Wschód Księżyca nad Cerkwią Przemienienia Pańskiego w Wyszatycach | 16.04.2022

Wielka Sobota. Z jednej strony zachodzące słońce, ale to z drugiej strony działa się prawdziwa magia. Wschodzący Księżyc w pełni zaczynał powoli unosić sie nad horyzontem. Tym razem wybrałem się na gościnne występy w okolice Przemyśla, a dokładnie w okolice Cerkwi Przemienienia Pańskiego w Wyszatycach.

Zachmurzenie było spore i do ostatniej chwili nie wiedziałem, czy mój plan się powiedzie, ale jak już pisałem wielokrotnie, głównie liczy się ten dreszczyk emocji. Ustawiłem sie około 1400 metrów od cerkwii i czekałem. Miałem sporo szczęścia, bo jak się okazało Księżyc pokonał chmury i w okolicy wystającej nad horyzont świątyni pokazała sie cudowna kula.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT PRZEMYSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA WYSZATYCE CERKIEW PRZEMIENIENIA PAŃSKIEGO WSCHODZĄCY KSIĘŻYC

Księżyc w lisiej czapie

W necie znalazłem informację, że „lisia czapa” to inaczej wieniec księżycowy. Nie wnikam, czy to jedno i to samo, wiem jedno – jako dziecko słyszałem określenie „księżyc w lisiej czapie” właśnie na takie zjawisko jak poniżej. Ponoć zwiastuje ona nadejście cieplejszego frontu. Może coś w tym być, bo na jutro zapowiadane jest 17 ° C i ja już przebieram nóżkami przed jutrzejszą wyprawą rowerową 😉

Nie wszystko na raz

Po kilku dobrych latach fotografowania nie mam tak, że muszę koniecznie przywieźć stos zdjęć z każdej wyprawy. Tak naprawdę mogę nie przywieźć żadnego zdjęcia. Bardziej liczy się miłe spędzenie czasu blisko przyrody, w ciszy i spokoju poranka, czy wieczoru. Z dala od cywilizacji i hałasu. W środku lasu, na polnych dróżkach i bezdrożach.

Bardzo lubię spacerować i obserwować, nasłuchiwać odgłosów przyrody. Oczekiwać cierpliwie na kadry, które ona sama mi podaruje, które nawinie mi przed obiektyw. Nic na siłę, nie mogę wszystkiego sfotografować od razu, musi mi tego wystraczyć jeszcze na przyszłe lata. Przyroda dawkuje mi swoje piękno raz na jakiś czas odkrywając przede mną nowe miejscówki, jak na  przykład te z ostatniej niedzieli.

Byłem już w tym miejscu kilka razy, ale tym razem trafiłem na niezwykłe światło. Niezwykle wilgotny poranek, kałuże na drodze i polach, a do tego malowniczy słup słoneczny na niebie. Delikatne, a zarazem kontrastowe kolory zaskoczyły mnie bardzo pozytywnie, ładując endorfinami 😉

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA KOZODRZA PORANEK ŚWIT

Jak widzi serce

Dużo mi do szczęścia nie potrzeba. Wystarczy kawałek bajora i odrobina porannego słońca. Zwykłe nie mające nic w sobie niezwykłego miejsca, w odpowiednich warunkach zyskują zupełnie inny wymiar. Czasami wolałbym stać i patrzeć zamiast robić zdjęcia. Ale i jedno i drugie sprawia mi ogromną przyjemność.

Chłonę widok oczyma, bo zdaję sobie sprawę, że matryca aparatu prawie nigdy nie widzi tak jak ludzkie oko. Nie ma aż takiej rozpiętości tonalnej. Zarejestruje jednak każdy szczegół, a później wystarczy tylko opanować piksele, aby przedstawiały nie to co widział bezduszny sprzęt elektroniczy, ale co dzięki ludzkiemu oku zarejestrował mózg i przede wszystkim serce.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA BORECZEK BAGNO WODA MOKRADŁA PORANEK ŚWIT

Halo słoneczne | 10.04.2022

Słoneczne halo chyba mnie prześladuje w tym roku. A ja wcale nie mam mu tego za złe! Wręcz przeciwnie. Może się pojawiać za każdym razem jak jestem w terenie i to mi się z pewnością nie znudzi. Niby to samo zjawisko, jednak za każdym razem trochę inne, inny układ chmur, różna intensywność.

Dziś zgłodniały przebywania na łonie natury wybrałem się na poranny spacer i udało mi się dotrzec w miejsca, w których o dziwo jeszcze nie byłem. Wschód słońca wykluwał się powoli i niemrawo. Już wydawało się, że będzie szaro i ponuro. Ale kiedy słońce w końcu wydostało się zza chmur zaczął się spektakl. Najpierw słup słoneczny, a nieco później zaczęło się kształtować na chmurach średniego piętra halo słoneczne.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA KOZODRZA HALO SŁONECZNE WIOSNA PRZEDWIOŚNIE

Szelf niespodziewany

Jak ja za tym tęskniłem. Za tym groźnymi chmurami, porywistym wiatrem i strachem, żeby zdążyć się schować zanim zacznie padać. To za każdym razem są niezapomniane emocje i pośpiech. Duży pośpiech, bo najciekawsze zawsze trwa kilka, kilkanaście minut. Nie ma czasu na statyw i myślenie nad kadrem, w takich chwilach wszystko odbywa się spontanicznie.

Widziałem na radarach, że zbliża się deszcz, ale pomyślałem że zdążę jeszcze chwilę pospacerować i poobserwować zbliżające się chmury. Kiedy jednak wyjechałem na wzniesienie zobaczyłem zbliżającą się bardzo szybko chmurę szelfową. Wiedziałem, że nie ma wiele czasu i faktycznie, od pierwszego zdjęcia do ostatniego minęło raptem 13 minut. Potem nadeszla ściana obfitego deszczu, ale wtedy ja już siedziałem w ciepłym aucie i wracałem do domu ze zdjęciami.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA PODLASEK ZAGORZYCE CHMURA SZELFOWA SZKWAŁ DESZCZ KONWEKCJA

Ludzie napotkani

Wieczór zapowiadał sie mało malowniczo, jeśli chodzi o kolorowe chmurki o zachodzie słońca. Wróciłem z przejażdżki rowerowej i czułem niedosyt endorfin. Postanowiłem wyskoczyc mimo wszystko w teren i doładować sie jeszcze widokiem zachodzącego słońca.

Nie był to najgorszy pomysł, bo mimo, że słońce schowało się za chmurę, to niebo na kilka chwil zrobiło się kolorowe i udało się wycisnąc kilka kadrów.

Przy okazji pozdrowienia dla kolegi, którego zupełnie przypadkiem spotkałem na miejscówce i chcąc nie chcąc załapal się na zdjęcia razem ze swoim rowerem. Pozdrowienia również dla pary, która wybrała się na spacer i która zupełnie przypadkiem nawinęła mi się do całkiem fajnego kadru. Mam nadzieję, jeśli to zobaczą, nie wezmą mi tego za złe 🙂

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA GÓRA ROPCZYCKA ALEJA JESIONOWA ZACHÓD SŁOŃCA

Aparat w sakwie

Cieszę się, że w końcu po około pięciu miesiącach przerwy mogłem znowu wsiąść na prawdziwy rower (nie stacjonarny). Mam już za sobą kilka wypraw i trzysta kilometrów na liczniku. A prawdziwy sezon mam nadzieję zacząć od przyszłego tygodnia, bo prognozy zapowiadają kilkunastostopniowe temperatury.

Spokojna głowa, zapasowy aparat praktycznie mieszka w sakwie i w ogóle go stamtąd nie wyciągam. I dzięki temu udało mi się wczoraj wieczorem uwiecznić niesamowity spektakl na niebie. Dziurawa chmura przepuszczała promienie słoneczne tu i tam tworząc fajny klimat. A mój żółty dżajant lubi pozować w takich okolicznościach przyrody 😉

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA SIELEC PROMIENIE ROWER

Księżyc i światło popielate

Wyszedłem chwilę po zmroku na zewnątrz i od razu rzucił mi się w oczy ten piękny rogalik Księżyca z widocznym tak zwanym światłem popielatym. Uwielbiam ten widok krótko po zachodzie słońca lub przed wschodem, kiedy Księżyc oświetlony jest w kilku, kilkunastu procentach, ale widać również całego satelitę, również część będącą w cieniu. Niebo jeszcze/już nie jest bardzo ciemne. Granatowe niebo i jasny Księżyc współgrają ze sobą jak najlepsza kompozycja kolorystyczna.

Wiatr nieuchwycony

Jeszcze nie ochłonąłem po tych niezwykłych okolicznościach pogodowych niedzielnego wieczoru. To było tak cudowne, że wciąż mam ten obraz przed oczami. Ciemna śnieżna chmura odsuwała się coraz bardziej od horyzontu w moją stronę, a kiedy w końcu odsłoniła słońce, świat w momencie zamienił się nie do poznania.

Ostre światło podświetliło i chmurę i moje akacje, dając kontrastowe cienie na zieleniącym się już polu pszenicy. Do tego wszystkiego nie przestawal sypać śnieg, co zauważyć można po licznych białych kropkach w kadrze. Porywisty wiatr dodawał temu wszystkiemu grozy, no ale wiatru to już nie udało mi się uchwycic na zdjęciu.

FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAFIA KRAJOBRAZOWA NOCKOWA ZACHÓD SŁOŃCA CHMURA SNIEŻNA