Spacer po polach bez celu albo co najwyżej z jakimś wstępnym planem. Chyba to lubię najbardziej. Zwłaszcza kiedy trafi się ładne światło, więc najlepiej wieczorem albo rano, od samego świtu.
Te same miejsca wyglądają wtedy zupełnie inaczej niż w środku dnia. Gra świateł i cieni, żywe kolory, długie cienie… Nic, tylko się włóczyć.



