Energia z powietrza

Ciekawe, czy kiedyś śnieg padał już w październiku… Pewnie tak w ubiegłych latach bywało i gdybym pogrzebał w starych zdjęciach, znalazłbym na to dowód. Ale póki co wspomnę dziś październik typowo jesienny z pięknymi kolorami i świecącym słońcem. Klimatyczny poranek, który spędziłem na leśnych ścieżkach chłonąc energię z powietrza 😉

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT RZESZOWSKI BRATKOWICE JESIEŃ LAS PORANEK ŚWIT

Boso po śniegu

Najgorsze w zimie są te dni, kiedy intensywnie pada śnieg. Zanim służby ogarną drogi pozostaje cieszenie się zimą we własnym ogrodzie. Ja wczoraj odważyłem się i pospacerowałem po świeżym sniegu bosymi stopami. No dobra, spacer, to za dużo powiedziane. Zrobiłem dokładnie dwadzieścia pięć kroków, z czego połowa, czyli powrót, to był hardkor, myślałem, że mi stopy odpadną. Polecam jednak, bo już po chwili z powrotem robi się cieplutko w stópki. Nie wiem jak jest, ale dla motywacji wmówiłem sobie, że to jest dobre dla zdrowia 🙂

Dzisiejsze fotki zrobiłem ubiegłej zimy, gdy panował nie tylko wszechobecny śnieg, ale również cudowna szadź na drzewach, a do tego mgła! Pamiętam, że od świtu do nocy włóczyłem się po moich ulubionych miejscówkach, aby utrwalać ten cudowny zimowy klimat.

Skrzypienie śniegu

Wczoraj nie było możliwości wyjazdu w teren na zdjęcia, bo drogi nie były odśnieżone, a ja sam walczyłem z odśnieżaniem podjazdu. Ale znalazłem zdjęcie z którejś ze wcześniejszych zim.

Doskonale pamiętam ten poranek. Było to co lubię najbardziej – świeża pierzynka ze śniegu i niska mgła, co jest chyba rzadkością w takich warunkach… Do tego wszystkiego cudowne światło przedświtu. Mróz i brak wiatru. Jedyne dźwięki jakie dało się słyszeć, to skrzypienie śniegu pod własnymi butami.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI CZARNA SĘDZISZOWSKA ZIMA SNIEG MRÓZ PRZEDŚWIT NIEBIESKA GODZINA

Jak jest zima to jest zimno i sypie śnieg

W ostatnich dniach niektóre media tak nastraszyły nas zimą i „pogodowym armagedonem”, że boję się wyjść z domu. Mimo, iż lubię jak spadnie świeży śnieg, to teraz boję się wszystkiego co jest w kolorze białym 😛

A na poważnie, media straszą nas nie tylko zimą i śniegiem, ale próbują robić sensację z wielu normalnych rzeczy i wydarzeń. A przecież jak jest zima, to może być zimno i raczej może sypać śnieg 🙂

Poniższe zdjęcia zrobiłem trzy tygodnie temu, kiedy w mojej okolicy spadł pierwszy śnieg tej jesieni. Na fotografowanie dzisiejszego być może wybiorę się, gdy uda mi się odkopać z tych zapowiadanych pięćdziesięciu centymetrów śniegu 🙂

Księżyc, mgła i szczekający pies

Ciemno przed pracą, ciemno po pracy. I tak będzie jeszcze do końca lutego. Żeby aparat nie pokrył się pajęczyną, albo co gorsza nie zardzewiał, trzeba go jednak mimo niesprzyjających okoliczności przyrody od czasu do czasu zabrać w plener.

W minioną środę po zmroku na dosłownie kilkadziesiąt minut zrobiło się okienko pogodowe i wyjrzał księżyc! Zanim jednak się zebrałem i dojechałem na miejsce, naszło się z powrotem chmur i dosłownie w ostatniej chwili udało się zorbić fotkę.

Ale co to był za warun! Napływające chmury, wieniec księżycowy i mgła! Skąd o takiej porze mgła i to na szczycie wzniesienia!? Nie mam pojęcia, ale na pewno nie był to dym z kominów. Cudowny klimat, cisza, bewietrznie i tylko w oddali ujadanie psa w pobliskim gospodarstwie.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI SZKODNA SAMOTNE DRZEWO DROGA PO ZMROKU MGLISTY WIECZÓR

Stary wiatrak, młyn wiatrowy w Bystrzycy

Wiatraki (młyny wiatrowe) to niewątpliwie fajna ozdoba krajobrazu. Jeden taki znajduje się w m. Bystrzyca. Kiedy tam ostatnio przejeżdżałem zastałem wiatrak całkowicie odnowiony. Jak widzę dostał świeże deski i nowe skrzydła. Może i dach. Fajna i słuszna inicjatywa. Stoi dumnie na samym wzgórzu, z którego okolic rozpościera się rozległy widok na północny wschód, a przy dobrej widoczności można dostrzec niektóre charaterystyczne budowle w Rzeszowie.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI BYSTRZYCA MŁYM WIATROWY STARY WIATRAK

Gumiaki niezawodne

O tej porze roku ciężko o zjawiskowe wschody, czy zachody słońca, bo niebo większość czasu jest zasnuta chmurami. Ciężko o fajne światło w ciągu dnia, bo panuje zamglone nimbo. Ale kiedy w ubiegły weekend pojawiło się okienko pogodowe, w te pędy wybyłem w teren.

Wybór padł na okolicę, którą pamiętałem z ubiegłego roku, a z której roztaczał się widok na sąsiednie wzgórze z urokliwą kapliczką, wnoszącą się ni stąd ni zowąd w szczerym polu. Udało się trafić i na tę miejscówkę i na nienajgorsze jak na tę porę roku światło.

Pozostałości chmur, w dole wilgoć lub smog powodujący nie najlepszą widoczność, ale sprawiający, że zdjęcia wyglądają miękko. Nawet miękkie błotko nie pokrzyżowało moich planów, bo niezawodne gumiaki dały radę w grząskim terenie 😉

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT STRZYŻOWSKI PSTRĄGOWA KAPLICZKA POGÓRZE STRZYŻOWSKIE JESIEŃ

Jak namalować

Jak namalować takie zdjęcie? Sam nie wiedziałem, że można. Ustawiłem aparat na długi czas, wybrałem kadr i włączyłem play. Było około godziny po zachodzie słońca. Panowała ciemność, a niebo powoli przecierało się z chmur.

I to właśnie te resztki niskich chmurek, podświetlone latarniami z okolicznej wioski, a może jeszcze jakimiś końcówkami słońca odbitymi sam nie wiem od czego zrobiły cały klimat zdjęcia. Potem robiłem jeszcze kolejne zdjęcia i wyszły fajnie, ale nie uzyskałem już tej intensywnej barwy na niebie.

Dla zainteresowanych parametry zdjęcia: ISO 400, f/4 i czas 111 s. Ogniskowa 24 mm.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI SZKODNA NIEBO NOCĄ

Kolory natury

Czy to są prawdziwe kolory? Czy tak było w rzeczywistości? Przecież to jest niemożliwe! Takie kolory w naturze nie występują!

Otóż dementuję wątpliwości. Zawsze powtarzam, że najważniejsze w fotografii jest odpowiednie światło, a to najlepsze, niepowtarzalne trwa zaledwie kilka chwil. Takie były kolory, tak to zapamiętałem i tak to utrwaliłem. Gdybym nie wstawał o świcie, nie miałbym pojęcia, że takie barwy występują w rzeczywistości i też mógłbym mieć wątpliwości.

Październikowy poranek nad stawami hodowlanymi z urokliwą wysepką. Niebo prawie czyste, ale nad wodą wiszą niskie mgły. Jeszcze przez wschodem słońca przybierają kolor, którego nie potrafię nazwać. Którego nie odważyłbym się go nazwać.