Rozległa polana, trochę wysokich drzew, obok młode sosenki, a pomiędzy nimi świeżo zaorane połacie ziemi z małymi sadzonkami. Przez środek przyjemna dróżka.
Do tego miłe dla oka poranne światło, jesienne barwy i cisza, której nie zakłóca żaden niepotrzebny dźwięk. Właściwie niczego więcej nie potrzeba.
To jedno z tych miejsc, gdzie można po prostu iść przed siebie, rozglądać się na boki i co chwilę dostrzegać coś wartego uwagi. Bez konkretnego celu.




