Aparat w sakwie

Cieszę się, że w końcu po około pięciu miesiącach przerwy mogłem znowu wsiąść na prawdziwy rower (nie stacjonarny). Mam już za sobą kilka wypraw i trzysta kilometrów na liczniku. A prawdziwy sezon mam nadzieję zacząć od przyszłego tygodnia, bo prognozy zapowiadają kilkunastostopniowe temperatury.

Spokojna głowa, zapasowy aparat praktycznie mieszka w sakwie i w ogóle go stamtąd nie wyciągam. I dzięki temu udało mi się wczoraj wieczorem uwiecznić niesamowity spektakl na niebie. Dziurawa chmura przepuszczała promienie słoneczne tu i tam tworząc fajny klimat. A mój żółty dżajant lubi pozować w takich okolicznościach przyrody 😉

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA SIELEC PROMIENIE ROWER

Promienie antyzmierzchowe | 13.02.2022

Taki weekend, jak miniony doładowuje baterie na kolejne dni. Mnóstwo czasu na moje ulubione ostatnimi czasy włóczęgi po lesie. I mimo, że nie wytropiłem żadnego grubszego zwierza, nie żałuję żadnego kroku i minuty spędzonej w ciszy, z dala od cywilizacji.

Wczoraj na sam koniec dnia, a w zasadzie już po zachodzie słońca, dostałem jednak miłą niespodziankę od natury. Okazałe promienie antyzmierzchowe rozlały się po wschodnim niebie. Ten delikatny róż i świecący nad nim księżyc nie mogły zostać przeze mnie nie zauważone i oczywiście sfotografowane. Przyznam się, że byłem już tak zmęczony po całym intensywnym dniu, że nie chciało mi się nawet wysiadać i zdjęcie powstało przez okno samochodu 🙂

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA SIELEC PROMIENIE ANTYZMIERZCHOWE NIEBIESKA GODZINA PO ZACHODZIE

Zarezerwowane dla uważnych

Bywa tak, że spaceruję po lesie godzinami i trudno znaleźć ten jeden jedyny wyjątkowy kadr. A bywa i tak, że wysiadam, robię kilkaset metrów i jest. Wystarczy odrobina świetnego światła w odpowiednim miejscu i spojrzenie z odpowiedniej strony.

Poniższe zdjęcia to malutkie wycinki lasu, zrobione na długich ogniskowych. Trudne do wypatrzenia i zauważenia. Nigdy nie spieszę się spacerując lasem i rozglądam się we wszystkich kierunkach, bo te najbardziej ulotne wycinki krajobrazu skrzętnie chowają się przed postronnym wzrokiem, jakby zarezerwowane tylko dla wybranych, czujnych i uważnych obserwatorów.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT KOLBUSZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE LESZCZE LAS O PORANKU

Kadr mógł przepaść

Wydawać by się mogło, że wystarczy pojechać do lasu, wyciągnąć aparat i zrobić zdjęcie. Owszem, można i tak. Las o każdej porze dnia i roku jest piękny, ale żeby zrobić te wyjątkowe zdjęcia, trzeba się po pierwsze nachodzić i po drugie o odpowiedniej porze dnia i do tego jeszcze warunki pogodowe muszą być odpowiednie.

To zdjęcie zrobiłem po wschodzie słońca, które było już dość wysoko, ale wystarczyło odrobinę mgły i kawałek niezbyt gęstego lasu. Te promienie było widać tylko z jednego konkretnego miejsca. Gdybym ich nie zauważył i zrobił dwa kroki, kadr by przepadł.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE CZARNA SĘDZISZOWSKA LAS, JESIEŃ PROMIENIE SŁOŃCE MGŁA MGLISTY PORANEK

Zakole

Niewielkie zakole na niewielkiej rzeczce. Poranna mgiełka i szczypta promieni słonecznych prześwitująca przez czubki drzew. Kiedy natknąłem się na ten urokliwy zakątek, aż nie mogłem uwierzyć, że to co widzę, dzieje się naprawdę.

Bardzo delikatny wiatr sprawiał wrażenie, że mgła tańczy sobie nad wodą, zmieniając niespiesznie swoje kształty. Rosnące na brzegu wysokie trawy mieniły się w słońcu niczym widownia tego niebywałego zjawiska.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE KAMIONKA PORANNA MGŁA ZAKOLE RZEKI TUSZYMKA

Głowa jak u sowy

Drzewa powoli nabierają jesiennych barw. Nie spieszą się. Przodują pojedyncze klony i dęby. Czasami buki. W lesie wolniej, ale tam też robi się coraz bardziej kolorowo. Spacerując po lesie krótko po świcie można dodatkowo liczyć na delikatne mgiełki i cudowne miękkie światło.

Nie chce się rano wstawać, jak nie wiem. Bo zimno, bo wieje, bo oczy się same zamykają, bo statyw ciężki. Ale kiedy już dotrę na miejsce, pozawieszam aparat na szyi, a pod pachę wezmę ważący trzy kilo statyw, zapominam o niedogodnościach, a głowa obraca się jak u sowy, o 180 stopni w poszukiwaniu kadrów, ale także utrwalaniu tych cudownych widoków w głowie.

Uwieczniony

Padał deszcz. Bardzo długo. Kilka dni. W końcu wyszło słońce, a poranek był zimny. Mgła musiała powstać, nie było innego wyjścia. Promienie słoneczne zalały swoim kolorem łąkę znajdującą się tuż pod lasem, na której złożone były bele siana. Zapakowane szczelnie w oddychającą folię. Pewnie poleżą tu dobrych kilka miesięcy. Ale pewnie już w tym miejscu po raz drugi nie zdarzy się ten bajkowy klimat. Ja go na szczęście uwieczniłem.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE SZKODNA PORANEK MGLISTY

Uwięzione w chmurze

Do zachodu było jeszcze sporo czasu, ale to co już wtedy działo się na niebie trzeba było uwiecznić. Chmura o ciekawym kształcie i usiłujące za wszelką cenę wyglądnąć zza niej słońce. Jego promieniom już się to częściowo udało i omiotły odległą okolicą swoim blaskiem. Na słońce trzeba było jeszcze chwilę poczekać.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE SZKODNA CHWILA PRZED ZACHODEM PROMIENIE

Przed burzą

Najpierw zaczęły zbierać się chmury, ale jeszcze tu i ówdzie prześwitywało przez nie słońce tworząc efektowne promienie.

Później przyszła pora na wał szkwałowy. Może nie bardzo widowiskowy, ale mógł zwiastować tylko jedno – burzę, a przynajmniej solidne opady deszczu. Nie pomyliłem się, chwilę później pojawiły się obfite opady deszczu. Ściana deszczu nieuchronnie zmierzała w moim kierunku.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE PODLASEK NOCKOWA PROMIENIE ZBLIŻAJĄCA SIĘ BURZA SMUGI OPADOWE ULEWA

Warun jak z bajki

Chwilkę temu wracałem z polowania na burzę, której nie było i zastałem taki oto widok. Oniemiałem, aby chwilę później zatrzymać auto i uwiecznić ten niezwykły układ chmur i promieni na niebie. Od tyłu (góra fotki) nachodziło już znajdujące się za mną kowadło komórki, a poniżej dwie dwie niekształtne chmurki i wyzierające zza nich słońce. No i te cudowne promienie, które zmieniały się z minuty na minutę. Dół lekko przydymiony, dosłownie, bo ktoś opodal wypalał suchą trawę. Scena była trudna do poprawnego zarejestrowania ze względu na dużą rozpiętość tonalną, a ja spiesząc się nie próbowałem nawet wyciągać i rozstawiać statywu 😉

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE NOCKOWA KOŚCIÓŁ PROMIENIE NA NIEBIE CHMURY PRZED BURZĄ