– Ech, wszyscy dookoła myślą tylko o przedłużaniu gatunku, a ja marzę o miłości romantycznej, gdzie główną rolę gra uczucie, a nie tylko kopulacja i kopoulacja…. – skarżył się pewien pluskwiak spoglądając tęsknym wzrokiem w zachodzące słońce.

– Ech, wszyscy dookoła myślą tylko o przedłużaniu gatunku, a ja marzę o miłości romantycznej, gdzie główną rolę gra uczucie, a nie tylko kopulacja i kopoulacja…. – skarżył się pewien pluskwiak spoglądając tęsknym wzrokiem w zachodzące słońce.

Muchy są wszędzie i prawie zawsze. Mam je obfotografowane ze wszystkich stron i pod wszystkimi kątami. Teraz, gdy widzę muchę, rzadko przymierzam się do jej fotografowania. Dziś to nadrabiam. Dwa okazy i dwa dizajny w ubiorze.


– Dopiero co układałem fryzurę, a tu taka wichura – denerwował się pewien złotook.

Gdyby taką gąsienicę dobrze wytresować, mogła by sama pozamiatać całą kuchnię…


Na poważnej rozmowie przyłapałem mamę mszycę i jej malutkie dziecko. Rozchodziło się o złe oceny w szkole na koniec roku.

Dosyć drastyczne zdjęcie, ale zdecydowałem się je pokazać, bo może ktoś z Was wyjaśni o co na nim chodzi…

Powroty z dyskoteki łąkowej bywają trudne. Tego delikwenta spotkałem późnym popołudniem, a do domu miał jeszcze kawał drogi i na dodatek w odwrotnym kierunku.

Pod koniec sierpnia wrzosy kwitły już pełną parą. Okoliczne pszczoły miały raj na ziemi. Nie wydaje mi się, żeby jednak ten pyłek, w którym utarzała się ta pszczółka pochodził z wrzosa. Wydaje mi się, że chwilę wcześniej pracowała na kwiatach hibiskusa.

W połowie kwietnia już zaczynało robić się zielono, jednak ten chrząszcz wolał przesiadywać na uschniętej trawie. Podyktowane to było względami estetycznymi, lepiej prezentował się tu kolorystycznie.


Tej wiosny, jak nigdy na ścianach domu siedziały dziesiątki biedronek. Nie przesadzę, jak napiszę, że kilkanaście, a może nawet więcej jakimś cudem dostało się do środka. Przynajmniej tyle zauważyłem i chcąc nie chcąc wypuściłem z powrotem na zewnątrz. Ale do dzisiaj z zakamarków wychodzą co jakiś czas następne….
