Kot w dom, Bóg w dom

Tak się poukładało, że wczesną jesienią trafiły do nas trzy przybłędy. Dwie dzikie kocice postanowiły uraczyć nas swoim potomstwem i wkrótce później zniknęły. Trójka kociąt z różnych miotów szybko się ze sobą zaprzyjaźniła i z naszym ogrodem. Ciągle jednak są nieufne, choć mam nadzieję, że jeszcze chwila i się oswoją. Imiona na wszelki wypadek mają już wymyślone: Morgan, Fazi i Tutu 😛

Chęć wąchania

Nie będę się robił aż tak monotematyczny, jeśli chodzi o temat burz, bo niedługo stracę wszystkich odwiedzających 🙂 Mimo, iż dzisiaj pogoda była dynamiczna i jak zawsze byłem na posterunku z aparatem w ręku, zamieszczam kadry sprzed kilku dni, kiedy to jeszcze było cieplutko i aż chciało się wąchać kwiatki.

Ciemiernik
Matylda

Kot dachowiec o imieniu Igor

Od jakiegoś czasu przyjaźnię się z jednym takim dachowcem. Mowa o kocie, który raz na jakiś czas zagląda do naszego ogrodu. Dostał imię Igor i jak biedak dopadnie miski z jedzeniem, to nie daje za wygraną, dopóki jej nie opróżni.

kot dachowiec
kot dachowiec
kot dachowiec

Sikorki, lepiej mnie nie denerwujcie

Matylda zasiada na swoim punkcie obserwacyjnym nie tylko po to, żeby z bezpiecznej wysokości obserwować, jak po podwórku spacerują obce kocury. Jest wtedy bliżej sikorek i wróbli. Pewnie chce, żeby przyzwyczaiły się do jej obecności, a potem pewnego dnia wykorzysta to perfidnie :/

Matylda
%d blogerów lubi to: