Najpierw wypatrzyłem go na berberysie. Po kilku zdjęciach zeskoczył na lilię. A po następnych kilku ni stąd ni zowąd odleciał.



Najpierw wypatrzyłem go na berberysie. Po kilku zdjęciach zeskoczył na lilię. A po następnych kilku ni stąd ni zowąd odleciał.



Pani i pan komarniceleżeli sobie w prawie takich samych pozycjach. I o ile pani wyglądała na zdrową i wydawało mi się, że tylko odpoczywa, to pan nie wyglądał za dobrze. Odniosłem wrażenie, że nie ma wszystkich nóg, a poza tym był ranny w odwłok.


Na kwiatku jaskra polnego zauważyłem coś długiego i czarnego. Okazało się, że to dwie chudziutkie błonkówki pilnie pracują nad przedłużeniem gatunku.

Przez poprzednie dwa lata spotykałem ich bardzo wiele. W tym, spotkałem zaledwie kilka leni. Między innymi tę okazałą samicę lenia.

Wylądowała mi tuż przed nosem na krzaczku wiciokrzewu. Pierwsze co zrobiła, to opróżniła pęcherz. Gdybym wtedy zauważył co robi, a nie dopiero po skopiowaniu zdjęć do komputera, z pewnością nie uwieczniałbym tak intymnej czynności…

Dziwna sytuacja. Od kilku dni w jednym miejscu na małym krzaczku mini azalii siedzi sobie gąsienica barczatki napójki. A jak tak siedzi na tej gałązce, to musi nic nie jeść. Zastanawiałem się, czy żyje, ale po lekkim szturchnięciu poruszyła się. Wczoraj zauważyłem obok niej drugą, ale tylko samo futerko, ćma z niego wyleciała. Zatem czekam teraz aż moje drugie dziecko się wykluje, może uda się tego nie przegapić…

Błąkając się po łące zauważyłem, że coś spadło w trawę. Pomyślałem, że to kolejny płatek kwiatu z drzewa owocowego. Przykucnąłem i okazało się, że to mikroskopijna ciemka.


Kiedy już dokładnie wyczyściła swoją ssawkę, to już tylko patrzyła w obiektyw. Być może próbowała mnie zahipnotyzować.


Tuż nad brzegiem stawu, zauważyłem coś przylepionego do trawy. Obstawiałem, że to jakiś pluskwiak i nie pomyliłem się. Siedział i poruszał swoimi czułkami na wszystkie strony. Chyba coś zwęszył.


Pokropkę spotykam w miarę często. Tym razem znalazłem ją na mojej ogrodowej dzikiej łące. Spacerowała sobie chwiejnym krokiem po cieniutkich trawkach.
