Las prawie tropikalny

Dawno nie byłem w lesie i postanowiłem to naprawić. Powietrze było rzeźkie jak na maj, ale już za kilka dni prognozowane są cieplejsze dni. Ptaki dawały przepiękne koncerty, a komary skutecznie nie pozwalały zatrzymać się bez ruchu na dłużej niż kilkanaście sekund. Ale takie uroki majowego lasu i brałem je z „dobrodziejstwem inwentarza”, bez wyjątków 🙂

Na zdjęcia wybrałem cudowny kawałek lasu porośnięty wysokimi paprociami, które pięknie mi się mieniły do porannego słońca. Chodząc między nimi i oganiając się nieustannie od komarów można było się poczuć jak w tropikalnym lesie. Tylko chłód przypominał, że to nasze Podkarpacie.

W jednym kadrze

Wyszedłem z niewielkiego lasu, a tam czekał na mnie widok jak z bajki. Zupełnie inny świat. W gęstym lesie mroczno i ciemno, a tu taki piękny zachód słońca. Wiosną podczas spacerów po lasach, polach, drogach i bezdrożach wiele rzeczy może nas zaskoczyć. Takie niepozorne miejsce, a dostarczyło mi pozytywnych emocji. Jest to króciutka chwila, która na długo pozostaje w pamięci. Ja zamknąłem ją w tym jednym kadrze.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT RZESZOWSKI ŚWILCZA

Mali na łące

Na dzisiaj mam kilka kolejnych zdjęć owadów, które zrobiłem niedawno. Co prawda oczy już nie te co dawniej i coraz ciężej wypatrzeć tych maluczkich, ale kilka udało się dostrzec i zrobić fotki.

Jegomość o długich rzęsach to najprawdopodobniej jeden z mieszkańców łąki, który szykuje się do programu „Top Model Owadów”. Być może to Ogniczek, ale nie wiem jak nazwisko.

Jeden z najmniejszych przedstawicieli łąki, mający zaledwie kilka milimetrów długości (razem z długim nochalem), Pędruś.

Kolejne to chrząszcze, mierzące grubo ponad dwa centymetry, to pewnie któreś z Biegaczy, być może Biegacz Granulowany. No można się przestraszyć takiego kolosa, zwłaszcza, gdyby zdażyło mu się wylądować za kołnierzem.

Na koniec najprawdopodobniej budowla jakiejś larwy, albo innego czegoś. Trzeba przyznać, że miał ów ktoś polot architektoniczny.

Kaczeńce

Wiosną nie może oczywiście zabraknąć u mnie kaczeńców. Ponieważ kwitną one jako jedne z pierwszych dzikich kwiatów, zawsze nie możemy się ich doczekać i jeśli pojawiają się kaczeńce, to wiadomo, że wiosny już nic nie zatrzyma.

Mam tu w niedalekiej okolicy kilka niezwodnych miescówek z tymi kwiatami. Odwiedziłem jedną z nich na podmokłej łące, aby zrobić kilka zdjęć w wieczornym świetle.

Ostatni podryg zimy

Zima w kwietniu była już nie raz i nie dwa. Ale że akurat w tym roku przyjdzie… po tych ponad dwóch tygodniach słonecznej aury chyba nikt się tego nie spodziewał. No przynajmniej ja już się napaliłem na wycieczki rowerowe, a tu takie załamanie pogody…

Pociesza mnie tylko myśl, że za kilka, góra kilkanaście dni wróci ciepełko i zapomnimy o zimie na jak najdłuższe miesiące. Tym czasem nie mogłem przepuścić okazji do zrobirnia kilku zdjęć. Zaraz po wschodzie słońca wybrałem się na kilkunastokilometrowy spacer po lesie.

Jednak co by o zimie nie mówić i nie myśleć, to taki świeżutki śnieg tworzy iście bajkowy klimat i nie wyobrażam sobie przyjemniejszego spędzenia czasu w taki dzień jak dziś, niż na leśnych ścieżkach.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA CZARNA SĘDZISZOWSKA LAS SNIEG MRÓZ ZIMA W KWIETNIU

Obrazki trójwymiarowe

Ten czas, kiedy po prawie pięciu miesiącach przerwy wsiadłbym na prawdziwy rower (nie stacjonarny), ale jest jeszcze jak dla mnie za zimno. Odliczam dni do kwietnia, czekając na zmianę czasu i dwucyfrowe temparatury.

Energię wyładowuję urządzając sobie kilkunastokilometrowe spacery po lesie. A nuż, widelec trafi się jakiś zwierz, czy choćby inny ciekawy motyw do sfotografowania. A nawet jeśli nie to nagrodą jast tlen, witamina D oraz kilka godzin spokoju i ciszy. Wyłączenia myślenia o czymkolwiek innym poza otaczająca mnie przyrodą.

Podczas ostatniego spaceru miałem w gratisie cudowne światło. Może ja mam coś z oczami, ale te obrazki wydają mi się jakby trójwymiarowe dzięki grze światła i lekkiej mgły.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA KAMIONKA LAS GRA ŚWIATŁA I MGŁY W LESIE

Nie pogardzę

Nie wiem, który z nich był szefem, ale każdy z nich na takiego wyglądał. Stały na środku drogi i wdzięczyły się do aparatu. A miały się czym pochwalić, bo poroża zacne. Mam cichą nadzieję, że kiedyś uda mi się znaleźć choć jedno takie na pamiątkę. Zostawiam Was zatem z tą fotką, a ja zmykam tradycyjnie, jak co weekend do lasu. Tym razem na poszukiwanie zrzutów poroża, ale i zdjęciem kolejnych dzikich zwierząt bym nie pogardził.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA KAMIONKA JELENIE BYKI LAS ZIMA

Byczki dorosłe

Dziesiątki, a może i setki kilometrów przewędrowanych w okolicznych lasach. Od grudnia co weekend spędzam po kilka godzin szukając miejscówek z jeleniami. Szukam tropów, wypatruję i wącham 😛 Nie robię zasiadek i nie czekam, aż one przyjdą do mnie. Idę na żywioł licząc na spontaniczne spotkanie.

Widywałem je kilka razy, ale nie udało się zrobić ciekawego, ostrego i w dobrym świetle kadru. Dziś wszystko się zmieniło. Od początku spaceru szczęście dopisywało, bo dwukrotnie spotkałem stadko jeleni (bez dobrych zdjęć), aby po kilku kolejnych kilometrach trafić na cudowny widok – kilka dorosłych byków niespiesznie wychodziło z lasu, z majestatem przechodząc przez drogę. Jeden z nich przez cały czas stał patrząc w moją stronę, ale nie robił sobie wiele z mojej obecności. Kiedy jego kolegi skończyły pochód, odwrócił się na pięcie i podążył za nimi.

To oczywiście tylko część zdjęć. Pozostałe wkrótce.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA KAMIONKA JELENIE BYKI LAS ZIMA

Spacer obfity

To był dziwny poranek. Drogi białe i oblodzone, a okolica bez śniegu. To samo w lesie. Biała droga, a między drzewami zielono. Jedyne co mi przychodziło do głowy, to że wieczorem musiał padać szybko deszcz, który zamarzał na wychłodzonej powierzchni. Mniejsza z tym. Słońce i te białe leśne drogi strasznie mi się spodobały. Do tego kontrastowe cienie drzew. Idealne warunki na obfity w fotografowanie spacer.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT RZESZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA BRATKOWICE LAS

Czas zatrzymany

Zaledwie tydzień, a może dwa temu zaświeciło słońce, nie było jeszcze śniegu. Spacerując po lesie wydawało mi się, że to nie zima, a jesień. Las dzięki temu delikatnemu niskiemu światłu nabrał cudownego klimatu. Szukałem resztek liści, które zostały na niektórych bukowych gałązkach. Mieniły mi się one w słońcu, niczym zrobione ze złota. Niekończące się leśne ścieżki prowadziły mnie długie godziny, a czas wydawał się stać w miejscu.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT RZESZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA BRATKOWICE LAS SŁONECZNY ZIMOWY DZIEŃ

%d blogerów lubi to: