Kadr mógł przepaść

Wydawać by się mogło, że wystarczy pojechać do lasu, wyciągnąć aparat i zrobić zdjęcie. Owszem, można i tak. Las o każdej porze dnia i roku jest piękny, ale żeby zrobić te wyjątkowe zdjęcia, trzeba się po pierwsze nachodzić i po drugie o odpowiedniej porze dnia i do tego jeszcze warunki pogodowe muszą być odpowiednie.

To zdjęcie zrobiłem po wschodzie słońca, które było już dość wysoko, ale wystarczyło odrobinę mgły i kawałek niezbyt gęstego lasu. Te promienie było widać tylko z jednego konkretnego miejsca. Gdybym ich nie zauważył i zrobił dwa kroki, kadr by przepadł.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE CZARNA SĘDZISZOWSKA LAS, JESIEŃ PROMIENIE SŁOŃCE MGŁA MGLISTY PORANEK

Głowa jak u sowy

Drzewa powoli nabierają jesiennych barw. Nie spieszą się. Przodują pojedyncze klony i dęby. Czasami buki. W lesie wolniej, ale tam też robi się coraz bardziej kolorowo. Spacerując po lesie krótko po świcie można dodatkowo liczyć na delikatne mgiełki i cudowne miękkie światło.

Nie chce się rano wstawać, jak nie wiem. Bo zimno, bo wieje, bo oczy się same zamykają, bo statyw ciężki. Ale kiedy już dotrę na miejsce, pozawieszam aparat na szyi, a pod pachę wezmę ważący trzy kilo statyw, zapominam o niedogodnościach, a głowa obraca się jak u sowy, o 180 stopni w poszukiwaniu kadrów, ale także utrwalaniu tych cudownych widoków w głowie.

Wrócę do lasu

Zaczynam już we wrześniu i tak do listopada. Każdy wolny poranek, czyli w praktyce tylko weekendy spędzam na leśnych spacerach. Niezależnie, czy świeci słońce, czy jest zachmurzone wstaję rano i pędzę do któregoś z okolicznych lasów. Zdaję sobie sprawę, że w lesie jest pięknie o każdej porze roku, ale późne lato i jesień przyciąga mnie tak szczególnie.

I mimo, że wieloma ścieżkami spaceruje po raz nie wiadomo który, za każdym razem czuję się, jakbym w tych miejscach był po raz pierwszy, ciągle próbuję wypatrywać nowe kadry, nowe szczegóły, w innych warunkach oświetleniowych. Jest piątek wieczór i to już jutro! Jutro rano znów wrócę do lasu 😉

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE CZARNA SĘDZISZOWSKA KRZYWA LAS JESIENNY

Temat jesienny

Grzyby. To temat, o którym przypominam sobie co roku jesienią. Staram się kilka razy wybrać na spacer do lasu tylko i wyłącznie w poszukiwaniu grzybów. Nie zwracam uwagi, czy są jadalne, czy nie, bo i tak ich nie zbieram. Wyszukuję te, które najładniej się prezentują i rosną w miejscach umożliwiających zrobienie im wyjątkowych fotografii.

Aby zrobić takie zdjęcia, trzeba wręcz zespolić się z lasem. Osobiście nie preferuję do tego rodzaju zdjęć statywu. Wolę położyć się lub zasiąść na runie, zaprzeć łokciami o ściółkę i eksperymentować z różnymi ujęciami zwracając baczną uwagę nie tylko na grzyby, ale również na tło za nimi.

Kwitesencja sobotniego poranka

Ciepły i słoneczny ranek. Po tygodniu choroby wyszedłem w końcu do ludzi… tfu… do lasu. Słońce dość długo nie mogło się zdecydować na wyjście zza chmur zalegających nad horyzontem. Ale i ja się nie spieszyłem, wolnym spacerkiem wędrowałem przez las, czekając aż trafię na jakiś baśniowy zakątek.

Tak na prawdę nie bardzo w to wierzyłem, ale kiedy zobaczyłem rozległe połacie paproci i słońce przebijające się przez korony dosyć rzadkiego lasu już wiedziałem, że to tylko kwestia czasu. I tak się faktycznie stało. Dzisiaj ten jeden, jedyny kadr, który oddaje to wszystko, co dziś rano dane mi było oglądać. Zrobiłem oczywiście wiele zdjęć, ale to poniższe, to kwitesencja mojego dzisiejszego poranka.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE CZARNA SĘDZISZOWSKA PAPROCIE W LESIE MGLISTY PORANEK

W każdy weekend

Trochę ostatnio popadało. Idąc przez las co chwilę kałuże. A wybrałem się tam aby się upewnić, że drzewa nie zapomniały zacząć się przebarwiać. Na razie powoli i tylko niektóre, ale klimat w lesie już zdecydowanie jesienny. Poranny dwunastokilometrowy spacer w ciszy i spokoju, z aparatem na ramieniu. Tak mógłbym zaczynać każdy dzień i na pewno jesienią będę tak robił co weekend 😉

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE CZARNA SĘDZISZOWSKA JESIENY LAS O PORANKU

Jeleń na wyciągnięcie ręki

Zawsze gdy widziałem coś ciekawego, starałem się to uchwycić w obiektywie. Dziś mi się to do końca nie udało, ale przeżycia są niezapomniane. Po godzinach spędzonych w lesie w końcu znalazłem miejsce, gdzie odbywa się rykowisko. Teren porośnięty gęsto młodnikiem i podmokły. Dookoła mnóstwo śladów racic.

Mimo później godziny (było już grubo po 10-tej) dochodziły mnie odgłosy ryczenia jeleni. Wydawało się, że są tuż obok. Nie będę zgrywał chojraka i przyznam się, że miałem trochę w gaciach, ale ciekawość kazała mi iść dalej i dalej. W końcu w zaroślach zobaczyłem jednego. Odnosiłem wrażenie, że jest na wyciągnięcie ręki, a dzieliło nas na pewno co najmniej dziesięć metrów.

Spróbowałem zrobić zdjęcia, ale zza zarośli widać było tylko rogi i kawałek łba. Pokręcił się chwilę po zaroślach, ale niestety nie wyszedł tak, aby zrobić lepsze zdjęcia. W sumie to odetchnąłem z ulgą, bo kiedy poszedł dopiero zauważyłem że mam tętno z dwieście.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE CZARNA SĘDZISZOWSKA JELEŃ RYKOWISKO 2021 LAS

O czym rozmawiać z elfami

Wstaję wcześnie rano. Do wschodu słońca jeszcze ponad godzina, ale ja mam trzydzieści minut drogi samochodem i jeszcze kolejne piętnaście na nogach, aby dotrzeć na wcześniej upatrzoną polanę w lesie. Gdy do polany mam jeszcze kilka minut drogi, słyszę już w oddali porykiwania jeleni. W końcu trwa rykowisko. Mam mieszane uczucia – próbować podejść jelenie, czy fotografować wschód słońca. Wybieram to drugie.

Na polanie powoli robi się coraz jaśniej, choć chmury nad horyzontem nieco blokują światło słoneczne. Mgła wisi sobie niziutko i ogranicza widoczność do kilkudziesięciu metrów. Światło jest wielce specyficzne. Mgła, chmury, korony drzew, to wszystko działa jak potężny dyfuzor, który miesza wszystkie odcienie światła. Czuję się jak w nierzeczywistym świecie, chwilami odnoszę wrażenie, że z tej mgły wyłoni się jakaś baśniowa postać. Tak się w to wkręcam, że układam sobie w głowie, o czym z nią pogadam….

Po chwili faktycznie z mgły wyłaniają się… łanie. Ledwo je widać, bo mgła gęsta, a one daleko. Odjęło mi niestety mowę…

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE CZARNA SĘDZISZOWSKA MGLISTY PORANEK NA POLANIE W LESIE

Wrzosy wilgotne

Wpis z cyklu przeżyjmy to jeszcze raz. W końcu ogarnąłem resztę fotek z pleneru na wrzosowisku. Przypomnę – poranek, słońce kilka stopni nad horyzontem, już zaczyna przedzierać się przez korony drzew. Dookoła lekka mgiełka, a na wrzosach i innych roślinach rosa. To wszystko stworzyło ten niesamowity klimat. Ja patrząc na fotki wciąż czuję zapach tego wilgotnego lasu.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE WRZOSOWISKO O PORANKU

Uwieczniony

Padał deszcz. Bardzo długo. Kilka dni. W końcu wyszło słońce, a poranek był zimny. Mgła musiała powstać, nie było innego wyjścia. Promienie słoneczne zalały swoim kolorem łąkę znajdującą się tuż pod lasem, na której złożone były bele siana. Zapakowane szczelnie w oddychającą folię. Pewnie poleżą tu dobrych kilka miesięcy. Ale pewnie już w tym miejscu po raz drugi nie zdarzy się ten bajkowy klimat. Ja go na szczęście uwieczniłem.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE SZKODNA PORANEK MGLISTY

%d blogerów lubi to: