Dolina Biebrzy to oczywiście miejsce występowania wielu gatunków ptaków. Najbardziej w oczy rzucają się przede wszystkim bociany. Ich można spotkać wszędzie.
FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT MONIECKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODLASIE BIEBRZA BIEBRZAŃSKI PARK NARODOWY DOLISTOWO NOWE BOCIANY
Zawsze cieszę się, gdy do ogrodu zawita jakiś niespodziewany gość. Czy to jakiś rzadki ptak, jeż, kaczki, nietoperz, czy wiewiórka. Tym razem pojawiła się w niedzielne przedpołudnie. Hasała beztrosko po brzozach bacznie obserwując moje poczynania.
Tak bliskie spotkanie z koziołkiem miałem po raz pierwszy. Spacerowałem przez łąkę w poszukiwaniu firletek, kiedy za krzakami rosnącej opodal porzeczki zauważyłem coś pomarańczowo brązowego. Szybko załapałem, że to sarna i zacząłem się powoli skradać. Udało mi się podejść na kilkanaście metrów. Rogacz szybko mnie zauważył, ale fotki w wieczornym świetle wyszły moim zdaniem zadowalająco.
Wczoraj miałem ciekawy fotograficznie poranek. Oprócz chmur, które pokazywałem wczoraj udało mi się zarejestrować bajeczny krajobraz spowity delikatnym, rozproszonym mgiełką, światłem. I jeszcze kilka zwierzątek na deser.
FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA
I PRZYRODY SARNA BAŻANT BOCIAN NOCKOWA
Dawno nie było tutaj zdjęć mojej pupilki. Pochłonięty fotografowaniem krajobrazów zapomniałem o poczciwej Matyldzie. W tym roku stuknie jej dwanaście lat, ale ma się jak na razie nie najgorzej.
Dawno mi się żadna sarna nie nawinęła przed obiektyw. W ubiegłą sobotę to się zmieniło. Niestety nie chciała współpracować, ale na szczęście mi nie umknęła.
Końcówką września korzystając ze słonecznej pogody wybrałem się w szczere pola w nadziei, że spotkam i sfotografuję jakieś pasące się krowy. To niestety już rzadkość. Jeśli już nawet ktoś na wsi hoduje bydło, to karmi je paszą, a nie wypasa na łąkach. Miałem sporo szczęścia, bo nie dość, że spotkałem krowę, to jeszcze z sympatycznym panem 😉
Kilka dni temu spotkałem łanie. Wczoraj moje marzenia o spotkaniu byka w końcu się spełniły i to od razu ustawił mi się idealnie do zdjęcia. Co prawda trochę daleko od mojego niezbyt długiego teleobiektywu, ale jak na pierwsze spotkanie, lepiej sobie nie mogłem wymarzyć.
Najpierw widziałem go, jak dostojnym krokiem biegł sobie lasem wzdłuż drogi, którą szedłem. Pomyślałem, że pewnie za chwilę wyskoczy na przecinkę, żeby zczaić kto to taki wtargnął na jego terytorium. Wycelowałem obiektyw i za kilkanaście sekund się pojawił. Zatrzymał na sekundę, może dwie, zmierzył mnie wzrokiem i pobiegł dalej.
Od września, kiedy dzień zaczyna się później zamieniłem swoje popołudniowo wieczorne fotospacery na poranne. Kiedy tylko mam możliwość, ranki spędzam w lesie. Wczoraj wybrałem się grubo przed świtem i po raz pierwszy w życiu miałem okazję słyszeć odgłosy jeleni na rykowisku. Nie wiem, czy kiedykolwiek słyszeliście to na żywo, ale na mnie zrobiło to ogromne wrażenie. W ciągu najbliższych dni, jeśli pogoda pozwoli koniecznie muszę tam wrócić, może w końcu uda mi się też spotkać na żywo byka. Póki co na pocieszenie mam kilka zdjęć łań. Niestety w lesie było jeszcze dość ciemno i jakość słaba.
Jechałem sobie powolutku drogą na uboczy lasu, kiedy zobaczyłem pasącego się konia. Bardzo rzadki widok na wsi. Konie można spotkać już chyba tylko w stadninach. Na dodatek to cudne poranne światło. Tak powstało te kilka portretów.
FOT. WITOLD OCHAŁ KOŃ NA PASTWISKU O PORANKU PORANNE ŚWIATŁO ŁĄKA KOŃ NA ŁĄCE