Kilka tygodni

Mamy pierwszy śnieg tej jesieni, ale nowych zdjęć nie będzie, bo wczoraj okolicę opanowała gołoledź i kiedy po zmroku pojechałem zrobić jakoweś zdjęcia musiałem w te pędy zawracać do domu, aby nie wylądować w przydrożnym rowie lub utknąc pod jakowąś górką 😦

Będzie za to kilka zdjęć z jesieni w rozkwicie, kiedy to lasy były pełne kolorów i magii. Zdjęcia z jednego z poranków, kiedy beztrosko przemierzałem rowerem leśne szutry oddając się kontemplacji najpiękniejszej pory roku. Pory, która w kalendarzu trwa trzy miesiące, a w rzeczywistości jej najpiękniejsze chwile – zaledwie kilka tygodni.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI JESIENNY LAS CZARNA SĘDZISZOWSKA KOLORY JESIENI

Cisza i spokój

A było tak fajnie. Ciepło, bezwietrznie, bezchmurnie. Miło, że tak długo jesień była dla nas łaskawa. Pozostaje mieć nadzieję, że zima nie da sie nam we znaki. Że nie będzie srogich mrozów, wichur i paraliżujących opadów śniegu. Tego w zimie nie lubię. Niech przedzimie i zima obfitują we wspaniałe warunki do fotografowania. Zwłaszcza w wolne weekendy. Tego sobie i Wam życzę 🙂

Tymczasem kilka zdjęć z jednego z listopadowych cichych i spokojnych poranków. Mam nadzieję, że tą ciszę i spokój widać na poniższych zdjęciach 😉

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI NOCKOWA AKACJE PORANEK ŚWIT NIEBIESKA GODZINA

Jesienna Kamionka

Nie mogłem nie odwiedzić jesienią zalewu w Kamionce. Tam zawsze można liczyć na udane kadry. Wstąpiłem tam podczas jednej z wypraw rowerowych. Było późne popołudnie i cudowne światełko. Drzewa przebarwione jesiennymi kolorami, a odbicia w wodzie tylko potęgowały odczucia z przebywania w tym miejscu.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI KAMIONKA JESIEŃ WODA ZALEW

Wyjątek

Niedługo minie sześć lat, jak jeźdżę w to miejsce. Ostatnio już coraz rzadziej, ale mam do niego sentyment i od czasu do czasu wracam pod dwie samotne akacje rosnące przy polnej drodze. Może kiedyś jak znajdę chwilę policzę, ile razy tam byłem, ale ośmielam się stwierdzić, że pewnie blisko sto 🙂

Ostatnio zajechałem tam w ubiegłą niedzielę w południe. Światło tego dnia dopisało, bo było trochę chmur i trochę czystego nieba. W powietrzu unosiła się wilgoć, która tak ładnie rozprasza światło nawet w ciągu dnia. Co prawda zasada fotografii krajobrazowej mówi, aby fotografować tylko o wschodzie i zachodzie słońca, ale od reguł są jak najbardziej wyjątki 😉

Nauczka

Hm… jak to możliwe, że chwilkę wcześniej nie widziałem ani obłoczka na niebie. To oczywiście magia zachodu słońca. Te najwyższe delikatne obłoczki mogą być podświetlone kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt minut po zajściu słońca. Tak też było i tym razem.

Już zbierałem zabawki i zacząłem wracać ze smutną miną do samochodu, kiedy niebo zaczęło się robić pomarańczowe, a potem wręcz czerwone. Natura już tyle razy mnie uczyła, żeby nie odpuszczać i zawsze czekać do ostatniej chwili…

Poranek na minusie

Środa, godzina 6:43. Właśnie zawiozłem rower do lasu i na niego wsiadam. Na termometrze -2°C. Nigdy jeszcze nie jeździłem w takich warunkach, ale tego dnia liczę przede wszystkim na cudowne zdjęcia w lekko zamglonym lesie.

Przez pierwsze półtorej godziny nie czuję końcówek palców u stóp i rąk, ale potem kiedy słońce coraz częściej przebija się przez mgłę i chmury, jest coraz cieplej. Za to widoki niepowtarzalne. Spędzam na siodełku kolejne siedem godzin obcując z tymi cudownym jesiennymi barwami. Przywożę pełną kartę zdjęć. Będzie co wspominać przez długie zimowe wieczory.

Wschód Księżyca | 8.10.2022

Drugi dzień z rzędu udało się sfotografować wschodzący Księżyc. Tym razem jednak nie obyło się bez przygód. Zajechałem na miejscówkę, a tam… żeby na nią dotrzeć wypadałoby pokonać potężne pole dwumetrowej kukurydzy. I wyobraźcie sobie, że zdesperowany zacząłem przez nią brnąć! Po kilku krokach pomyślałem jednak, że Bóg mnie już całkiem opuścił i zawróciłem.

Całe szczęście, że lubię przyjechać sobie na miejsce sporo wcześniej. Było więc jeszcze trochę czasu na poszukanie czegoś zastępczego. W ostatniej chwili się zdecydowałem, bo było już widać czubek Księżyca znad horyzontu. I oto mamy wschodzący prawie pełny Księżyc nad niepozornymi drzewkami, pod którymi znajduje się kapliczka Nepomucena (oczywiście z tej odległości jej nie widać), a z tyłu pobliskie wzgórze z nadajnikiem. No nic innego na szybko nie wymyśliłem 🙂

Jak najwięcej kolorów

Mamy to na co tak długo czekaliśmy. Prawdziwą polską złotą jesień. Od czwartku temperatury wysokie jak na tę porę roku i dużo słońca. Udało się poświęcić jeden dzień na stukilometrową trasę rowerem po lesie. Możecie sobie wybrazić, co to za uczta dla zmysłów? Przepiękne kolory opanowały podkarpackie lasy. O tym jednak innym razem, bo zdjęcia grzecznie czekają na postprodukcję, a kiedy to czytacie ja znów mykam, tym razem po resztkach puszczy sandomierskiej.

A poniższy kadr zrobiłem jednego z ostatnich wieczorów. Starałem się zmieścić w nim jak najwięcej jesiennych kolorów. Zachodzące słońce pomogło tylko w ich wydobyciu i nasyceniu. Od tych kilku dni jestem nieustannie w szale bojowym, aby każdą wolną chwilę wykorzystać na podziwianie i uwiecznianie tych cudnych kolorów jesieni.

Osobiste uczestnictwo

Bywa i tak że nawet mnie, można by rzec stałego bywalca wschodów czy zachódów słońca, natura potrafi zaskoczyć. Zaskoczyć oczywiście pozytywnie. Był ostatnio taki wieczór, który zaczynał się całkiem normalnie, ale ja tylko czekałem, aż słońce zejdzie spod chmur i zabłyśnie swoim blaskiem przez swoje ostatnie minuty na nieboskłonie.

Czekałem i miałem nadzieję na fajny spektakl, ale czegoś takiego to nie spodziewałem się absolutnie. Kolory były tak fantastyczne, że przez chwilę martwiłem się, czy matryca aparatu to ogarnie. No bo ludzkie oko, to wiadomo. Matryca poradziła sobie doskonale i oto możemy wszyscy podziwiać ten niezwykły spektakl, w którym dane mi było uczestniczyć osobiście.