Czy w ostatnich dniach przesadziłem trochę z rowerem i bieganiem? Być może… Bo choć nogi aż rwą się do roboty, to rozsądek mówi, weź se chłopie, dychnij parę dni, bo w tym wieku to już może być niebezpieczne! No dobra, posłuchałem. Tym razem zamiast roweru czy biegania wybrałem spokojny spacer po lesie.
A tutaj jeszcze całkiem zielono. Oznak jesieni na razie brak. Jako towarzysz ładne i miękkie światło – i nagle okazuje się, że taki zwyczajny spacer może być naprawdę przyjemny.




