Żeby złapać owada w locie, to trzeba mieć sporo szczęścia. Podczas ostatniej makrosesji próbowałem tego.
Na chabrach było sporo owadów. Najwięcej pszczół. Przysiadały na chwilę i zaraz leciały dalej. Wydawać by się mogło proste sfotografowanie pszczoły w locie. Tylko dwie fotki, na pierwszej niestety poza polem ostrości, na drugim dopiero zbiera się do startu.


W kielichach naparstnicy zbierało nektar kilka trzmieli. Jednego z nich udało się złapać tuż przed wlotem do środka.

Być może to dostojka malinowiec, ale pewien nie jestem. Przyłapałem ją tuż przed lądowaniem na łąkowym kwiatku.

































