Ostatniego dnia kwietnia na mojej świeżo zarastającej dzikiej łące spotkałem takiego oto motyla, albo ćmę. Niestety siedziała nisko nad ziemią i nie dało się jej sfotografować bez wszechobecnych przeszkadzajek.

Ostatniego dnia kwietnia na mojej świeżo zarastającej dzikiej łące spotkałem takiego oto motyla, albo ćmę. Niestety siedziała nisko nad ziemią i nie dało się jej sfotografować bez wszechobecnych przeszkadzajek.

Z okazji ostatniej przedmiesięcznicy astronomicznej wiosny 2017 gości u mnie Zgrzytnica zielonawa, którą udało mi się sfotografować w czerwcu ubiegłego roku. Wielce niecierpliwa i ciekawska nie omieszkała odwiedzić mojej dłoni.


Wkrótce nowa wiosna, a ja mam zaległości jeszcze z poprzedniej. Na te malutkie kolczaste gąsieniczki natknąłem się w maju ubiegłego roku na liściu nie pamiętam jakiego drzewa. Było ich tam o wiele więcej, a ze znacznej części liści nic nie zostało, takie były żarłoczne te niepozorne maleństwa.



Kiedy pogoda beznadziejna, deszcz, chmury i wiatr, a człowiek nie może usiedzieć w domu, to szuka sobie miejsc, gdzie takie warunki nic a nic nie przeszkadzają w fotografowaniu.
Tym razem udałem się do najdłuższego i najstarszego w Europie tunelu kolejki wąskotorowej w Szklarach w województwie podkarpackim. Tunel ma 602 metry długości i powstał w pierwszych latach XX wieku. Ponieważ jest on trochę nieszczelny, a pogoda jest jaka jest, woda i mróz zgotowały w nim spektakl lodowy.






Podczas ostatniego spaceru po lesie spotkałem nie tylko łanie, ale także kilka dzięciołów i dwa gile. Po jednym z każdego z nich udało mi się sfotografować.


Nareszcie udało mi się uchwycić łanie na zdjęciu. Kilka razy widywałem je jak czmychały między drzewami, ale zawsze bardzo daleko ode mnie, albo zanim zdążyłem włączyć aparat, ich już nie było. Tym razem kilkaset metrów ode mnie przebiegało stadko kilku łań. Zdjęcia nie powalają, ale zawsze to jakąś pamiątka.




O sfotografowaniu zjawiska green flash (zielony błysk) nie śniłem nawet w najpiękniejszych snach. A tu zupełnie przypadkiem, dopiero po skopiowaniu zdjęć na komputer, okazało się, że mi się to udało. Na moich zdjęciach jest ono bardzo subtelne i wydawać by się mogło, że to przekłamanie matrycy aparatu, ale nie. Robiłem zdjęcia zachodzącego słońca to kilkanaście sekund i na czterech zdjęciach pojawiło się zjawisko zielonego błysku, czyli trwało niespełna jedną minutę.
Zjawisko zaczyna się od drugiego zdjęcia, a na czwartym jest najintensywniejsze.
O mojej obserwacji na TVN24






FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU ZJAWISKO OPTYCZNE GREEN FLASH ZIELONY BŁYSK SŁOŃCE METEOFOTOGRAFIA ZAGORZYCE
Niech każdy obchodzi ten dzień jak lubi. A jak lubi, to wcale nie musi świętować akurat w walentynki 😉

– Wyróżniam się na łące swoim przecudnym kolorem – przechwalał się jeden chrząszcz – wy wszyscy jesteście tacy pospolici i nijacy, pochodzę że szlacheckiego rodu.



Zaćmienie Księżyca to nie lada gratka dla fotografów. Ja niestety zaspałem na to zjawisko o jakieś… pięć godzin. Kiedy się obudziłem, księżyc już zachodził.





FOT. WITOLD OCHAŁ POWIAT ROPCZYCKO-SĘDZISZOWSKI FOTOGRAF KRAJOBRAZU ZAGORZYCE ZACHÓD KSIĘŻYCA PEŁNIA SREBRNY GLOB PODKARPACIE