Jesienna tęcza? Proszę bardzo. O trzynastej? A czemu by nie!
Pogoda tego dnia była naprawdę dynamiczna. To był już drugi deszcz, który złapał mnie podczas wędrówki ścieżkami Szufnarowej i Niewodnej. Tym razem jednak jednocześnie świeciło słońce i pojawiła się piękna, niska tęcza. A gdy obejrzałem się w drugą stronę, tam również czekał niezwykły widok.
Intensywne krople deszczu i skąpane w słońcu drzewa stworzyły kadry, jakby muśnięte ręką impresjonisty. Na koniec zobaczyłem jeszcze okazałe promienie nad Bramą Frysztacką, czyli przełomem Wisłoka w okolicy Frysztaka.
Widoki były pierwszorzędne. Czułem, że przy tak zmiennej pogodzie nie tylko porządnie zmoknę, ale też wrócę z kilkoma ciekawymi ujęciami.




