Do roboty

To jedna z tych sytuacji, kiedy to kadr znalazł mnie, a nie ja jego. Jechałem sobie o świcie bez szczególnego planu na zdjęcia. Mimo że wyjechałem jeszcze przed wschodem słońca, nie wiedziałem ani o której dokładnie zacznie się robić ciekawie, czy w ogóle zacznie i w jakim miejscu wtedy będę. Trzeba było więc improwizować.

No i właśnie tutaj się znalazłem. Spojrzałem, zobaczyłem ten widok i pomyślałem, że kadr aż prosi się o uwiecznienie. Nie pozostało więc nic innego, jak wyciągnąć aparat i wziąć się do roboty.

Opublikowane przez Witold Ochał

Projekty? Sesje? Plenery? Nie, ja tylko fotografuję.

Dodaj komentarz