Pamiętam, jak kilka dobrych lat temu, kiedy zaczynałem przygodę z fotografią, często trafiałem na rady w stylu: „Pamiętaj, nigdy nie fotografuj pod słońce!”. W sumie wtedy może miało to jeszcze jakieś uzasadnienie, bo matryce aparatów miały znacznie mniejszy zakres tonalny niż dzisiaj. Ale mnie od zawsze fascynowały kadry pod słońce, więc od samego początku niespecjalnie przejmowałem się takimi radami.
Fotografowałem na czuja, kombinowałem z kadrowaniem, szukałem odpowiedniego kąta i sprawdzałem, co z tego wyjdzie. Czasem wychodziło, czasem nie, ale właśnie na tym polegała cała zabawa. Zresztą do dzisiaj lubię takie eksperymenty.
Wspominam o tym, bo w sobotę słońce tak pięknie malowało las, że właściwie w którą stronę by się nie fotografowało, kadry wychodziły zacne. Światło wpadało między drzewa, podkreślało kolory i tworzyło fantastyczny klimat.





