Odniosłem wrażenie, że coś stało mu się z nosem. Na mój gust powinien mieć nieco dłuższy ryjek. A może to taki gatunek krótkonosy…

Odniosłem wrażenie, że coś stało mu się z nosem. Na mój gust powinien mieć nieco dłuższy ryjek. A może to taki gatunek krótkonosy…

– Jestem taki malutki, że poudaję trochę kleszcza, posiedzę tu na koniuszku a może uda mi się kogoś złapać, kto przetransportowałby mnie na drugi koniec łąki. Skrzydełka trzeba oszczędzać.

W tym sezonie nie sfotografowałem zbyt dużo trzmieli. Pierwszego udało mi się dopiero pod koniec września. I to ostatni był też.

Galasy galasówki dębianki spotykałem już kilka razy. Ale tak ubarwionych na zielono żółto, to jeszcze nigdy.



Spacerując po ogrodzie w pewnym momencie zdębiałem. Takiego widoku się nie spodziewałem. Na jednym z krzaczków zauważyłem różowe minikuleczki. Kto by pamiętał, że rok temu własnoręcznie kopał pod niego dziurę 😉


Kiedy późnym latem kończą się tematy do fotografowania, zauważam coraz więcej rzeczy, na które wcześniej nie zwracałem uwagi. Takie ciekawe wyrostki na liściach spostrzegłem u żyworódki.


Nie często udaje mi się sfotografować tę popularną muchę. Zazwyczaj są one bardzo płochliwe. Ta nic sobie nie robiła ze spotkania z obiektywem.

Pierwszego winobluszcza posadziliśmy ze siedem lat temu. Dziś najdłuższe jego pędy mają po kilkanaście metrów i większość tych przyrostów to ostatnie cztery lata. Ten ze zdjęcia posadziliśmy cztery lata temu. Ciągle jest malutki. Ale piąty rok będzie przełomowy 😉



Pomarańczowy płaszcz, pomarańczowe pantalony na każdą z trzech par nóżek. Po płaszczem pomarańczowy sweter, pod swetrem pomarańczowy podkoszulek. Majtki też pomarańczowe. A nawet skarpetki. Tak wystroił się ten sympatyczny chrząszczyk, wybierając się na popołudniowy spacer po krwawnikach.

– Niech mnie ktoś stąd ściągnie! – krzyczała mała gąsienica, która kurczowo trzymała się trawy. Wyszła na nią wysoko, a kiedy popatrzyła w dół, stwierdziła, że za żadne skarby nie da rady zawrócić.
