegóły krajobrazu na pierwszym planie, a w oddali smugi świateł przejeżdżających samochodów i górujący kościół w pobliskim miasteczku.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE SĘDZISZÓW MAŁOPOLSKI KOŚCIÓŁ NOCNE ZDJĘCIA

O rowerowaniu

Dziś trochę o rowerowaniu i moim małym sukcesie, bo właśnie mija dwa miesiące, od kiedy wsiadłem na siodełko po długiej przerwie spowodowanej między innymi zdrowiem i innymi zainteresowaniami (fotografią). Postanowiłem nieco odpuścić fotografowanie na rzecz dwóch kółek. Od tego czasu zdecydowanie rzadziej jeżdżę na plenery, choć stary wysłużony aparat, zawsze jeździ sobie w sakwie, tak na wszelki wypadek.

Pamiętam, że kiedy dwa miesiące temu wsiadałem na rower i przejechałem z dwadzieścia kilometrów, to później już do końca dnia umierałem i nie wstawałem do pozycji poziomej. Dziwiłem się jak jest możliwe jeździć dziesiątki kilometrów i to ze średnimi prędkościami powyżej 20 km/h. Teraz 50 km to spacerek, a ostatnio spróbowałem dobić do setki. Wykręciłem 90 km ze średnią 23 km/h. I wcale potem nie musiałem leżeć do wieczora 😉 Na liczniku już prawie 1500 km i mam w planie kręcić również jesienią.

Jeśli chodzi o zdjęcia, spokojna głowa, staram się kilka razy w miesiącu skoczyć również na zdjęcia, więc fotek nie zabraknie, a te poniżej zrobiłem na powrocie w ubiegły wtorek. Światełko ładnie mi zagrało i rower koniecznie chciał pozować 😉

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE SĘDZISZÓW MAŁOPOLSKI ZACHÓD SŁOŃCA WIECZÓR

Gapa

Kto nie zdążył schować beli ten gapa. No na szczęście nie do końca, bo jeśli wierzyć prognozom to jest na to jeszcze z ponad tydzień czasu.

Temat beli jest u mnie wałkowany często, ale mam tak, że jak gdzieś je widzę, to od razu obmyślam dziesiątki kadrów z nimi w roli pierwszoplanowej. Nic na to nie poradzę. Tak samo miałbym z kopkami siana, czy tradycyjnymi snopkami zboża, ale te niestety już prawie nie występują, nad czym ubolewam.

Poniższe trafiły mi się w wyjątkowo urokliwych okolicznościach przyrody – z rozległą doliną w tle, a na dodatek cudownym wieczornym złotym światłem.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE GLINIK BELE DOLINA WIECZÓR ZŁOTA GODZINA

Uśmiech po deszczu

Po tych kilkudniowych opadach, to tylko kałuże się porobiły. Niestety, jak prawie co roku końcówka sierpnia nie rozpieszcza nas pod względem pogody. Kilka dni deszczu, ziąb, wiatr i ogólnie nieprzyjemnie. Ale kiedy już pomiędzy chmurami wyjrzy choćby odrobina słoneczka, to już pojawia się uśmiech, zwłaszcza podczas rejestrowania aparatem takich okoliczności przyrody.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE GNOJNICA ZACHÓD SŁOŃCA KAŁUŻE PO DESZCZU

Chmury i bele

Nigdy nie ukrywałem, że fotografowanie ciekawych chmur, ale koniecznie w otoczeniu krajobrazu, jest jednym z moich ulubionych tematów. Dziś prezentuję cztery niepozorne, ale też nietypowe chmury, które udało mi się złapać tego lata z… belami w tle.

Tę chmurę sfotografowałem podczas burzowego dnia i wygląda mi ona na taką, co to też chciała zostać burzą, ale coś poszło nie tak i pozostała zwykłym obłoczkiem.

Niektóre burzowe chmury lubią sobie od czasu do czasu założyć „kapelusik”. To ta płaska chmurka nad chmurą właściwą, czyli nad cumulonimbusem, któremu tez nie do końca wyszło przekształcenie się w groźną chmurę burzową.

Kolejna chmura wygląda mi na chmurę soczewkową (Altocumulus lenticularis), ale mogę się mylić. Tak czy owak wygląda bardzo ciekawie.

Ostatnia chmura, to już typowe kowadło chmury burzowej.

%d blogerów lubi to: