Brama Frysztacka

Jedno z ciekwszych ukształtowań terenu na Pogórzu Strzyżowskim. Z jednej strony Pasmo Klonowej Góry, z drugiej Pasmo Jazowej. Pomiędzy nimi urokliwa dolinka, którą płynie Wisłok i rozpościera się widok na miejscowość Frysztak z zabytkowym kościołem w roli głównej.

Jak dla mnie wspaniały widok i już wiem, że muszę odkryć więcej miejscówek, skąd widać Bramę Frysztacką. Trafiłem tam rankiem, kiedy najpierwsze promienie słońca muskały tylko te najwyższe punkty krajobrazu. Zazdroszczę widoku mieszkańcom tych domów na pierwszym planie. Mieszkając tam, pewnie przesiadywał bym każda wolną chwilę w oknie 🙂

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT STRZYŻOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA FRYSZTAK SZUFNAROWA

Kiedy znów?

Ajjj, co to był za widok. Wyjechałem sobie na plener długo przed zachodem słońce, żeby na spokojnie sobie pospacerować. Ale to na początku drogi zwróciłem uwagę na dużą pojedyńczą chmurę, która niespiesznie nasuwała sie na słońce. Już prawie je przysłaniała. Byłem niedaleko krzyża na Podlasku, więc tam postanowiłem jak najszybciej dotrzeć i zrobić kilka zdjęć.

Chyba tym razem zdjęcia nie oddają piękna tego zjawiska, na żywo wyglądało to o wiele bardziej niesamowicie. Słońce i jasno, a nagle coraz ciemniej i te pojawiające się znikąd promienie. Jedna z tych chwil, których się nie zapomina i marzy o zobaczeniu czegoś takiego ponowne.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODLASEK PROMIENIE CHMURA KRZYŻ SŁOŃCE

To się dzieje

Śmiało można powiedzieć, że doczekaliśmy się. TO się właśnie dzieje. Najpiękniejsza pora roku właśnie się zaczyna. To teraz zieleń będzie najbardziej soczysta, to teraz krajobrazy zabielą się białym kwieciem, a chwilę później pola zrobią się żółte od kwitnącego rzepaku. Miejmy teraz oczy dookoła głowy, korzystajmy z pogody i bacznie obserwumy przyrodę.

Sam korzystając z każdej wolnej chwili wybieram sobie jakiś punkt w okolicy, porzucam samochód i udaję się na piesze wycieczki. Tego co zobaczę i zapamiętam z pewnościa nikt mi nie odbierze.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA NOCKOWA WIOSNA POLA

Dawno temu

O ile dobrze pamiętam, to owa chatka gościła już u mnie na blogu co najmniej dwukrotnie. Przedwczoraj wybrałem się w jej okolice po raz kolejny. Pamiętałem, że wokół niej rosną drzewka owocowe i liczyłem, że będą już kwitły.

Nie myliłem się. Domek jest w opłakanym stanie, dookoła nieporządek i może wydawać się smutny. Jednak wieczorową porą w otoczeniu tych cudownie kwitnących drzew prezentuje się całkiem nieźle, jakbyśmy nagle przenieśli sie o co najmniej kilkadziesiąt lat wstecz.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA SĘDZISZÓW MAŁOPOLSKI OPUCZONA CHATKA WIOSNA KWITNĄCE DRZEWA

Koparka zostawiona

To co lubię najbardziej. Zasnute niebo i tylko mała dziurka nad horyzontem. Wtedy podcas oczekwiania jest ten dreszczyk emocji, czy słońce się niej pokaże, czy jednak układ chmur się zmieni i nici z fajnych ujęć.

Podobnie było i tym razem. Niebo zasnute gęstymi chmurami, tylko nad samym horyzontem odrobina nieba. Upatrzyłem sobie kilka kadrów. Jeden z malowniczą, świeżo wybudowaną drogą ciągnącą się pośród zielonych pól i wiatrakami na horyzoncie, a drugi z koparką pozostawioną w środku owych pól. Przewidywałem, że słońce wyjdzie mi właśnie tuż nad nią.

Ostatnie zdjęcie zrobiłem na szerokiej ogniskowej, aby pokazać ten niesamowity kontrast wściekle granatowego nieba i oświetlonego odrobiną słońca pola.

Chmury pożądane

A kto powiedział, że do zdjęć to musi być bezchmurnie. Albo że powinny być chmury, ale takie, żeby jadnak słońce przez nie prześwitywało. Ja mam zasadę, że czasami ryzykuję i wychodzę na zdjęcia również wtedy, gdy nic nie zapowiada ciekawego światła. Bywa, że wracam z niczym, ale bywa też, że to własnie wtedy trafiam na ciekawe i inne od zazwyczaj tu pokazywanych warunków.

Tego wieczoru doskonale zdawałem sobie sprawę, że słońce nie przebije się przez grubą wartstwę nadchodzącej komórki opadowej. Ale nie po to tyle zimowych wieczórów przesiedziałem w domu, aby teraz wiosną, kiedy zmrok zapada dużo później siedzieć w domu. Pomyślałem, że czy zrobię zdjęcia, czy tylko się przespaceruję, zawsze to lepsze niż nic nie robienie. No i trafiłem na całkiem ciekawe światło, a zastane na niebie chmury tylko spotęgowały tę przestrzeń, którą chciałem pokazac na zdjęciach.

Czarodziejska różdżka

Jedna niepozorna chmurka pojawiła się na krótko przed zachodem słońca. Mały, cieniutki, lekutki obłoczek pojawił się praktycznie znikąd, kiedy słońce chyliło się już ku horyzontowi. Jeszcze kilka minut wcześniej martwiłem się, że mój upatrzony kadr wyjdzie płasko z czystym niebem, a tu jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki dostałem taki prezent. W połączeniu z niesamowitym światłem, zwyczajną polną dróżką i kilkoma niepozornymi krzakami, moja chmurka stworzyła bajkowy klimat i sprawiła, że po raz kolejny wracałem do domu naładowany endorfinami 😉

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT RZESZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA ZGŁOBIEŃ ZACHÓD SŁOŃCA

Meta w sadzie

Końcówką kwietnia to powinno się już bielić od kwitnących drzewek owocowych. Niestety w tym roku wegetacja jest nieco opóźniona i na te piękne zabielone krajobrazy trzeba jeszcze trochę poczekać. Tym bardziej każde napotkane kwitnące drzewo czy krzew cieszą jeszcze bardziej. A ja trafiłem na cały dziki sad takich drzew. I to w jakim świetle!

Kiedy dostrzegłem ten widok, poczułem się jak sprinter, tylko że dla mnie metą był ów sad. Widok wydał mi się aż nierealny i bałem się, że nagle zniknie mi z oczu, pęknie jak bańka mydlana, albo że słońce zajdzie (a dodam, że na niebie nie było chmurki 🙂 ). Udało się, zdążyłem i tak powstała poniższa fotka. I przy okazji drugie zdjęcie z cudownie oświetlonym kwitnącym krzakiem i drogą, którą koniecznie muszę się wybrać na przejażdżkę rowerem 😉

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA ZGŁOBIEŃ WIOSNA KWITNĄCE DRZEWA I KRZEWY OWOCOWE

Pola pozszywane miedzami

Ileż można chorować. Wczoraj stwierdziłem, że trzy dni to i tak za dużo. Co prawda jeszcze zasmarkany i kaszlący, ale wyszedłem z domu. Albo choroba mnie wykończy, albo organizm zajęty swoimi ulubionymi zajęciami, czyli jazdą na rowerze i włóczęgą za zdjęciami uwolni na tyle endorfin, że te pokonają smarki. Stało się to drugie i dziś czuję się już jak nowo narodzony 🙂

Wracjąc jednak do wczorajszego wieczoru. Postanowiłem podjechać do moich paczłorków. Wycinanki pól pozszywane miedzami powoli nabierają soczystych zielonych odcieni. Muśnięte ostatnimi promieniami słońca mieniły się kontrastami. Dookoła cisza i spokój, ani żywego ducha. Chcę tak spędzać każdy jeden wieczór tej wiosny.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT RZESZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA ZGŁOBIEŃ POLA PACZŁORKI

Obowiązek spełniony

Żeby nie było – ja swój obowiązek spełniłem. Wybrałem się tylko i wyłącznie w poszukiwaniu wiosny. Co mogę powiedzieć? Owszem, jest coraz bardziej zielono, ale to jeszcze nie to. Jeszcze trzeba cierpliwie poczekać te kilka dni. W okolicy weekendu ma się zrobić już znacznie cieplej i mam nadzieję, że przyroda wybuja.

Już nie moge się doczekać spacerów po polach, gdzie wokoło bucha świeżą jaśniutką zielenią. Gdzie tą zieleń przeplatają liczne zabielone wiosennym kwieciem drzewa owocowe. Słychać ptaki i owady. Na łąkach pojawiają się pierwsze wiosenne kwiatki…

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA ZAGORZYCE WIOSNA WIERZBY