Turkus

Leniwy poranek, ale nie taki całkiem. Taki, że to człowiek pospał i postanowił wybrać się na jakowyś spacer. Dosyć chłodno, na niebie kilka chmurek, a powietrze przejrzyste i do tego solidny wiatr. Byłem przekonany, że to może oczy jeszcze nie do końca otwarte sprawiły, że widzę turkusowy kolor wody. Zrobiłem kilka zdjęć i to samo na ekranie aparatu. Do dziś nie wiem, czy to sprawka specyficznego porannego światła, chmur, wyzierającego od czasu do czasu ukradkiem słońca, czy może ktoś dosypał jakiś barwnik do wody… 🙂

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI CZARNA SĘDZISZOWSKA

Zostają na długo

To jest nieludzka pora. Ale kiedy prognozy zapowiadają choć odrobinę mgły, nie ma zmiłuj się., nastawiam budzik i zrywam się o świcie.

Może poranne niebo nie do końca było kolorowe, może tej zapowiadanej mgły było tylko odrobinę, ale kolory, jakie wyszły na zdjęciach w tym świetle bardzo mi się spodobały. Niby przytłumione, ale jakże nietypowe. Pozorny brak światła wyszedł im tutaj tylko na dobre.

To właśnie uwielbiam w fotografii. Łapać te krótkie chwile i kolory, które zobaczone na żywo ciężko zapamiętać, a które dzięki fotografii zostają ze mną i Wami na jak długo chcę.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI BĘDZIENICA

Ulotne chwile

Kiedy zobaczyłem ciemną chmurę na lewo od słońca, tak przypuszczałem, że późnym wieczorem może ona zostać cudownie podświetlona. Tak też się stało, ale dopiero, kiedy słońce było za horyzontem. Nieprawdopodobne kolory trwały kilkanaście minut. Ulotna chwila, ale czyż nie na takie właśnie poluję nieustannie od kilku lat…

Zieleń soczysta

Bardzo lubię taką soczystą zieleń. Na codzień taka nie jest. Muszą być odpowiednie warunki, czyli słoneczny wieczór, najlepiej z niewielkimi chmurkami, które rozproszą światło słoneczne. Lubię wtedy wjchać lub wyjść na jakąś górkę, założyć teleobiektyw i szukać kadrów. W ciągu dnia, przy ostrym świetle wszystko wygląda normalnie, ale pod wieczór staje się bardziej plastyczne, bardziej trójwymiarowe i jedncześnie miękkie.

Rowerzyści

Kościół w Górze Ropczyckiej. Obfotografowany przeze mnie ze wszystich możliwych stron i w najprzeróżniejszych kadrach. Jestem prawie pewien, że żaden zwykły kościół w Polsce nie ma tylu zdjęć, co ten. Czy uda mi się wymyślić jeszcze coś nowego?

Udało się. Tym razem kościół w kadrze z dwójką sympatycznych rowerzystów. Znaczy rowerzystki i rowerzysty, których napotkałem podczas mojego fotospaceru. Przy okazji, pozdrawiam 🙂

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI GÓRA ROPCZYCKA WIOSNA

Chwila zatrzymana

Moja ulubiona dolinka z wierzbami tym razem w innym kadrze. Podczas weczornego fotospaceru cudownie przyświeciło mi slońce oświetlając tylko wierzchołki drzew i kawałek pola zasianego zbożem. Jedna krótka chwila, która pewnie więcej w tym miejscu się nie powtórzy. I to jest piękne w fotografii, że można zatrzymać chwile, które trwają bardzo krótko, na które na codzień nie zwracamy uwagi.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI ZAGORZYCE WIOSNA

Wierzba w polu

Powoli zbliżamy się do końca maja. Nie był on za bardzo ciepły, ale ja to nawet wolę jak coś się dzieje w pogodzie, bo wtedy bywają ciekawsze warunki do fotografowania. Natomiast jeśli chodzi o jazdę na rowerze (co jak wiadomo jest moją drugą wielką pasją), to jednak wolę ciepło i oczywiście bezwietrznie.

Jeden z majowych wieczorów, kiedy spacerowałem tak naprawdę bez celu z aparatem zawieszonym na szyi. Niebo było w większość bezchmurne, ale ni stąd ni zowąd pojawiły się dynamiczne chmury, a ja akurat byłem w okolicy samotnej wierzby, którą tu juz wielokrotnie pokazywałem. Niskie słońce w połączeniu z rozwianymi obłokami stworzyło mi idelane tło do mojej wierzby.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI GNOJNICA

Gotowy do strzału

Spacer wieczorową porą został nagrodzony cudownym zakończeniem dnia. Chodząc już od popołudnia po okolicy widziałem co raz tworzące się z niczego i nagle znikające chmury. Większe i mniejsze obłoczki. Spacerowałem myśląc, jak fajnie byłoby, gdyby taka aura utrzymała się do wieczora.

Niestety, na niespełna godzinę przed zachodem, niebo zrobiło się czyściutkie i niebiesiutkie. Postanowiłem wracać do domu, ale po chwili jeszcze podniosłem głowę. Zaczała tworzyć się i szybko odsuwać na południe chmura. To była walka z czasem – czy chmura zniknie, zanim słońce ją podświetli? No i udało się – słońce zdążyło na czas, a ja juz stałem ze statywem i aparatem gotowy do strzału.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI GNOJNICA

W jednym kadrze

Wyszedłem z niewielkiego lasu, a tam czekał na mnie widok jak z bajki. Zupełnie inny świat. W gęstym lesie mroczno i ciemno, a tu taki piękny zachód słońca. Wiosną podczas spacerów po lasach, polach, drogach i bezdrożach wiele rzeczy może nas zaskoczyć. Takie niepozorne miejsce, a dostarczyło mi pozytywnych emocji. Jest to króciutka chwila, która na długo pozostaje w pamięci. Ja zamknąłem ją w tym jednym kadrze.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT RZESZOWSKI ŚWILCZA