Wschód Księżyca nad Cerkwią Przemienienia Pańskiego w Wyszatycach | 16.04.2022

Wielka Sobota. Z jednej strony zachodzące słońce, ale to z drugiej strony działa się prawdziwa magia. Wschodzący Księżyc w pełni zaczynał powoli unosić sie nad horyzontem. Tym razem wybrałem się na gościnne występy w okolice Przemyśla, a dokładnie w okolice Cerkwi Przemienienia Pańskiego w Wyszatycach.

Zachmurzenie było spore i do ostatniej chwili nie wiedziałem, czy mój plan się powiedzie, ale jak już pisałem wielokrotnie, głównie liczy się ten dreszczyk emocji. Ustawiłem sie około 1400 metrów od cerkwii i czekałem. Miałem sporo szczęścia, bo jak się okazało Księżyc pokonał chmury i w okolicy wystającej nad horyzont świątyni pokazała sie cudowna kula.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT PRZEMYSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA WYSZATYCE CERKIEW PRZEMIENIENIA PAŃSKIEGO WSCHODZĄCY KSIĘŻYC

Wschód Księżyca | 18.03.2022

Wschodzący Księżyc. Zawsze z tęsknotą czekam na kolejne jego pełnie i wypatruję bezchmurnego nieba. Planuję kadry i śledzę prognozy sporo wcześniej. Ale bywa i tak, jak tym razem, że powstaje kadr zupełnie przypadkowo. I czasami okazuje się, że te przypadkowe są najfajniejsze.

Tak było podczas ubiegłomiesięcznej pełni. Wracałem już po zrobieniu upatrzonego wcześniej kadru, kiedy to obejrzałem się za siebie i… oniemiałem. Już widziałem oczyma wyobraźni taki właśnie kadr z płotkiem i tym oświetlonym kawałkiem pola. Było już dość ciemno i musiałem się trochę natrudzić aby poprawnie naświetlić zdjęcie, ale o dziwo udało się. Tak oto powstało jedno z moich ulubionych księżycowych zdjęć, tylko że musiało poczekać w kolejce na publikację 😉

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA WSCHODZĄCY KSIĘŻYC IWIERZYCE

Rudeusz(ka)

Obawiam się, że wiewiórka, o której opowiadałem kilkanaście dni temu zadomowiła się u nas na dobre. Podpatrzyłem ją jak zbiera materiał na budowę gniazda. Miała bardzo pracowity dzień. Kursowała w tę i we wtę kilknaście razy, wybierając budulec najwyższej jakości 🙂

Starałem się jej nie niepokoić i tylko raz pozwoliłem sobie podejść i zrobić kilka zdjęć, a tak to całą jej robotę podglądałem przez okno. Odwołuję też podejrzenie, jakoby to był On. Jeśli buduje gniazdo, to z pewnością jest to Ona. Chłopu to by się nie chciało…

Zające niewyraźne

Już po śniadaniu wielkanocnym? Czy jeszcze przed? A jeśli mowa o „przed”, to ja wczoraj jeszcze przed śniadaniem postanowiłem odbyć sobie mały spacerek z nadzieją, że spotkam jakowegoś zająca wielkanocnego. Tym bardziej, że w miejscu, gdzie spędzam święta jest ich ponoć całkiem sporo. I co? I spotkałem. Nie jednego, a trzy! Choć te dwa szaraczki w tle to wolały pozostać anonimowe z wyglądu 🙂

A wracając do sedna, ponieważ mamy święta, to wypada złożyć życzenia. Nie są to zbyt wesołe święta ze względu na sytuację na świecie, więc tym bardziej życzę spędzenia ich blisko swoich rodzin i znajomych. W zgodzie. Docenienia tego, że mamy dach nad głową, Że mamy co wrzucić do garnka. W co się ubrać. Że mamy ciepło w domu. Niby takie oczywiste, ale jak się okazuje bardzo łatwo i to można stracić…

Kościoły w roli głównej

Kościoły… jak dla mnie zawsze wdzięczny temat do fotografii. Zazwyczaj górują nad okolicą, więc świetnie sprawdzają się jako element krajobrazu na moich zdjęciach. Lubię wyszukiwać miejsca, z których udaje mi się je wysupłać długim teleobiektywem z otaczającego krajobrazu. W różnych okolicznościach przyrody i o różnych porach dnia.

Nockowa
Ropczyce
Góra Ropczycka
Trzciana

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA KOŚCIÓŁ

Krzyże

Bardzo wczesny ranek. Do wschodu jest jeszcze sporo czasu, a nad wschodnim horyzntem wisi kilka niepozornych chmurek, które z chwili na chwilę nabierają kolorów. I to jakich kolorów – purpura, pomarańcz, fiolet. Kieruję aparat w stronę krzyży stojących na wzgórzu. W połączeniu z tymi kolorami tworzą taki klimat, że aż mnie ciarki przechodzą. Tym bardziej, że jest jeszcze zupełnie ciemno, a ja jestem sam jak palec…

Światło, światło

Światło w fotografii to jest podstawa. Ja muszę się przyznać, że bardzo długo tego nie pojmowałem. Pewnie dlatego przez długie lata zajmowałem się tylko makrofotografią. Ocknąłem się jednak w końcu i postanowiłem to sprawdzić. Zacząłem próbować fotografii krajobrazowej i fotografowac tylko wieczorami. Potem doszły poranki, ale to bardzo opornie, długo miałem tak, że wolałem jednak pospać. Dziś śledzenie prognoz pogody na poranki i wieczory zajmuje mi bardzo dużo czasu, bo wiem, że światło (czyli tak naprwdę odpowiednie warunki pogodowe) potrafi czynić cuda.

Poniżej właśnie mam dobry przykład praktyczny. Cztery zdjęcia zrobione w ciągu czterech (!) minut w różnych kierunkach świata. Niby te same drzewa, ale ujęte z różnych stron i w różnym, dynamicznie zmieniającym się świetle. A dodam, że światło zmianiało się tak dynamicznie, że zrobiłem wtedy jeszcze sporo zdjęć i każde inne od porzedniego.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA NOCKOWA AKACJE

Księżyc w lisiej czapie

W necie znalazłem informację, że „lisia czapa” to inaczej wieniec księżycowy. Nie wnikam, czy to jedno i to samo, wiem jedno – jako dziecko słyszałem określenie „księżyc w lisiej czapie” właśnie na takie zjawisko jak poniżej. Ponoć zwiastuje ona nadejście cieplejszego frontu. Może coś w tym być, bo na jutro zapowiadane jest 17 ° C i ja już przebieram nóżkami przed jutrzejszą wyprawą rowerową 😉

Nie wszystko na raz

Po kilku dobrych latach fotografowania nie mam tak, że muszę koniecznie przywieźć stos zdjęć z każdej wyprawy. Tak naprawdę mogę nie przywieźć żadnego zdjęcia. Bardziej liczy się miłe spędzenie czasu blisko przyrody, w ciszy i spokoju poranka, czy wieczoru. Z dala od cywilizacji i hałasu. W środku lasu, na polnych dróżkach i bezdrożach.

Bardzo lubię spacerować i obserwować, nasłuchiwać odgłosów przyrody. Oczekiwać cierpliwie na kadry, które ona sama mi podaruje, które nawinie mi przed obiektyw. Nic na siłę, nie mogę wszystkiego sfotografować od razu, musi mi tego wystraczyć jeszcze na przyszłe lata. Przyroda dawkuje mi swoje piękno raz na jakiś czas odkrywając przede mną nowe miejscówki, jak na  przykład te z ostatniej niedzieli.

Byłem już w tym miejscu kilka razy, ale tym razem trafiłem na niezwykłe światło. Niezwykle wilgotny poranek, kałuże na drodze i polach, a do tego malowniczy słup słoneczny na niebie. Delikatne, a zarazem kontrastowe kolory zaskoczyły mnie bardzo pozytywnie, ładując endorfinami 😉

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA KOZODRZA PORANEK ŚWIT

Jak widzi serce

Dużo mi do szczęścia nie potrzeba. Wystarczy kawałek bajora i odrobina porannego słońca. Zwykłe nie mające nic w sobie niezwykłego miejsca, w odpowiednich warunkach zyskują zupełnie inny wymiar. Czasami wolałbym stać i patrzeć zamiast robić zdjęcia. Ale i jedno i drugie sprawia mi ogromną przyjemność.

Chłonę widok oczyma, bo zdaję sobie sprawę, że matryca aparatu prawie nigdy nie widzi tak jak ludzkie oko. Nie ma aż takiej rozpiętości tonalnej. Zarejestruje jednak każdy szczegół, a później wystarczy tylko opanować piksele, aby przedstawiały nie to co widział bezduszny sprzęt elektroniczy, ale co dzięki ludzkiemu oku zarejestrował mózg i przede wszystkim serce.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA BORECZEK BAGNO WODA MOKRADŁA PORANEK ŚWIT