Spacer i toaleta

Wczoraj w końcu wyjrzało słońce i udało mi się spotkać kilka owadów, między innymi muchę, która najpierw kręciła się trochę po dużych liściach jakiejś rośliny. Spacerowała wszerz i wzdłuż, co chwilę zatrzymując się na chwilę. Po kilkunastu minutach znów spotkałem ja nieopodal. Tym razem próbowała schronić się w cieniu, gdzie zajęła się swoją toaletą.


Norellia spinipes

Norellia spinipes

Pół na pół | Biedronka arlekin

W tym roku biedronki jakie spotkałem, to pół na pół nasze rodzime i azjatki. Ta ze zdjęcia poniżej, jednokolorowa biedronka siedziała sobie na beczce na wodę i nic sobie nie robiła z mojej obecności. Pewnie dopiero co obudziła się i wyjrzała z jakiegoś zakątka, w którym zimowała.


Biedronka arlekin (Harmonia axyridis)

Poszarzały mundurek | Odorek zieleniak

Kogo, jak kogo, ale odorka zieleniaka nie spodziewałbym się spotkać na początku kwietnia.

Nieustannie obserwuję mury mojej hacjendy i nie powiem kilka stworzeń już tam wypatrzyłem. Jednym z nich był właśnie odorek. Musiał gdzieś tam nieopodal zimować pod jakowąś grudą ziemi. Słońce przyprażyło i postanowił nabrać trochę opalenizny na swoim nieco zszarzałym mundurku.


Odorek zieleniak (Palomena prasina)

Odorek zieleniak (Palomena prasina)

Odorek zieleniak (Palomena prasina)

Pożytek ze schylania

Tak naprawdę to trzeci motyl, którego spotkałem w tym roku, pierwszy był piórolotek, a drugi cytrynek, który przedwczoraj pół dnia latał po ogródku, nie zniżając jednak swojego pułapu poniżej dwóch i pół metra. Ten trzeci to rusałka pawik. Wylądował tuż koło mnie, kiedy fotografowałem kwiatki w ogródku i nawet nie musiałem się specjalnie do niego schylać. Bo schylony już byłem.


Rusałka pawik (Inachis io)

Pluskwiak złośliwy

Wczoraj między innymi udało mi się spotkać po raz pierwszy w tym sezonie pluskwiaka. Zazwyczaj, jako że już stary i nie do końca dołężny jestem, staram się wypatrywać owadów jak najwyżej od ziemi. Ten delikwent wylądował tuż przed moimi nogami na króciutkiej trawie. Cóż, dużo mnie kosztowało, aby go sfotografować, ale się udało.

Hycające coś

Siedziałem sobie na kawałku pniaka nad stawem, kiedy coś ciemnego koło mnie hycnęło. Pomyślałem, że to opadające z jesionów nasiona, jednak nie pasowało mi to, bo to coś hycnęło z dołu do góry, a nie z góry na dół. Zanim pomyślałem, Matylda już się tym czymś zainteresowała. Szybko ją przekonałem, że to nie zabawka dla niej i schyliłem się w poszukiwaniu tajemniczego obiektu. Kiedy zacząłem rozchylać trawę, to coś hycnęło znowu, tym razem, na moją dłoń. I tym czymś okazał się konik, jak sądzę z rodziny skakunowatych (Tetrigidae).


Tetrix sp.

Żaden nie poczeka | Dostojka latonia

Może i mam kilka, może i kilkanaście gatunków motyli w swoich fotograficznych zbiorach. Jednak nie zmienia to faktu, że nie mam szczęścia do ich fotografowania. I tym razem było tak, jak z kosternikiem – jeszcze z daleka zrobiłem jedno zdjęcie, a zanim zdołałem się do niego zbliżyć, odfrunął :/


Dostojka latonia (Issoria lathonia)

Rogi przydługie | Capoń mglisty

Podobają mi się chrząszcze z dłuuuugimi rogami, ale rzadko udaje mi się je sfotografować. Tym razem miało być inaczej. Spostrzegłem go na jakimś drzewku, ale gdy tylko nasz wzrok się spotkał, chrząszcz uciekł. Na szczęście wylądował tuż obok na trawie, gdzie siedział już spokojnie, dzięki czemu udało mi się zrobić mu zdjęcia. Spędziłem trochę czasu, żeby oznaczyć ten wyjątkowy okaz i obstawiam, że jest to capoń, mało tego, że mglisty (Leiopus linnei).


Capoń mglisty (Leiopus linnei)

Capoń mglisty (Leiopus linnei)