Minuty nieprzespane

Czego nie robi się dla tych kilku fotek. Zarwane nocki to normalka. Potem odeśpię to przecież w ciągu dnia.

Tym razem coś nie dawało mi spać i po wschodzie słońca postanowiłem wyglądnąć przez okno. Decyzja była jedna. Mimo, że przed siódmą trzeba było jechać do pracy, wsiadłem w auto i pojechałem na fotografowanie. Było przed piątą, więc miałem jeszcze dwie godziny! Akurat okolicę spowijały lekkie mgiełki i sami widzicie poniżej, że nie mogę żałować ani jednej nieprzespanej minuty 😉

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE IWIERZYCE WSCHÓD SŁOŃCA ZŁOTA GODZINA

Po omacku

Dokładnie 100 minut do wschodu słońca. Możecie się zastanawiać, czy jeszcze nie poszedłem wstać, czy już wstałem. To drugie.

Uwielbiam tę porę. Kolory wtedy bywają tak nierzeczywiste, że trudno mi uwierzyć w to, co rejestruje matryca aparatu. Tym bardziej, że sam nic nie widzę :D. Żeby w ogóle złapać ostrość muszę sobie świecić dość mocną latarką kilkanaście metrów przed siebie. Potem włączam naświetlanie na kilka minut i czekam z niecierpliwością co zobaczę na ekranie aparatu.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE SĘDZISZÓW MAŁOPOLSKI GÓRA ROPCZYCKA FOTGRAFIA NOCNA NOCNE ZDJĘCIA ALEJA JESIONOWA

W locie

Żeby złapać owada w locie, to trzeba mieć sporo szczęścia. Podczas ostatniej makrosesji próbowałem tego.

Na chabrach było sporo owadów. Najwięcej pszczół. Przysiadały na chwilę i zaraz leciały dalej. Wydawać by się mogło proste sfotografowanie pszczoły w locie. Tylko dwie fotki, na pierwszej niestety poza polem ostrości, na drugim dopiero zbiera się do startu.

W kielichach naparstnicy zbierało nektar kilka trzmieli. Jednego z nich udało się złapać tuż przed wlotem do środka.

Być może to dostojka malinowiec, ale pewien nie jestem. Przyłapałem ją tuż przed lądowaniem na łąkowym kwiatku.

Jedynak

W tym roku udało się wykluć i wychować tylko jedno bażanciątko. Mimo to kochali je jak swoje. Traktowali go jak księcia. Wstawali wcześnie rano i chodzili wspólnie na spacery polnymi drogami. Nie przejmowali się rosą i deszczem. Dużo opowiadali o zyciu i czyhających niebezpieczeństwach. Wyszukiwali dla niego najsmaczniejsze robaki, glisty i pędraki. Małe rosło jak na drożdżach. A ja uczestniczyłem w najpiękniejszym momencie z wychowania bażanciątka, ba nawet uchwyciłem ten moment – mowa o pierwszym locie maluszka 😉

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE IWIERZYCE BAŻANT PIERWSZY LOT

Od kotlin po pogórza

Coraz bardziej zakochuję się w porankach. Bo czy to nie jest niesamowite, że ludzkie oko jeszcze prawie nic nie widzi, a matryca w aparacie rejestruje obraz?

Do wschodu prawie godzina. W światłach samochodu zauważam mgiełkę ścielącą się na łączce obok drogi. Bez namysłu zatrzymuje się, ustawiam czas naświetlania na 30 sekund i na ekranie aparatu pojawia się ten fascynujący klimat. Następnie celuję w odległe wzniesienia Pogórza Strzyżowskiego i Pogórza Dynowskiego. Potem odwracam się i fotografuję odległą Kotlinę Sandomierską.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA WIŚNIOWA

Wschód Księżyca w nowiu | 19.06.2020

Wschód Księżyca – 3:12 rano. Widoczność tarczy – 5,1 %.

Tak dawno nie fotografowałem Księżyca tuż nad horyzontem, że poświęciłem się i wstałem w ubiegły piątek przed trzecią nad ranem. Miałem pewne obawy co do powodzenia tego przedsięwzięcia, albowiem nad ranem miały być mgły, a nad wschodnim horyzontem chmury. Co do chmur pogoda się sprawdziła, a co do mgieł nie do końca – na mojej miejscówce mgły odpuściły. Księżyc wyłonił się zza wspomnianych chmur dopiero ok. 3:30, to jest 2,2 ° nad horyzontem. Musiałem się spieszyć z fotografowaniem, bo luka w chmurach była wąziutka. Na zdjęciu kościół w i ratusz w m. Sędziszów Młp.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE SĘDZISZÓW MAŁOPOLSKI RATUSZ KOŚCIÓŁ WSCHÓD KSIĘZYCA ROGALIK MIĘDZY CHMURAMI NISKO NAD HORYZONTEM

Do wschodu jeszcze chwila

Do wschodu jeszcze chwila. Warunki i światło zmienia się z chwili na chwilę. Spieszę się bardzo, aby zdążyć to wszystko uchwycić.

Ubiegła sobota, godzina 4:10. Robię pierwsze zdjęcie, bo na niebie są właśnie najpiękniejsze, czerwone kolory. Takie lubię najbardziej.

Chwilę później, czerwień przechodzi w intensywny pomarańcz.

Po następnych kilkunastu minutach wychodzi słońce oświetlając łąkę.

Z bliska wygląda jak spłaszczona piłka. To oczywiście sprawka atmosfery, że słońce przyjęło taki dziwny kształt.

No i oczywiście rzuciłem okiem (obiektywu) na doliny, gdzie właśnie zalegające mgły muskały pierwsze słoneczne promienie.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT STRZYŻOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODKARPACIE SZUFNAROWA PORANEK ŚWIT MGŁA PIERWSZE PROMIENIA SŁOŃCA O PORANKU WIOSNA ZŁOTA GODZINA NIEBIESKA GODZINA