Każdy kolejny krok odsłaniał przede mną nowe widoki. Rozległe doliny i pagórki, a to wszystko pomalowane porannym światłem. Było już około godziny po wschodzie słońca. Wcześniej niestety dominowały chmury, ale akurat miałem czas, żeby dotrzeć do najlepszej miejscówki. Cierpliwie wyczekałem ten moment, kiedy chmury zaczęły się rozpraszać, a natura odsłoniła przede mną to, co najpiękniejsze.





