W ostatniej chwili

Chmury i chmury. A to już prawie końcówka kwietnia. Do tego ziąb. Ja tam szczerze mówiąc wolę chmury od bezchmurnego nieba, bo wtedy jest szansa, że na chwilę pojawi się słońce. A wtedy często robi się taki piękny klimat jak na poniższych fotografiach.

Tego dnia zachmurzenie nie odpuszczało ani na chwilę. Kierując się wczesniej opisaną zasadą poszedłem jednak w plener i czekałem. Czekałem z nadzieją, że przed zmrokiem słońce znajdzie sobie miejsce, aby swoimi promieniami zmienić okolicę nie do poznania. I tak się stało. W ostatniej chwili.

Tak to wyglądało zanim chmura się podniosła:

I ujęcie z boku, kiedy dosłownie ostatnie promyki oświetlały już tylko koronę brzóz:

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA SIELEC ZACHÓD SŁOŃCA BRZOZY KRZYŻ GOŚCINIEC

Światło, światło

Światło w fotografii to jest podstawa. Ja muszę się przyznać, że bardzo długo tego nie pojmowałem. Pewnie dlatego przez długie lata zajmowałem się tylko makrofotografią. Ocknąłem się jednak w końcu i postanowiłem to sprawdzić. Zacząłem próbować fotografii krajobrazowej i fotografowac tylko wieczorami. Potem doszły poranki, ale to bardzo opornie, długo miałem tak, że wolałem jednak pospać. Dziś śledzenie prognoz pogody na poranki i wieczory zajmuje mi bardzo dużo czasu, bo wiem, że światło (czyli tak naprwdę odpowiednie warunki pogodowe) potrafi czynić cuda.

Poniżej właśnie mam dobry przykład praktyczny. Cztery zdjęcia zrobione w ciągu czterech (!) minut w różnych kierunkach świata. Niby te same drzewa, ale ujęte z różnych stron i w różnym, dynamicznie zmieniającym się świetle. A dodam, że światło zmianiało się tak dynamicznie, że zrobiłem wtedy jeszcze sporo zdjęć i każde inne od porzedniego.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA NOCKOWA AKACJE

Nie wszystko na raz

Po kilku dobrych latach fotografowania nie mam tak, że muszę koniecznie przywieźć stos zdjęć z każdej wyprawy. Tak naprawdę mogę nie przywieźć żadnego zdjęcia. Bardziej liczy się miłe spędzenie czasu blisko przyrody, w ciszy i spokoju poranka, czy wieczoru. Z dala od cywilizacji i hałasu. W środku lasu, na polnych dróżkach i bezdrożach.

Bardzo lubię spacerować i obserwować, nasłuchiwać odgłosów przyrody. Oczekiwać cierpliwie na kadry, które ona sama mi podaruje, które nawinie mi przed obiektyw. Nic na siłę, nie mogę wszystkiego sfotografować od razu, musi mi tego wystraczyć jeszcze na przyszłe lata. Przyroda dawkuje mi swoje piękno raz na jakiś czas odkrywając przede mną nowe miejscówki, jak na  przykład te z ostatniej niedzieli.

Byłem już w tym miejscu kilka razy, ale tym razem trafiłem na niezwykłe światło. Niezwykle wilgotny poranek, kałuże na drodze i polach, a do tego malowniczy słup słoneczny na niebie. Delikatne, a zarazem kontrastowe kolory zaskoczyły mnie bardzo pozytywnie, ładując endorfinami 😉

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA KOZODRZA PORANEK ŚWIT

Jak widzi serce

Dużo mi do szczęścia nie potrzeba. Wystarczy kawałek bajora i odrobina porannego słońca. Zwykłe nie mające nic w sobie niezwykłego miejsca, w odpowiednich warunkach zyskują zupełnie inny wymiar. Czasami wolałbym stać i patrzeć zamiast robić zdjęcia. Ale i jedno i drugie sprawia mi ogromną przyjemność.

Chłonę widok oczyma, bo zdaję sobie sprawę, że matryca aparatu prawie nigdy nie widzi tak jak ludzkie oko. Nie ma aż takiej rozpiętości tonalnej. Zarejestruje jednak każdy szczegół, a później wystarczy tylko opanować piksele, aby przedstawiały nie to co widział bezduszny sprzęt elektroniczy, ale co dzięki ludzkiemu oku zarejestrował mózg i przede wszystkim serce.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA BORECZEK BAGNO WODA MOKRADŁA PORANEK ŚWIT

Ludzie napotkani

Wieczór zapowiadał sie mało malowniczo, jeśli chodzi o kolorowe chmurki o zachodzie słońca. Wróciłem z przejażdżki rowerowej i czułem niedosyt endorfin. Postanowiłem wyskoczyc mimo wszystko w teren i doładować sie jeszcze widokiem zachodzącego słońca.

Nie był to najgorszy pomysł, bo mimo, że słońce schowało się za chmurę, to niebo na kilka chwil zrobiło się kolorowe i udało się wycisnąc kilka kadrów.

Przy okazji pozdrowienia dla kolegi, którego zupełnie przypadkiem spotkałem na miejscówce i chcąc nie chcąc załapal się na zdjęcia razem ze swoim rowerem. Pozdrowienia również dla pary, która wybrała się na spacer i która zupełnie przypadkiem nawinęła mi się do całkiem fajnego kadru. Mam nadzieję, jeśli to zobaczą, nie wezmą mi tego za złe 🙂

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA GÓRA ROPCZYCKA ALEJA JESIONOWA ZACHÓD SŁOŃCA

Aparat w sakwie

Cieszę się, że w końcu po około pięciu miesiącach przerwy mogłem znowu wsiąść na prawdziwy rower (nie stacjonarny). Mam już za sobą kilka wypraw i trzysta kilometrów na liczniku. A prawdziwy sezon mam nadzieję zacząć od przyszłego tygodnia, bo prognozy zapowiadają kilkunastostopniowe temperatury.

Spokojna głowa, zapasowy aparat praktycznie mieszka w sakwie i w ogóle go stamtąd nie wyciągam. I dzięki temu udało mi się wczoraj wieczorem uwiecznić niesamowity spektakl na niebie. Dziurawa chmura przepuszczała promienie słoneczne tu i tam tworząc fajny klimat. A mój żółty dżajant lubi pozować w takich okolicznościach przyrody 😉

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA SIELEC PROMIENIE ROWER

Wiatr nieuchwycony

Jeszcze nie ochłonąłem po tych niezwykłych okolicznościach pogodowych niedzielnego wieczoru. To było tak cudowne, że wciąż mam ten obraz przed oczami. Ciemna śnieżna chmura odsuwała się coraz bardziej od horyzontu w moją stronę, a kiedy w końcu odsłoniła słońce, świat w momencie zamienił się nie do poznania.

Ostre światło podświetliło i chmurę i moje akacje, dając kontrastowe cienie na zieleniącym się już polu pszenicy. Do tego wszystkiego nie przestawal sypać śnieg, co zauważyć można po licznych białych kropkach w kadrze. Porywisty wiatr dodawał temu wszystkiemu grozy, no ale wiatru to już nie udało mi się uchwycic na zdjęciu.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA NOCKOWA ZACHÓD SŁOŃCA CHMURA SNIEŻNA

Psikus spóźniony

Takie psikusy w kwietniu? Po ponad dwóch tygodniach ciepłej aury wydawało się, że to już wiosna, a tymczasem… Nic na to nie poradzimy i na cieplejsze dni przyjdzie nam poczekać kilka, może nawet kilkanaście kolejnych dni.

Na zdjęciach cudowny klimat opadów białego puchu połączonego ze światłem zachdzącego słońca. Gdyby to był deszcz, a nie śnieg, pewnie dane by mi było oglądać kolorową tęczę. Nad okolicą przetoczyła się kilkunastominutowa burza śnieżna, po której na dosłownie kilka minut pokazało się slońce, które już chyliło się ku zachodowi pięknie oświetlając okolicę.

Płatki śniegu jeszcze leciały z nieba, a na zachodzie już przezierało słońce. Dla takich nieprawdopodobnych chwil warto być jak najczęściej w terenie z aparatem, bo zobaczyć to jedno, a uwiecznić na zdjęciu, to podwójna frajda.

Resztki zimy

Zieleń koniecznie chce się już przebić i opanować wszystko dookoła. Trawa zawsze najpierw zaczyna sie zielenić blisko cieków wodnych i na podmokłych terenach. I oczywiście glony w wodzie – im wiele nie potrzeba.

Po ostatnich opadach deszczu przybyło wody w rzeczkach, a mnie zauroczyła ta z poniższego zdjęcia. Niby zwykły niepozorny rów z wodą, ale jeśli dodać do tego te zielone akcenty, o których wspomniałem, zalegający jeszcze na brzegach wiosenny śnieg i długi czas naświetlania zdjęcia, mamy obrazek łączący w sobie i wiosnę i resztki, mam nadzieję, zimy.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA CZARNA SĘDZISZOWSKA STRUMYK ŚNIEG

Ostatni podryg zimy

Zima w kwietniu była już nie raz i nie dwa. Ale że akurat w tym roku przyjdzie… po tych ponad dwóch tygodniach słonecznej aury chyba nikt się tego nie spodziewał. No przynajmniej ja już się napaliłem na wycieczki rowerowe, a tu takie załamanie pogody…

Pociesza mnie tylko myśl, że za kilka, góra kilkanaście dni wróci ciepełko i zapomnimy o zimie na jak najdłuższe miesiące. Tym czasem nie mogłem przepuścić okazji do zrobirnia kilku zdjęć. Zaraz po wschodzie słońca wybrałem się na kilkunastokilometrowy spacer po lesie.

Jednak co by o zimie nie mówić i nie myśleć, to taki świeżutki śnieg tworzy iście bajkowy klimat i nie wyobrażam sobie przyjemniejszego spędzenia czasu w taki dzień jak dziś, niż na leśnych ścieżkach.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA CZARNA SĘDZISZOWSKA LAS SNIEG MRÓZ ZIMA W KWIETNIU