Posiłek pod krzyżem

Po całodziennych opadach w końcu wyszło słońce, a na niebie ciężko było znaleźć choć jedną chmurkę. Idealnie na spacer, mimo błota i mokrej trawy. Stwierdziłem, że piękne wieczorne podeszczowe światło wynagrodzi mi te drobne niedogodności.

Owszem wynagrodziło, ale spotkaniem zajętych kolacją sarenek. Nic nie robiąc sobie z mojej obecności zajmowały się spożywaniem kolacji pod malowniczo położonym przydrożnym krzyżem. Kilkadziesiąt metrów dalej spacerował sobie bażant. Ten jednak był czujniejszy, bo gdy tylko pojawiłem się na horyzoncie prysnął w chaszcze.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA PRZYRODNICZA PODKARPACIE ZAGORZYCE SARNY PRZYDROŻNY KRZYŻ

Pliszka żółta (Motacilla flava)

Czasami bywa i tak, że niektóre zwierzęta, czy ptaki nic nie robią sobie z mojej obecności. Tak właśnie było dziś rano, kiedy pod nos podleciała mi Pliszka żółta (Motacilla flava). Usiadła na suchej łodydze i przez chwilę rozglądała się wokół. Trwało to może kilka sekund i udało się zrobić jej tylko dwa zdjęcia i to na drugim szykuje się już do odlotu.

Miłosne tete-a-tete

Jechałem sobie powolutku polną drogą rozglądając się na boki w nadziei na spotkanie jakiegoś zwierza. Aparat leżał sobie gotowy na kolanach. Minąłem wysoki rzepak z głową zwróconą w bok. A tam… Kozioł i koza sarny zdziwione, że ktoś o tak wczesnej porze pojawił się na ich dzielni i przerwał im miłosne tete-a-tete. Kiedy kozioł buńczucznie spoglądał w moją stronę starając się odwrócić moją uwagę od kozy, która na szybo ubierała w rzepaku majtki….

…by po chwili wyskoczyć jak oparzona z żółtego poletka….

…i jak gdyby nigdy nic zapozować do zdjęcia…

…podczas gdy kozioł na spokojnie zajął się swoim ulubionym zajęciem – iskaniem pcheł.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA PRZYRODNICZA PODKARPACIE NOCKOWA SARNA KOZIOŁ I KOZA

Zima to dla nich nic

Chyba za dużo daję im jeść, bo rosną jak na drożdżach. Martwiłem się jak te malizny przetrwają zimę, mróz i śnieg. Okazało się, że całkiem niepotrzebnie. Nic nie robiły sobie z dwucyfrowych mrozów i całymi godzinami bawiły się w śniegu. Cały ogród był w ich śladach 😉 Niestety cały czas nieufne, jedynie Morgan i Fazi dadzą się czasem pogłaskać. Wiadomo już, że to kocury, a Tutu to kocica, najbardziej zdziczała z całej trójki.

Fazi wygląda jak szef wszystkich kotów 😉
Fazi ziewający
Tutu, jak przystało na płeć żeńską interesuje się wrzoścami.
Morgan, najbardziej z całej trójki zainteresowany… tak naprawdę wszystkim.
Morgan
Udało się złapać naraz całą trójkę.

Sarna i lis

Fajnie pójść do lasu po opadach śniegu i osobiście przecierać szlaki. Nogi grzęzną po kolana w śniegu, ale ma się to poczucie, że jest się w tym miejscu pierwszym człowiekiem. To oczywiście nie prawda, na ale od czego są marzenia. Spacerując niespiesznie zauważa się raz po raz jakąś zwierzynę przemykającą leśnymi dróżkami, obserwuje jej tropy. No fajne to 😉

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE KRZYWA LAS SARNA LIS ZIMA ŚNIEG

Zdjęcia życia?

W niedzielę miałem niesamowite przeżycie. Spacerowałem sobie po lesie brnąc do połowy łydek w śniegu i minąłem właśnie porzeczną drogę, kiedy na mojej ósmej kątem oka zauważyłem ruch.

Szybko zawróciłem i pobiegłem z powrotem. Tam wodowisko już trwało. Liczne stado jeleni przebiegało drogę jakieś 40 metrów ode mnie. Przykucnąłem… a one zaciekawione zaczęły przystawać i mi się przyglądać! Miałem swoje przysłowiowe pięć minut na zrobienie zdjęć życia. Bo nie sądzę, aby mi się coś podobnego jeszcze kiedyś przytrafiło!

Po wszystkim ruszyłem dalej, a one mnie okrążyły i przebiegły kolejny raz inną porzeczną dróżką. Miałem wtedy czas, żeby na spokojnie oszacować ich liczbę. Z pewnością było ich grubo ponad sto, a może nawet i blisko dwieście.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE KRZYWA JELEŃ STADO JELENI PONAD STO SZTUK BYKÓW JELENIA

Trójca przenajfajniejsza

Dzisiaj swój dzień po raz czwarty mają moje trzy rozrabiaki. Przybłędy, które są już nami prawie pół roku, ale do tej pory mimo starań pozostają nieufne, choć od czasu do czasu w przypływie czułości dadzą się poczochrać. Prym wiedzie czarny Morgan. Jest pierwszy i do głaskania i do pozowania do zdjęć.

Tutu omija mnie raczej szerokim łukiem. Poza porą karmienia rzecz jasna.

I Fazi, który chciałby wskoczyć na kolana, ale dzikość jego przodków mu na to nie pozwala 😉

A tu wcześniejsze zdjęcia trojaczków: KLIK

Stado czyży

Kolejny poranek z zimowymi warunkami. Przyjemny o dziwo mrozik, raptem -10 ° C, ale sucho i bezwietrznie. Jadę do jakiegoś lasu, gdy na drodze spotykam dziwne czarne punkty. Podjeżdżam bliżej, porzucam auto i skradam się w ich kierunku. Czarne punkty okazują się żółtymi i nic nie robią sobie z mojej obecności nadal zjadając jakieś nasiona leżące po drzewem. To liczne stadko czyży.