Na dobry początek listopada i trochę na przekór listopadowej pogodzie, która najprawdopodobniej nas czeka, dziś kilka zdjęć z wczorajszego zachodu słońca.
Przez cały dzień było ponuro, chwilami padała mżawka, a niebo przykrywały gęste chmury. I nagle, po południu, ni stąd, ni zowąd, akurat nad środkowym Podkarpaciem chmury zaczęły się rozstępować. Wyszło słońce i postanowiło jeszcze na sam koniec dnia trochę namieszać.
Miałem akurat szczęście znaleźć się nad zalewem w Cierpiszu, więc nie zastanawiałem się długo. Światło zrobiło się naprawdę ciekawe, a chmury zaczęły przybierać coraz cieplejsze barwy. Przez kilka chwil niebo wyglądało zupełnie inaczej niż przez cały wcześniejszy dzień.
Nie trwało to długo, dlatego trzeba było szybko łapać za aparat i korzystać z okazji.




