Można by powiedzieć, że weekend jak każdy inny. Dodatkowo wolny piątek jednak robi nieco różnicę, zawsze to trzy dni, a nie dwa.
U mnie z pogodą dziś bez szału, przez większość czasu kręciły się chmury, ale miałem postanowienie, że niezależnie od wszystkiego wsiadam rano i jadę na rower, a w planie była setka. Ostatni raz 100 km robiłem prawie rok temu, później odpuściłem długie dystanse na rzecz krótskich i biegania.
Rano było uwaga, tylko 3 stopnie na plusie, a kiedy wracałem pięć godzin później było już 23! Niezła rozpiętość jak na jeden dzień. Zdjęcia oczywiście nie z dzisiaj, a sprzed dwóch dni.




