Ludzie napotkani

Wieczór zapowiadał sie mało malowniczo, jeśli chodzi o kolorowe chmurki o zachodzie słońca. Wróciłem z przejażdżki rowerowej i czułem niedosyt endorfin. Postanowiłem wyskoczyc mimo wszystko w teren i doładować sie jeszcze widokiem zachodzącego słońca.

Nie był to najgorszy pomysł, bo mimo, że słońce schowało się za chmurę, to niebo na kilka chwil zrobiło się kolorowe i udało się wycisnąc kilka kadrów.

Przy okazji pozdrowienia dla kolegi, którego zupełnie przypadkiem spotkałem na miejscówce i chcąc nie chcąc załapal się na zdjęcia razem ze swoim rowerem. Pozdrowienia również dla pary, która wybrała się na spacer i która zupełnie przypadkiem nawinęła mi się do całkiem fajnego kadru. Mam nadzieję, jeśli to zobaczą, nie wezmą mi tego za złe 🙂

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA GÓRA ROPCZYCKA ALEJA JESIONOWA ZACHÓD SŁOŃCA

Aparat w sakwie

Cieszę się, że w końcu po około pięciu miesiącach przerwy mogłem znowu wsiąść na prawdziwy rower (nie stacjonarny). Mam już za sobą kilka wypraw i trzysta kilometrów na liczniku. A prawdziwy sezon mam nadzieję zacząć od przyszłego tygodnia, bo prognozy zapowiadają kilkunastostopniowe temperatury.

Spokojna głowa, zapasowy aparat praktycznie mieszka w sakwie i w ogóle go stamtąd nie wyciągam. I dzięki temu udało mi się wczoraj wieczorem uwiecznić niesamowity spektakl na niebie. Dziurawa chmura przepuszczała promienie słoneczne tu i tam tworząc fajny klimat. A mój żółty dżajant lubi pozować w takich okolicznościach przyrody 😉

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA SIELEC PROMIENIE ROWER

Wiatr nieuchwycony

Jeszcze nie ochłonąłem po tych niezwykłych okolicznościach pogodowych niedzielnego wieczoru. To było tak cudowne, że wciąż mam ten obraz przed oczami. Ciemna śnieżna chmura odsuwała się coraz bardziej od horyzontu w moją stronę, a kiedy w końcu odsłoniła słońce, świat w momencie zamienił się nie do poznania.

Ostre światło podświetliło i chmurę i moje akacje, dając kontrastowe cienie na zieleniącym się już polu pszenicy. Do tego wszystkiego nie przestawal sypać śnieg, co zauważyć można po licznych białych kropkach w kadrze. Porywisty wiatr dodawał temu wszystkiemu grozy, no ale wiatru to już nie udało mi się uchwycic na zdjęciu.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA NOCKOWA ZACHÓD SŁOŃCA CHMURA SNIEŻNA

Psikus spóźniony

Takie psikusy w kwietniu? Po ponad dwóch tygodniach ciepłej aury wydawało się, że to już wiosna, a tymczasem… Nic na to nie poradzimy i na cieplejsze dni przyjdzie nam poczekać kilka, może nawet kilkanaście kolejnych dni.

Na zdjęciach cudowny klimat opadów białego puchu połączonego ze światłem zachdzącego słońca. Gdyby to był deszcz, a nie śnieg, pewnie dane by mi było oglądać kolorową tęczę. Nad okolicą przetoczyła się kilkunastominutowa burza śnieżna, po której na dosłownie kilka minut pokazało się slońce, które już chyliło się ku zachodowi pięknie oświetlając okolicę.

Płatki śniegu jeszcze leciały z nieba, a na zachodzie już przezierało słońce. Dla takich nieprawdopodobnych chwil warto być jak najczęściej w terenie z aparatem, bo zobaczyć to jedno, a uwiecznić na zdjęciu, to podwójna frajda.

Resztki zimy

Zieleń koniecznie chce się już przebić i opanować wszystko dookoła. Trawa zawsze najpierw zaczyna sie zielenić blisko cieków wodnych i na podmokłych terenach. I oczywiście glony w wodzie – im wiele nie potrzeba.

Po ostatnich opadach deszczu przybyło wody w rzeczkach, a mnie zauroczyła ta z poniższego zdjęcia. Niby zwykły niepozorny rów z wodą, ale jeśli dodać do tego te zielone akcenty, o których wspomniałem, zalegający jeszcze na brzegach wiosenny śnieg i długi czas naświetlania zdjęcia, mamy obrazek łączący w sobie i wiosnę i resztki, mam nadzieję, zimy.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA CZARNA SĘDZISZOWSKA STRUMYK ŚNIEG

Ostatni podryg zimy

Zima w kwietniu była już nie raz i nie dwa. Ale że akurat w tym roku przyjdzie… po tych ponad dwóch tygodniach słonecznej aury chyba nikt się tego nie spodziewał. No przynajmniej ja już się napaliłem na wycieczki rowerowe, a tu takie załamanie pogody…

Pociesza mnie tylko myśl, że za kilka, góra kilkanaście dni wróci ciepełko i zapomnimy o zimie na jak najdłuższe miesiące. Tym czasem nie mogłem przepuścić okazji do zrobirnia kilku zdjęć. Zaraz po wschodzie słońca wybrałem się na kilkunastokilometrowy spacer po lesie.

Jednak co by o zimie nie mówić i nie myśleć, to taki świeżutki śnieg tworzy iście bajkowy klimat i nie wyobrażam sobie przyjemniejszego spędzenia czasu w taki dzień jak dziś, niż na leśnych ścieżkach.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA CZARNA SĘDZISZOWSKA LAS SNIEG MRÓZ ZIMA W KWIETNIU

Biała kulka

Za nami kolejny bezchmurny dzień. Ale i bez chmur znajdzie się jakiś motyw to utrwalenia, choć wymaga to więcej przygotowań. W sensie znalezienia odpowiedniej miejscówki, gdzie zachodząca kulka słońca będzie fajnie komponować się z resztą.

Tym razem pojechałem nad stawy po żwirowni. Rośnie tam takie jedno niepozorne drzewko. Ustawiłem się po drugiej stronie stawu z teleobiektywem i udało się skomponować poniższy obrazek.

Słońce raziło w oczy niesamowicie, ale wiedziony doświadczeniem, zabrałem ze sobą okulary przeciwsłoneczne. Nie raz już po akcji fotografowania słońca mieniło mi się później w oczach i gdzie nie spojrzałem na siatkówce wciąż tkwiła biała kulka 😀

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA CZARNA SĘDZISZOWSKA ŻWIROWNIA ZACHÓD SŁOŃCA ZA DRZEWEM NAD WODĄ

Perspektywa konkretna

Od ponad dwóch tygodni nie ma u nas praktycznie żadnych chmur na niebie. Pozostaje fotografowanie słońca tuż nad horyzontem podczas wschodów i zachodów. Wczoraj wieczorem (niestety spóźniony o jeden lub dwa dni) zaczaiłem się na zachodzące słonko za długim prostym odcinkiem drogi tu u mnie w okolicy. Ów odcinek bez jednego zakrętu liczy około cztery tysiące dwieście pięćdziesiąt metrów! Konkretna perspektywa 😉

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA SŁOŃCE ZACHODZĄCE NAD DROGĄ

Sarny na pastwisku

Nie chce się wstawać, ale później świat nie wygląda już tak pięknie. Słońce coraz szybciej podnosi się wysoko nad horyzont i jedynie przez pierwszą godzinę, maksymalnie półtorej po wschodzie słońca można napawać się tym pieknym miękkim przydymionym światłem. Mroźne poranki szybko zamieniają się w ciepłe przedpołudnia. Szron szybko znika z traw. Ptaki są coraz głośniejsze i gdy tylko robi się jasno urozmaicają spacery swoimi trelami. Oby ta pogodna aura trwała już na dobre.

Wyborny smak poranka

Od kilku dni nie ma ani chmurki na niebie, więc cieszy nawet te kilka obłoczków, które pojawiły się rano na niebie. Perfekcyjnie rozproszyły światło usiłującego przedrzeć się przez nie słońca. Chyba udało mi się złpać najpiękniejszy moment tego poranka. Z najintensywniejszymi pastelowymi kolorami.

Pomyślałem, jak fajnie byłoby, gdyby takie kolory panowały cały dzień, ale… z drugiej strony szybko by nam spowszedniały i nie byłyby już niczym nadzwyczajnym. A tak, wyczekane tygodniami, okupione poranną pobudką „smakują” wybornie.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT RZESZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA BRATKOWICE PASTELOWE BARWY PORANKA