Za zakrętem

Szedłem sobie polną drogą, kiedy na polu obok zauważyłem kilka saren. Na poboczu rosły jakieś krzaki, więc spróbowałem się podkraść do nich bliżej. Były jednak czujne, zaraz mnie wyczuły, ale były na tyle miłe, że wbiegły na drogę i tam jeszcze zatrzymały się na chwilę, jakby wiedziały, że nic złego im nie grozi, a tylko będą mieć zrobione kilka fotek.

Lewitująca sarna

W okolicy moich wierzbczęsto spotykam samotnie lub parami pasące się sarenki. Najczęściej jestem tak pochłonięty poszukiwaniem owadów, że zauważam je dopiero, kiedy zaczynają uciekać. Tym razem też mnie zaskoczyła, ale miałem podpięty nieco dłuższy obiektyw i efektem tego są te zdjęcia.

Kto kogo zaskoczył?

Ja ich, czy one mnie 😉 Spacerkuję sobie w najlepsze podziwiając okoliczne lasy, pola, łąki i inne, a tu nagle przede mną kilka sarenek pasie się w najlepsze. Wykonałem podświadomie komendę padnij i udało się, nie wyczuły mnie… przez dobrych kilka minut, ale kiedy po zrobieniu kilku fotek spróbowałem podkraść się bliżej dały chodu w podskokach 😉

%d blogerów lubi to: