Dzisiaj na południowym wschodzie kraju cieplutko jak wczesną wiosną. Powspominam zatem trzy wiosenne zachody słońca i jeden zimowy, choć gdyby nie resztki śniegu mogłoby sie wydawać, że to również wiosna.
FOT. WITOLD OCHAŁ ZACHÓD SŁOŃCA ZAGORZYCE POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI
Drugi sezon z kolei spotykałem go na roślinach rosnących w ogrodowym stawie. Widać spodobało mu się tam i się zadomowił. To Rzęsielnica (Donacia brevicornis).
W przedostatni dzień maja ubiegłego roku jak co wieczór czatowałem z aparatem na zachód słońca. Wszedłem w łan zboża i czekałem. Pogoda wtedy nie zawiodła, niebo zrobiło się żółciutkie.
FOT. WITOLD OCHAŁ ZAGORZYCE DROGA NA PODLASEK W ZBOŻU ZACHÓD SŁOŃCA ŻÓŁTE NIEBO
Bezwietrznie i niewielki mróz. W takich warunkach można sobie pozwolić na krótki spacer, a przy okazji kilka zdjęć z zimowymi kontrastami – biel kontra żółć i pomarańcz.
W sobotę minęło dokładnie 50 dni od czasu, kiedy ostatni raz fotografowałem zachód słońca. To szmat czasu. Niejeden fotograf mógłby się załamać, albo wpaść w depresję. Po wielu dniach w końcu nastał weekend z ładną pogodą.
Lubię te zimne barwy podczas niebieskiej godziny. Tak było w sobotni ranek, mróz w okolicy -10 °C, ale bezwietrznie i w sumie dość przyjemnie. Pod warunkiem, że było się ciepło ubranym. Na pierwszym zdjęciu można dostrzec „zalążek” słupa słonecznego, który rósł z każdą minutą.
Z Księżycem „borykam” się od wczoraj. To wczoraj było całkowite jego zaćmienie. Niestety plany zdjęciowe pokrzyżowały chmury. Za to dzisiaj, co prawda już dość wysoko nad horyzontem, ale jednak, udało się go sfotografować. Kilkadziesiąt kilometrów ode mnie wisiały niskie chmury stratus, a na dodatek pod wieczór zaczęła się zbierać mgła. Mimo to równo pół godziny po wschodzie zaczęło na niebie jaśnieć pomarańczowe kółko. Słońce zaszło godzinę wcześniej i było już bardzo ciemno, warunki trudne, ale apetyt zaspokojony 😉
FOT. WITOLD OCHAŁ WSCHÓD KSIĘŻYCA W PEŁNI 21.01.2019 ZAGORZYCE POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI PODKARAPCIE