Optymistyczny wschód

Pogoda niepodobna do stycznia, alemnie to nie przeszkadza. Śnieg i zima może jast fajna, ale była już prze zponad tydzień – to wystarczy. Stary Rok kończę widokiem na cudowny wschód słońca za odległymi pagórkami. Nieśmiało wyglądające słońce malujące krajobraz niezwykłym kolorem. Krótka chwila, zostająca w pamięci.

Życzę, aby Nowy Rok nie był gorszy niż obecny. Dobrego zdrowia i chęci do spełniania swoich marzeń. Dużo wolnego czasu na realizowanie swoich pasji.

Na przełaj

Na razie jeszcze mroźno, ale według prognoz pewnie niedługo śnieg się stopi. Na drogach będzie ochydna chlapa, a moje polne ścieżki pokryją się błotem. Póki co jednak cieszmy się tymi kilkoma dniami mrozu i względnie ładnej pogody.

Spacer ranną porą po twardej skorupie śniegu to ciekawe doznanie. Za każdym krokiem się zastanawiam – zapadnę się, czy nie. I prawie za każdym razem się zapadam 😉 Ale to jest takie fajne – kiedy pokrywa śniegu jest gruba, nie trzeba się zastanawiać, którędy prawadzi lub nie prowadzi droga – po prostu idzie się na przełaj, przed siebie.

Zdążyć do pracy

Takiej zimy, to chyba nie da się nie lubić. Zimowe, śnieżne, prawie bezchmurne poranki to jest coś pięknego. Na te kilka chwil zapomina się o zimnie, a gruba warstwa grząskiego śniegu nie stanowi żadnej przeszkody. W takich warunkach myślę tylko o jednym – aby uwiecznić tę chwilę w anjpiękniejszy jak potrafię sposób. Znaleźć najpiękniejsze kadry i… zdązyć jeszcze do pracy.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI GÓRA ROPCZYCKA MROŹNY ZIMOWY PORANEK

Kolory natury

Czy to są prawdziwe kolory? Czy tak było w rzeczywistości? Przecież to jest niemożliwe! Takie kolory w naturze nie występują!

Otóż dementuję wątpliwości. Zawsze powtarzam, że najważniejsze w fotografii jest odpowiednie światło, a to najlepsze, niepowtarzalne trwa zaledwie kilka chwil. Takie były kolory, tak to zapamiętałem i tak to utrwaliłem. Gdybym nie wstawał o świcie, nie miałbym pojęcia, że takie barwy występują w rzeczywistości i też mógłbym mieć wątpliwości.

Październikowy poranek nad stawami hodowlanymi z urokliwą wysepką. Niebo prawie czyste, ale nad wodą wiszą niskie mgły. Jeszcze przez wschodem słońca przybierają kolor, którego nie potrafię nazwać. Którego nie odważyłbym się go nazwać.

Wstrzelony w moment

Jeździłem i chodziłem tą drogą kilkanaście lub i więcej razy. Nigdy nie przyszło mi do głowy, aby spróbować złapać wschodzące w tym miejscu słońce. Aż przypadkiem trafiłem tam o odpowiedniej porze. Było sporo chmur i kulka ledwo z nich wyzierała, a powyżej już czekały kolejne, aby ją skutecznie zasłonić. Udało się wstrzelić w moment 😉

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT RZESZOWSKI ZGŁOBIEŃ DROGA W STRONĘ SŁOŃCA WSCHÓD SŁOŃCA JESIEŃ

Cisza i spokój

A było tak fajnie. Ciepło, bezwietrznie, bezchmurnie. Miło, że tak długo jesień była dla nas łaskawa. Pozostaje mieć nadzieję, że zima nie da sie nam we znaki. Że nie będzie srogich mrozów, wichur i paraliżujących opadów śniegu. Tego w zimie nie lubię. Niech przedzimie i zima obfitują we wspaniałe warunki do fotografowania. Zwłaszcza w wolne weekendy. Tego sobie i Wam życzę 🙂

Tymczasem kilka zdjęć z jednego z listopadowych cichych i spokojnych poranków. Mam nadzieję, że tą ciszę i spokój widać na poniższych zdjęciach 😉

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI NOCKOWA AKACJE PORANEK ŚWIT NIEBIESKA GODZINA

Jak najdłużej

Wczesne rano. Cisza i spokój. Właśnie niespiesznie wstaje dzień. Jest jasno, ale słońce nie może przebić się przez nisko zawieszone nad horyzontem chmury. Niebo już cudownie kolorowe, przede mną błotnista droga, niby nic takiego, a jednak w tym świetle i warunkach może zachwycić swoimi kałużami. Brak wiatru i ciepło jak na tę porę roku. Niech ta chwila trwa jak najdłużej.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT RZESZOWSKI WSCHÓD SŁOŃCA BŁOTNISTA DROGA KAŁUŻA ZGŁOBIEŃ

Lipa, droga i chmura

Urlop. Normalny człowiek jak ma urlop to śpi długo. Jest 6:08 – zrywam sie na równe nogi. Stoję tak i nie wiem jak to się stało. Czy coś mi się przyśniło, czy coś innego mnie obudziło. Skoro już jestem na prostych nogach wyglądam przez okno. Już wiem. To zbudził mnie nadchodzący warun. W kilka minut siedzę w aucie i jadę w pierwsze lepsze miejsce, które przychodzi mi do głowy. To dziesięc kilometrów, muszę się spieszyć.

Docieram dokłądnie na czas, ani za wcześnie, ani za późno. Porzucam samochód na poboczu i biegnąc na miejsce rozkładam nogi statywu. Po kolejnych kilku minutach mam swoje trzy ujęcia. Niepozorna chmurka w kolorze czerwonego wina. Niewielka, niziutka, a pod nią wstążka drogi. I ta lipa, która od kiedy pamiętam jest taka sama. Coś musi być z nią nie tak, że więcej nie rośnie. Niech nie rośnie, byle nikt jej nie wyciął, bo ta miejscówka jest napradę przepiękna.

Krok w bok

We wczorajszym poście pisałem o tym, że wystarczy nieraz poczekać kilka minut, a już mamy zupełnie inne światło. A dziś przykład, że nie warto robić ujęć tylko z jednego miejsca, bo czasem wystaczy jeden, czy kilka kroków do przodu, do tyłu, w bok i mamy zupełnie inny kadr.

Wczorajszy poranek zapowiadał się mgliście. Co z tego, że obudziłem się na czas, jak zacząłem się zastanawiać, czy jechać w teren i ponownie zasnąłem. Na szczęście mgła utrzymywała się długo i zdążyłem odwiedzić kilka miejsc i nacieszyć się cudownymi jesiennymi widokami. Poniższe zdjęcia z widokiem na górę Bardo na Pogórzu Strzyżowskim, a pozostałe mam nadzieję pokażę wkrótce 🙂

Spokojnie i cicho

Człowiek czeka na mgisty poranek. Najlepiej żeby to wydarzyło się w weekend, kiedy ma czas na fotografowanie i żeby mgła nie była za bardzo gęsta. Tak, aby wstającemu słońcu udało się przez nią przedrzeć.

Tego ranka owszem była mgła, ale gęsta i nie ustąpiła do godzin południowych. Ja oczywiście aż do tego czasu nie czekałem na słońce, ale jeszcze przez wschodem uwieczniłem ten mroczny klimat i kolory wręcz nierealne, ale tak właśnie to wyglądało. Niby ponuro, ale z drugiej strony klimatycznie. Spokojnie i cicho.