Banalne

Drogi, dróżki, ścieżki. Chociaż nie, ścieżek to już praktycznie nie ma. Pozstały polne dróżki. Dawniej zawsze wykoszone lub wyskubane z trawy przez krowy, w dzisiejszych czasach często zarośnięte chaszczami. Ale oczywiście nie wszystkie.

Dla mnie idealne do spacerów i przechadzek z aparatem. Z daleka od zabudowań, z dala od miast i wsi. Cicho i spokojnie. Wybieram te niepopularne wśród spacerowiczów, żeby mieć je tylko dla siebie. Chodzić, wsłuchiwać się w odgłosy natury, chłonąć dźwięki i zapachy.

Czuć jak trawy i inne rośliny ocierają się o mnie. Skosztować szczawiu, zwędzić jabłko z dzikiego sadu. Tych chwil nikt mi nie odbierze i choć może to się wydawać banalne a może i dzwiaczne, to dla mnie takie spędzanie czasu jest idealne.

Coraz mniej

Jakoś tak się złożyło, że coraz rzadziej jeżdżę w okolice akacji. A jak już pojadę, to zdjęcia leżą długo na dysku i czekają na publikację. Myślę, że to dlatego, że miejscówka się rozpowszechniła i widzę w internecie coraz więcej zdjęć z tego miejsca. Mnie jednak kręcą miejscówki, gdzie żywy duch nie zagląda, gdzie przychodząc fotografować wiem, że będę sam, w ciszy i spokoju zdążę i zrobić zdjęcia i nacieszyć się bliskim obcowaniem z naturą.

Fotorafię zrobiłem jakieś dwa tygodnie temu wieczorem, kiedy drzewa były cudownie oświetlone przez zachodzące słońce, w okolicy zakwitały pierwsze rzepaki, a wschodzące zboża zieleniły się soczystym kolorem.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI AKACJE NOCKOWA

Budowle górujące

Kościoły to charakterystyczny element polskiego krajobrazu. Lubię, gdy są malowniczo położone i lubię je fotografować. Szczególnie na długiej ogniskowej, oddalone o kilka kilometrów. Kiedy jest fajne światło, albo nawinie się jakiś dodatkowy element w kadrze celuję w te górujące nad okolicą budowle. Dziś kolejno sanktuarium w Sędziszowie Małopolskim, kościół parafialny w Górze Ropczyckiej, fara w Sędziszowie Małopolskim i kościół w Olchowej.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI SĘDZISZÓW MAŁOPOLSKI GÓRA ROCZYCKA OLCHOWA

Pył zasłonił kulkę

Późny wieczór. Na niebie nie ma zbyt wielu chmur, ale w powietrzu wisi pył przyniesiony aż znad Sahary. Postanawiam wybrać się na zdjęcia, bo być może uda się uwiecznić czerwone, bądź pomarańczowe słońce.

Faktycznie, niebo jest pomarańczowe nad horyzontem. Jednak słońce chowa się w ten zawieszony nisko pył jeszcze kilka stopni nad ziemią, co uniemożliwia mi zrobienie zbliżenia na kościół z zachodzącą za nim kulką. Wcześniej udaje się jednak zrobić kilka fotek, a ostatnie już po zachodzie słońca, podczas niebieskiej godziny.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI SĘDZISZÓW MAŁOPOLSKI

Zanim opuszczono kurtynę

Co za dynamiczne warunki trafiły mi się kilka dni temu na chwilę przed opadami deszczu. Słońce jeszcze świeciło nisko nad horyzontem, a deszczowe chmury już nadciągały od boku.

Kwitnące krzewy wydawały sie płonąc w tym kontrastowym świetle słońca muskającym je ostatkiem sił, zanim zastało zasłonięte przez chmury. Trawa oświetlona w ten sposób wydawała się być gorąca, że chwilę się zastanawiałem, czy nie poparzę butów goniąc co sił w nogach w to miejsce.

Zdążyłem zrobić jedno zdjęcie, nim ciemne deszczowe chmury zasłoniły dostęp do światła, jakby ktoś opuścił kurtynę.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI ZAGORZYCE

Przed snem

Ostatnie kwitnące drzewka owcowe i pofalowane szachownice zielono-żółtych pól. To taka kwitesencja maja w mojej okolicy.

Spokój i cisza. Słychać tylko brzęczące pszczoły, które mają teraz pełne „ręce” roboty. Jest późne popołudnie, ale to jeszcze nie wieczór. Nie świeci słońce, na niebie nimbo, ale mnie to nie przeszkadza. Za kilkaset metrów dotrę do zarośli, a tam niedługo ptaki zaczną swoje wieczorne trele.

Może usiądę chwilę na miedzy i posłucham tej muzyki przyrody. Poczekam do zmroku, może troszkę się rozchmurzy i będzie łądny zachód. Będzie już ciemno, kiedy dotrę do samochodu. Chyba będzie się dobrze spało po takim wyciszeniu.

Radość utrwalania

Pewnie wiele z nas by przeszło i nie zwróciło na to najmnijeszej uwagi. Co w tym ciekawego – kawałek pola, jakieś ślady kół ciągnika rolniczego, odrobina rzepaku na zboczu pola, równiutko wschodząca kukurydza…

Ja lubię włóczyć się po tych okolicznych polnych drogach z aparatem wiszącym na szyi , przyglądac się uważnie okolicy. Wyszukiwać te miejsca, które z pozoru zwykłe, w pięknym świetle wieczoru nabierają innego wymiaru. Wiele z tych miejsc już pewnie więcej nie odwiedzę, albo następnym razem przegapię. Ba, pewnie nie zdarzy się, że wrócę kiedykolwiek do oglądania tych zdjęć. Będe wolał zrobić sobie nowe. To jest jednak silnijesze ode mnie, sama możliwość podziwiania i utrwalania na matrycy aparatu tego, co dla innych niezauważalne, daje mi najwięcej radości.

Zauważyć

Chwila, ulotny moment. Światło pada tak, a nie inaczej w tej konkretnej minucie… może kilku. Głowa musi się kręcić dookoła jak u sowy, żeby niczego nie przegapić. Nie ma dużo czasu. Klimat wieczoru nie trwa wiecznie. Jeśli w tym czasie nie znajdę tego miejsca, które właśnie wtedy, na ulotną chwilę zamiania się w bajkowy klimat… nic straconego. Jutro też jest dzień, będa inne warunki i inne miejsca.

Namiastka

Ja wiem, że jest Ponidzie, Mazury Garbate, Roztocze, gdzie piękne pofalowane, rozległe tereny to norma. Ja jednak szukam tego samego u nas, w powiecie ropczycko-sędziszowskim na Podkarpaciu. Jeśli dobrze się postarać można i tu znaleźć namiastkę wspomnianych na początku terenów.

Coraz więcej pól zarasta drzewami i co za tym idzie jest coraz mniej punktów widokowych, a tereny rolnicze poprzeplatane są w dużym stopniu lasami i zabudowaniami. Tym bardziej cieszy znalezienie miejsc z widokiem na odległe pagórki pomalowane, zwłaszcza wieczorem w cudowny sposób różnorodnością krajobrazu i moim ulubionym miękkim światłem niskiego słońca.

Malowane przez mistrza

Bywa tak, że gdzieś jadę i nagle zauważę jakiś kawałek okolicy, który mi się spodoba i widzę w nim potencjalny kadr. Zazwyczaj bywa to chwila, kiedy gdzieś ładnie padnie światło, albo zza drzew, czy krzaków wyłoni sie jakiś obiekt.

Wtedy jeśli tylko mogę zatrzymuję się i wrzucam wsteczny. Lub jak sie nie da, to zawracam. Tak też było tym razem. Wyjechałem zza zakrętu i rzuciło mi się w oczy to pięknie oświetlone wieczornym słońcem kwitnące drzewo. Zwykły, popularny widok, jakich teraz sporo na wsi, a jednak ten kadr ujął mnie szczególnie.

Światło padało w ten sposób, że zwykła droga, zwykłe krzaki i zwykłe drzewo na kilka minut stały sie niezwykłe. Jakby nie z tego świata, a z obrazu malowanego ręką wprawnego malarza.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA IWIERZYCE