To prawdziwe królestwo czosnku niedźwiedziego. Po bokach strome, leśne zbocza, a na dole niepozornie wijący się strumyk. Dookoła unosi się zapach, który aż kręci w nosie.
Wybrałem się tam niezbyt późnym popołudniem, aby zbocza lasu nie zasłaniały jeszcze słońca. Na drzewach nie było jeszcze wielu liści, więc wpadało całkiem sporo światła. A wiadomo, w pięknym świetle wszystko wygląda jeszcze lepiej.
Chyba dawno nie stanęła tam ludzka stopa. Mnóstwo powalonych drzew, teren trudno dostępny, więc pewnie mało kto się tam zapuszcza. Stąpając ostrożnie między roślinami i idąc wzdłuż strumyka, chłonąłem ten krajobraz okraszony zapachem i śpiewem ptaków.





