Dwa dni temu księżyc był tuż po nowiu. Oświetlone było zaledwie dwa procent jego tarczy, ale pozostałą część też łatwo było dostrzec. Fotografowałem go na kilkadziesiąt minut przed jego zachodem.

Dwa dni temu księżyc był tuż po nowiu. Oświetlone było zaledwie dwa procent jego tarczy, ale pozostałą część też łatwo było dostrzec. Fotografowałem go na kilkadziesiąt minut przed jego zachodem.

Kolejny raz odwiedziłem nową miejscówkę z krzyżem i akacjami. Drzewa i kapliczka się nie zmieniły, ale niebo zaświeciło nieco innymi kolorami.



FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU NOCKOWA AKACJE ZACHÓD SŁOŃCA PODKARPACIE
Jeśli wieczorem się nastawię, że rano trzeba wstać na zdjęcia, to z pobudką nie miewam większych problemów. Zupełnie inaczej jest, kiedy trzeba wstać do pracy. Wtedy kości jakieś takie zastanę, oczu nie mogę otworzyć i wszystko idzie mi jakoś tak ciężko. Dzisiaj rano na stanowisku byłem już grubo przed świtem. Na dzień dobry udało mi się sfotografować niewielką chmurę opadową podświetloną promieniami słońca, które było jeszcze za horyzontem. Później było już tylko piękniej, a nawet pojawiło się subtelne słońce poboczne (przedostatnie zdjęcie).







FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU ZAGORZYCE WSCHÓD SŁOŃCE PODKARPACIE RÓŻOWE CHMURY O PORANKU
Tak dynamicznej pogody dawno nie było. Dziś wieczorem, na krótko przed zachodem udało mi się na chwilkę wyskoczyć w teren i zrobić kilka zdjęć.


Ostatniego dnia kwietnia na mojej świeżo zarastającej dzikiej łące spotkałem takiego oto motyla, albo ćmę. Niestety siedziała nisko nad ziemią i nie dało się jej sfotografować bez wszechobecnych przeszkadzajek.

Z okazji ostatniej przedmiesięcznicy astronomicznej wiosny 2017 gości u mnie Zgrzytnica zielonawa, którą udało mi się sfotografować w czerwcu ubiegłego roku. Wielce niecierpliwa i ciekawska nie omieszkała odwiedzić mojej dłoni.


Wkrótce nowa wiosna, a ja mam zaległości jeszcze z poprzedniej. Na te malutkie kolczaste gąsieniczki natknąłem się w maju ubiegłego roku na liściu nie pamiętam jakiego drzewa. Było ich tam o wiele więcej, a ze znacznej części liści nic nie zostało, takie były żarłoczne te niepozorne maleństwa.



Kiedy pogoda beznadziejna, deszcz, chmury i wiatr, a człowiek nie może usiedzieć w domu, to szuka sobie miejsc, gdzie takie warunki nic a nic nie przeszkadzają w fotografowaniu.
Tym razem udałem się do najdłuższego i najstarszego w Europie tunelu kolejki wąskotorowej w Szklarach w województwie podkarpackim. Tunel ma 602 metry długości i powstał w pierwszych latach XX wieku. Ponieważ jest on trochę nieszczelny, a pogoda jest jaka jest, woda i mróz zgotowały w nim spektakl lodowy.






Podczas ostatniego spaceru po lesie spotkałem nie tylko łanie, ale także kilka dzięciołów i dwa gile. Po jednym z każdego z nich udało mi się sfotografować.


Nareszcie udało mi się uchwycić łanie na zdjęciu. Kilka razy widywałem je jak czmychały między drzewami, ale zawsze bardzo daleko ode mnie, albo zanim zdążyłem włączyć aparat, ich już nie było. Tym razem kilkaset metrów ode mnie przebiegało stadko kilku łań. Zdjęcia nie powalają, ale zawsze to jakąś pamiątka.



