Zrządzenie losu, że tego dnia wracałem akurat tamtędy. I że miałem akurat urlop. Działo się to wszystko powyżej około 370 m. npm, więc kilkanaście kilometrów od mojego domu. Gruba warstwa lodu dosłownie na wszystkim. W pierwszej chwili wydawało mi się, że to szadź, ale kiedy wysiadłem z auta i usłyszałem trzeszczące od lodu gałęzie, zdałem sobie sprawę o co kaman.




FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE WIŚNIOWA ZIMA ŚNIEG LÓD GOŁOLEDŹ



























